16/10/2023
14-15 października, Żędowice, grzybobranie. Sporo agresywnych, ubranych na zielono ludzi. Wrzeszczą żeby coś tam im oddać. Prawdziwki? Strzelają do nas... brak słów, trzeba przejść do czynów...
W luźnej, w sumie ośmioosobowej ekipie, razem z ASG Brenna i Strzałą z Lone Wolves Team wzięliśmy udział w GHOST 2 - 24H gra drużynowa organizowanej przez Hammer ASG team - Śląsk. Plan był taki by przede wszystkim realizować zadania a kontaktów raczej unikać. Nieśmiało myśleliśmy o zaliczeniu wszystkich 25 punktów i uzyskaniu +10 pkt za komplet. Zadania specjalne były niewiadomą praktycznie do samego startu gry, ale okazało się, że część z nich można realizować po prostu przy okazji zdobywania zwykłych punktów.
Gra rozpoczynała się nietypowo, bo każda drużyna, przed godziną startu, mogła się ustawić w dowolnym miejscu, z zastrzeżeniem, że musi to być na drodze a nie w lesie. Bardzo ciekawe rozwiązanie, i wydaje nam się, że super się sprawdziło. Rozpoczęliśmy z pkt 22, bardzo blisko Młynu Bombelka, więc zaczęliśmy grę bez zbędnych kilometrów w nogach. Chyba większość ekip poszła gdzieś sporo dalej? Później było sporo chodzenia, zebraliśmy urobek z K3 (jakoś dziwnie tam zegar działał bo urobek wypadał w innych godzinach niż ustalone), następnie było trochę kontaktów, które zrywaliśmy. Dotarliśmy pod skup na środku mapy i tam niespodziewany kontakt, trochę strzelania i odskok w tył. Następnie urządziliśmy sobie mały piknik w tej okolicy, który ktoś nam przerwał ostrzałem. Na szczęście wszystko bez strat, poza jedną repliką, która przestała podawać. Udało nam się zrealizować 2 zadania specjalne, tj. Patrol (dzień) i Całe życie wydobycie. Mieliśmy szczęście z kolejnością zadań bo w kilku kolejnych punktach trzeba było znać kody z tych zadań by otworzyć skrytki.
Już po zmroku, podeszliśmy, kolejny raz tego dnia, pod punkt nr 16, który wcześniej odpuściliśmy bo było tam kilka ekip w pobliżu. Tym razem, po bardzo długim poszukiwaniu skrzynki za pomocą latarek, udało nam się ją w końcu znaleźć (przydaje się człowiek lasu w ekipie). Nieco uśpieni po odnalezieniu punktu zostaliśmy prawie w całości odstrzeleni przez ekipę Kraken Group (jeśli dobrze pamiętamy. Pozdrawiamy!). Dowódca zawsze umiera ostatni, a nasz nie umiera jeśli zdąży uciec... Więc 7 dog tagów straconych ale jeden został. Poniekąd dobrze się złożyło z tym odstrzeleniem drużyny bo było to już na tyle późno (koło 22), że postanowiliśmy zejść na Offa żeby się posilić, przebrać mokre rzeczy (miał być lekki deszcz ale wcale taki lekki nie był) i pospać. Pobudka o 2 godzinie, "sprawne" oporządzenie się i już o 3:10, wyruszyliśmy znowu w las. Tym razem już tylko w siedmiu bo jeden z nas złapał kontuzję. Noc to dla większości z nas dość nowe doświadczenie więc przydał się nam Strzała. W nocy nieco się działo, tu nas jedni pogonili, tu wpadliśmy na innych, tu nam dwóch odstrzelili, tam znowu kolejny z nas złapał kontuzję i zostaliśmy w sześciu. Finalnie trafiliśmy na RESP i zeszliśmy z niego akurat gdy się już rozwidniało. Od tej pory realizowaliśmy punkt za punktem i praktycznie nie mieliśmy kontaktów, poza naprawdę sporą ilością grzybiarzy. Udało nam się zrobić zadanie specjalne Kontrabanda oraz Poświęcenie gdzie oddaliśmy 10 dog tagów. Kiedy mieliśmy odhaczone już 23 punkty (czyli zostały tylko 2 do kompletu) było jakieś półtorej godziny do końca gry. Ogólne rozprężenie i zmęczenie no i zostaliśmy wystrzelani jak małe gąsiorki na drodze przez paru sympatycznych kolegów (nie wiemy jaka drużyna ale naszywki Legion), których zupełnie nie zauważyliśmy. Pozdrawiamy! Szczęście w nieszczęściu, że RESP był 50 m dalej. O 11:12 wyjście z RESPA, zaliczenie pobliskiego punktu nr 24 i szybkie przejście na dość odległy punkt 25. Nie wiemy gdzie były inne ekipy ale na szczęście nikogo, poza grzybiarzami, nie spotkaliśmy i zdobyliśmy komplet punktów. Szybki przegląd mapy i... może zdążymy jeszcze zrobić zadanie specjalne Patrol (noc), zresztą dwa kody nocne już mieliśmy. Bardzo szybki marsz do punktów kontrolnych i... mamy 3 z pięciu a zostało 10 minut gry. Myślicie że po tych prawie 24h i 45 km w nogach nie da się biegać? Potrzymajcie mi piwo! 11:59 i mamy przybitą ostatnią pieczątkę na patrolu nocnym.
Koniec gry... no prawie, bo jeszcze o 12:06, w drodze na off, zostaliśmy ostrzelani przez kolegów, którzy chyba trochę przysnęli na punkcie. Zdarza się :)
Podsumowując, poszło całkiem nieźle, zwłaszcza biorąc pod uwagę prawie 5h odpoczynku na Offie. Szczególnie cieszy nas, że daliśmy radę obejść całość punktów.
Sama gra super wymyślona i zorganizowana, fajne zadania np. z zawieszeniem dog-taga jak najwyżej na drzewie.