17/11/2025
Październik i listopad nie były dla mnie okresem, który można nazwać lekkim.
Nie były wygładzone, pastelowe, ani lukrowe.
Były intensywne, wymagające, surowe.
I prawdziwe.
Tak prawdziwe, że czasami aż trudno było oddychać.
To był czas, w którym wszystko nakładało się na siebie:
🔸 kończyłam jedną szkołę,
🔸 zaczynałam drugą,
🔸 miałam egzaminy,
🔸 pisałam i broniłam pracę dyplomową,
🔸 odbywałam praktyki w Sport-Klinice — z dorosłymi w bólu, z ludźmi, z praktykami, którzy codziennie ratują jakość życia innych,
🔸 przygotowywałam się na obóz nad morzem — logistykę, strukturę, materiały, pomysły, współprace,
🔸 prowadziłam firmę,
🔸 prowadziłam zajęcia w Harmony Garden,
🔸 jednocześnie będąc mamą, żoną, partnerką, kobietą, człowiekiem, który przeżywa intensywnie emocje, zmęczenie, poznaje swoje granice.
Robiłam to w biegu, na niewyspaniu, z energią wyciskaną do ostatniej kropli.
Ale zrobiłam.
Wyniki wyszły piękne, śpiewające =) i było w tym trochę splendoru, dumy i tych gratulacji, które na chwilę zatrzymują serce.
Ale ta historia nie jest o sukcesach.
Ta historia jest o ludziach.
Bo ja nie jestem samotną wyspą.
Nigdy nie byłam i nigdy nie chcę być.
Dziękuję ludziom, którzy mi towarzyszyli bardziej w tym czasie.
Wysyłam ogromną wdzięczność tym, którzy codziennie dokonują wyboru przebywania ze mną i wspólnego życia, tworzenia, poznawania siebie, doświadczania jego barw.
Dziękuję Agnieszce Olejnik i Justynie Brząkalik
za lustro, które pokazało mi to, czego sama bym nie zobaczyła.
Lustro nieagresywne, tylko łagodne — a łagodne lustro potrafi zmieniać najmocniej.
Bartoszowi z RAW Nutrition
za wsparcie, za działanie, za słowo, które nie było pustym gestem.
Za to, że moje kobiety nad morzem mogły dotknąć czegoś nowego, spróbować, poznać i wrócić bogatsze.
Moim przyjaciółkom
za rozmowy o życiu, za analizy, za burze mózgów i burze serca.
Za te zdania, które mnie niosły:
„Jak odpoczniemy, to zrobimy dalej… To i to. I to.”
Za wspólne planowanie przyszłości, nawet kiedy teraźniejszość była dla mnie ciężka.
Za to, że rozumieją mnie nie tylko w działaniu, ale też w zmęczeniu i przeżywaniu.
Kobietom z Harmony Garden
za proces.
Za pot, śmiech, partnerstwo, łagodność, przestrzeń i prawdę.
U mnie nie ma lukru.
U mnie jest życie.
Proces, który czasem niesie w górę, czasem rzuca na kolana, czasem przewietrza duszę.
Ale zawsze prowadzi do wzrostu.
A teraz największy ukłon. Najbardziej osobisty.
Tomek mój mąż, towarzysz, przyjaciel.
Kiedy ja prowadziłam firmę, szkoły, obozy, praktyki, projekty i procesy —
Ty trzymałeś dom.
Trzymałeś strukturę.
Trzymałeś nasze dzieci.
Trzymałeś przestrzeń, do której mogłam wrócić, gdy byłam wykończona.
Czasem mówimy różnymi językami.
Czasem żyjemy w innych rytmach.
Ale mamy wspólne wartości.
A to jest fundament, który się nie przewróci.
Jestem Ci wdzięczna za każdą przejętą odpowiedzialność, za każde „zrobiłem”, zanim zdążyłam o to poprosić.
Za troskę.
Za wsparcie.
Za obecność.
