05/09/2025
Dziś odbyła się kolejna sesja terapeutyczna. W ramach pracy nad zdrowiem psychicznym i walki z demonami, przejechałem się nad Serwent.
Pierwszy etap - ucieczka z miasta, przez track i tymczasową kładkę, polną drogą i przy RODach do Klebarka Wielkiego - tam zakupy w w wodopoju.
Drugi etap to w większości słaby asfalt do Prejłowa, niewielki ruch, lekki powiew i całkiem sporo cienia - niemalże doskonałe warunki.
Etap trzeci, to początek szutrów i piasków w Prejłowie - do jeziora jest stamtąd może około 3 km, głównie w dół, co nieco rekompensuje jakość drogi.
Niestety zaufałem Komootowi, a ni swojej intuicji i skręciłem w las, zamiast jechać prosto do jeziora - w nagrodę utknąłem w piasku po osie.
Kiedy już dowlokłem się do jeziora, czkała na mnie świetna droga, w cieniu i porządnie ubita. Jadąc nią dojechałem do miejsca, które na mapach nazywa się "Purda Domki", poniwewż w polskim stylu dosjcie do wody jest zagrodzone - bo przecież czemu nie, przemknąłem za plecami stróża pomostu zasadniczego i lekko z boczku rozłożyłem się nad wodą.
20 minut wpływania sprawia cuda w taki dzień jak dziś. Czysta, chłodnawa woda pozwoliła mi zmyć kurz i zebrać siły na drogę powrotną.
Dalej wzdłuż Serwentu, znalazłem drogę do Purdy, stamtąd kawałek asfaltem do miejscowości Wyryndy. Szutrem w lesie, zostawiłem Trękusek po lewej i pojechałem do Silic.
Znowu kawałek asflatem do Klebraka Wielkiego, w prawo na skrzyżowaniu w "centrum" i obok szkoły, po doskonałym szutrze do Wójtowa, skąd przez Track po dzieci do szkoły.
Ogólnie prawie 60 km mieszanych nawierzchni - świetny zestaw do testowania nowych kół i opon.
Koła Vision, opony Conti Terra 45 - zestaw, z którym wiąże duże nadzieje - jak uda mi się w końcu dobrze ułożyć przednią oponę.
Pluskanie w Serwencie polecam każdemu, w końcu jeszcze kilka ciepłych dni będzie.