04/09/2025
Moje stanowisko w sprawie nowego przedmiotu "Edukacja zdrowotna"
Zachęcam rodziców, żeby nie bali się tego przedmiotu i zapisywali na niego swoje dzieci. A jeszcze ważniejsze – rozmawiajcie potem w domu o tym, czego się tam nauczyły. Bo prawda jest taka, że wielu dorosłych też nigdy nie miało takiej wiedzy i dziś płaci za to zdrowiem, stresem i słabymi nawykami.
Nie dajcie się wkręcić w narracje skrajnie konserwatywnych środowisk, które straszą „seksualizacją dzieci” czy „ideologią LGBT”. Edukacja zdrowotna to nie żadne gumowe gadżety na lekcjach – to podstawowa wiedza o ciele, emocjach, relacjach i dbaniu o siebie. To, czego w polskiej szkole od zawsze brakowało.
I tak – częścią tej wiedzy jest również to, że w świecie istnieją różne orientacje i tożsamości płciowe. To fakt, nie ideologia. W Polsce wciąż brakuje rzetelnej edukacji w tym zakresie, dlatego tak łatwo grać na lęku i nieznajomości tematu. Strach wynika z niewiedzy, a edukacja jest najlepszym sposobem, by go rozbroić.
Celem jest wychowanie człowieka wyedukowanego, świadomego i otwartego – takiego, który potrafi akceptować różnorodność do momentu, w którym nie krzywdzi ona innych. To fundament dojrzałego, zdrowego społeczeństwa.
Prawda jest niewygodna dla wielu instytucji: zdrowy, świadomy i pewny siebie człowiek nie potrzebuje tak bardzo „zbawienia”, „cudownych leków” ani ratowania go z kryzysu. Dlatego niektórym bardzo pasuje, by społeczeństwo było zmęczone, zestresowane i nieumiejące o siebie zadbać – wtedy łatwiej nim sterować.
Edukacja zdrowotna to inwestycja w pokolenie, które będzie miało więcej siły, świadomości i odpowiedzialności za swoje wybory. A to wcale nie jest groźne – to jest dobre dla wszystkich, którzy naprawdę chcą lepszego społeczeństwa.
J.J.