Za bycie mężczyzną, z którym mogę tworzyć dom, świat, rodzinę, życie.
Bez Ciebie nie byłoby mnie takiej, jaka jestem.
A filmik?
Filmik to tylko 36 klatek z pięknych momentów nad morzem.
Urywki.
Miłe obrazy.
Ale jego sens jest głębszy:
Zmiana środowiska otwiera głowę. Daje wytchnienie, odpoczynek.
Zmienia perspektywę.
Uczy doceniać.
Pozwala coś przerobić.
A czasem po prostu mówi:
„Wszędzie fajnie, ale w domu najlepiej.”
Te krótkie wyjazdy są jak reset duszy.
Pozwalają zobaczyć siebie z boku.
I wrócić z nową świadomością.
I jeszcze jedno. Najważniejsze.
Najważniejsze w życiu to poznać siebie.
Umieć być sobą.
Ale nie „sobą w pojedynkę”.
Tylko sobą w relacji.
Wśród ludzi, którzy akceptują Cię takim, jakim jesteś.
Wśród ludzi, którzy współtworzą Twoje życie, a Ty współtworzysz ich.
Bo my razem tworzymy ten świat.
Nie osobno.
Nie każdy w swojej bańce.
Razem.
I ja jestem Wam wszystkim wdzięczna:
za przytulasy, gratulacje, obecność, słowa, wsparcie, zrozumienie, za kop w moją du..
Za to, że jesteście w moim życiu.
A ja 🌿 w Waszym.
A jeśli czujesz, że chcesz wejść głębiej w siebie…
Ostatnie miesiące pokazały mi jedno:
największą siłę mamy wtedy, gdy znamy siebie i pozwalamy sobie być sobą — naprawdę.
Bez udawania.
Bez filtra.
W relacji z ludźmi, którzy nas widzą, akceptują i wspierają.
Bo człowiek nie rośnie w samotności.
Człowiek rośnie wśród ludzi.
I to właśnie dzieje się w Harmony Garden.
To nie jest zwykła sala.
To przestrzeń, w której:
— możesz wejść w siebie bez strachu,
— możesz zatrzymać się i posłuchać ciała,
— możesz odkryć swoje schematy,
— możesz pracować w rytmie, który naprawdę do Ciebie pasuje,
— możesz wzmocnić ciało, ale też emocje,
— możesz śmiać się, płakać, oddychać,
— możesz być sobą — w pełni, bez presji bycia „lepszą wersją”.
Bo to, co nas rozwija, to nie idealne okoliczności.
To prawdziwe relacje, partnerstwo, wzajemne widzenie i akceptacja.
To, że jesteśmy w tym razem.
I jeśli czujesz, że to jest moment, żeby:
✨ wejść w działanie,
✨ zobaczyć siebie wyraźniej,
✨ zrobić coś dobrego dla ciała i głowy,
✨ wejść w proces, który naprawdę Cię zmieni,
to zapraszam Cię do Harmony Garden.
Prowadzę:
🌿 Treningi indywidualne 1:1 — personalne, dopasowane do Ciebie, Twoich możliwości, Twojego ciała i Twojej historii.
🌿 Treningi grupowe z modelowania kobiecej sylwetki : w atmosferze prawdziwego wsparcia i kobiecej energii.
Zajęcia grupowe odbywają się:
• wtorki — 8:00 i 18:00
• czwartki — 8:00 i 18:00
Jeśli czujesz, że to rezonuje
po prostu zadzwoń:
📞 660-615-763
Barbara Kurpas Harmony Garden
Active Body & Mind
Orzesze ul. Rybnicka 1B
Porozmawiamy, zobaczymy, co jest dla Ciebie najlepsze, jaka droga, wyzwania, działania.
Odpuszczenie też jest działaniem.
Ja Cię usłyszę.
Zobaczę Cię.
I potowarzyszę w drodze, tam gdzie chcesz dojść.
Dzięki, że jesteś częścią mojej drogi.
To wszystko na dziś, Basia. 🌿