Autostopem w świat sportu

Autostopem w świat sportu Autostopowe podróże oczami kibica, kibola i dziennikarza sportowego oraz świat sportu w oczach autostopowicza - to wszystko znajdziecie właśnie tutaj.

TYMCIO MA DZIŚ ROCZEK 😊Moje zwycięstwa! (4/5)Hola Amigos! Wracam do Was dzisiaj z czwartym i przedostatnim rozdziałem op...
26/02/2023

TYMCIO MA DZIŚ ROCZEK 😊

Moje zwycięstwa! (4/5)

Hola Amigos!
Wracam do Was dzisiaj z czwartym i przedostatnim rozdziałem opowiastek o tym co u mnie się działo przez ostatnie 5 lat. Dziś będzie o sukcesach albo przynajmniej o tym co sprawia, że jestem szczęśliwy.

1. Kariera zawodowa

Tak naprawdę to jestem na początku tej drogi. Po trzech latach pobytu w Poznaniu, dwa lata temu na stałe wróciliśmy do Zielonej Góry i dzisiaj powoli mogę mówić o małych sukcesach zawodowych. Chociaż pewnie i to za wiele 😊. W każdym razie dzięki propozycji od mojego przyjaciela Pawła pod koniec ubiegłego roku dostałem szansę rozwijania się na stanowisku ‘kierowniczym’ w pewnie części z Was znanej firmie BOHAR Palety Transport. Dlaczego znanej? A no firma BOHAR była swego czasu moim sponsorem 'czapkowym' w trakcie podróży po Ameryce Południowej. Dzisiaj znowu nasze drogi się łączą. Tym razem bardziej na płaszczyźnie zawodowej.

2. Narzeczona … Żona – Anetka

Dość o kwestiach zawodowych, bo to jedynie dodatek do największego szczęścia, do największych sukcesów:

Ktoś pamięta jeszcze o zaręczynach 11.11.2018 w trakcie Marszu Niepodległości? Nagłówki w TVP, TVN, RMF FM, Fakt i wiele innych 😮. Matko Bosko! Co się wtedy działo! No i ten straszny Morawiecki 😊. Oj grubo ponad 1000 osób odpłynęło z tego fanpage po wpisach z Premierem Mateuszem, hejtu też trochę było, ale chrzanić to – co przeżyliśmy, to nasze!

Potem był ślub, jeden, następnie drugi, haha. No tak – zaplanowany na Maj ślub kościelny ze względu na pandemię niestety się nie odbył. W tym dniu wzięliśmy więc ślub cywilny, a ten właściwy, kościelny po kilku miesiącach. I tak sobie żyliśmy wspólnie z już wtedy żoną Anetką i psem Tokio. Aż tu nagle nastał dzień, ten dzień – dokładnie ROK TEMU!

26.02.2022…

3. Narodził się syn – Tymoteusz!

I wtedy się dopiero zaczęło! Ach, jakże fantastyczny był to rok! Każdy jeden pojedynczy dzień to tak ogromna dawka szczęścia, że powiem szczerze – ciężko to opisać słowami 😊. Każdy z nas słyszał już wiele razy: jak urodzi ci się dziecko to zobaczysz jakie to szczęście. I wiecie co? Nie próbujcie sobie tego wyobrażać…

🔥 Obserwowanie jak dorasta twoja pociecha to szczęście tak abstrakcyjnie piękne!

🔥 Obcowanie z synem, który każdego dnia rozwija się, uśmiecha się do ciebie, wie kim jesteś i staje się coraz bardziej dojrzały to radość tak niebywale aż wręcz abstrakcyjnie piękna 😍😅

🔥 Co tu gadać! Każdy jeden pojedynczy uśmiech dziecka, każdy wypowiedziany dźwięk, który nic nie znaczy, każdy mały i niepewny krok, każda sekunda w trakcie której możesz się do niego przytulić - każda pojedyncza chwila spędzona z synem to szczęście bezcenne i tak ogromne, którego nie da się porównać do niczego 😍

I to wreszcie dzięki Tymkowi mogę w pełni powiedzieć: Jesteśmy Rodziną ❤️. I właśnie ten fakt sprawia, że ... Jestem cholernie szczęśliwy!

Bo mam piękną, zaradną i odważną żonę Anetkę
Bo mam wspaniałego i najsłodszego syna Tymcia

BO RAZEM JESTEŚMY RODZINĄ

I niczego mi więcej nie potrzeba!
Trwaj chwilo, jesteś piękna 😍

MOJE PORAŻKI! Dobry wieczór przyjaciele 😊Zapraszam Was dzisiaj na trzeci ‘odcinek z cyklu’ co słuchać u kolesia z rozczł...
19/02/2023

MOJE PORAŻKI!

Dobry wieczór przyjaciele 😊

Zapraszam Was dzisiaj na trzeci ‘odcinek z cyklu’ co słuchać u kolesia z rozczłapaną mordką. Dzisiaj będzie o tym co niekoniecznie dobrego wydarzyło się w moim życiu przez ostatnie 5 lat. Opowiem Wam o moich porażkach!

No cóż, nie jest łatwo spojrzeć sobie w lustro i powiedzieć: stary dałeś ciała! Nie jest łatwo przed samym sobą, a co dopiero przed kilkunastoma tysiącami ludzi, ale jako że 2 tygodnie temu słowo się rzekło – nie ma odwrotu. Od dnia kiedy wróciłem do domu z Ameryki Południowej minęło już prawie 5 lat – przez ten czas nie wszystko szło po mojej myśli, rzecz oczywista. Nie będę Wam jednak opowiadał o pierdołach. Dzisiaj będzie o dwóch rzeczach, które bolą mnie najbardziej i z którymi czas się zmierzyć…

ECH!
Lecimy!
Kurde, nie wiedziałem, że to będzie takie ciężkie…
No dobrze.

PORAŻKA NR 1.

Spasłem się prawie jak świnia!
Gdy wróciłem z Ameryki Południowej ważyłem … 75 kg? Coś koło tego. W najgorszym momencie na jesień 2022 roku stuknęło mi 98! Prawie 100! Dzisiaj gdy to piszę waga kręci się w okolicach 92-94, ale to i tak o co najmniej 10-15 kg za dużo.

I po co Wam to pisze? Żeby się żalić? Żebyście mi współczuli? Żebyście się ze mnie śmiali? Przecież są ludzie grubsi, którym dużo trudniej sobie z tym poradzić. Są na świecie ludzie, którzy mają większe problemy ze sobą. Zarówno fizyczne jak i psychicznie.

Mówię Wam o tym jednak dlatego, że to jak dzisiaj wyglądam i czego nie akceptuję sprawia m.in, że przestałem chętnie pozować do zdjęć. Nie lubię gdy moja małżonka robi mi zdjęcia, na których widać jak się rozlazłem. Rzadko kiedy na fotkach wyglądam korzystnie, bo do krzywej mordy doszła teraz też gruba morda. Po prostu – nie akceptuję swojego wyglądu i łatwiej mi jest przestać publicznie się pokazywać niż zrzucić te pare…naście kg! Ot moja inteligentna logika!

- Stary, przestań pi****yć. Skoro Ci to tak przeszkadza to przestań wpieprzać słodycze i rusz dupę – ktoś pewnie teraz tak pomyślał czy powiedział. No i ma racje. Oczywiście próbowałem wiele razy… Coś tam się udało skoro waga już spadła, ale raczej za długo w postanowieniu nie wytrzymywałem, bo po prostu jest mi tak wygodnie. Żreć słodycze i chipsy wieczorem do serialu. No i takie tego efekty. Cóż, porażka numer 1 – moja waga!

PORAŻKA NR 2.

Fundacja Podaj Piłkę Dzieciom…
O ile waga to jakiś wewnętrzny problem z dupy, o tyle fundacja to moja największa życiowa porażka. Na fali sukcesu projektów z Azji i Ameryki Południowej wymyśliłem plan funkcjonowania fundacji. Naprawdę chciałem to ciągnąć. Fundacja miała zacząć działać w trakcie naszej podróży poślubnej dookoła świata.

Zaczęliśmy realizować niesamowicie ambitny projekt – dużo większy niż te do tej pory, a potem przenieść jej działania do Polski. I co? I Gówno… Najpierw tłumaczyłem to sobie tym, że podróż, a co za tym idzie plany pokrzyżowała pani z Chin, która zjadła nietoperza. Świat zamknięty, szpitale z małymi dziećmi zamknięte. Do biednych krajów nie wyjedziesz, a do chorych dzieci nikt cię nie wpuści. Trzeba czekać i jak świat się otworzy to zacznę działać – wkręcałem sobie!

Świat się otworzył, kto jeszcze dzisiaj pamięta o pandemii!? No, była kiedyś, wszystkim nam odwaliło i zostały po tym maseczki w przychodniach. To tyle. A Fundacja? Nie ruszyła na dobrą sprawę po dziś dzień.

I nie wiem co miałbym Wam powiedzieć. Mogę jedynie przeprosić – wielu z Was miało i ma to w dupie. No brzydki typ chciał założyć fundację, naopowiadał bajeczki i tyle z tego wyszło. Prawda! Ale wielu z Was uwierzyło w ten pomysł tak jak i ja. I rzeczywiście miał on piękną przyszłość. Przynajmniej na papierze. Rzeczywistość zweryfikowała to jednak brutalnie. A ta porażka… No cóż, boli szczególnie. Bo poświęciłem na to nie tylko swój czas, ale zaangażowało się w to kilka osób, a wielu z Was nawet swoje pieniądze… Dzisiaj wszem i wobec chciałem powiedzieć więc krótko: Przepraszam! Przepraszam, że dałem dupy.

--------------------------------------------------

Fajnie by było jakby znalazła się tutaj jakaś puenta. Że napiszę Wam publicznie: Od dzisiaj przechodzę na dietę! Będę szczupły! Fundacja!? Nic straconego! Działam, pokażę Wam, że mogę, że nie tylko jestem dobry w gadaniu. Odpalamy! Działamy! Jazda!

Ale nie napiszę tego. Nie napiszę, bo wiem, że okłamałbym przede wszystkim Was i samego siebie przy okazji. Nie zrozumcie mnie źle, chodzi o to, że ja nie jestem pewny niczego. Nie wiem czy będę miał w sobie tyle wytrwałości by zrzucić parę kg oraz czas, pomysł i przede wszystkim ambicję by powiedzieć B do tego A, które powiedziałem w 2019 roku. By ruszyć z tą Fundacją.

Dzisiaj… Wiem tyle, że bałem się tego co do Was napiszę, odkładałem to do samego końca, bo nie wiedziałem jak to ująć słowami, ale cieszę się jak diabli! Cieszę się, że to zrobiłem, bo należało Wam się. Chrzanić tam tą wagę, to że nie akceptuje swojego wyglądu, ale ta Fundacja!!! Także jeszcze raz: Przepraszam! I liczę na to, że te przeprosiny przyjmiecie…

Z góry dziękuję, a jeśli nie to bardzo mi przykro…
A przyszłość? Planowałem ją do tego momentu, do tego ‘odcinka’ – tak trudnego dla mnie. Teraz trzeba zaplanować ją na nowo, bo historia wbrew temu co mówi pewien naukowiec nie skończyła się i nigdy się nie skończy. Trzeba ją jednak zaplanować. Od jutrzejszego dnia zaczynając… Niczego więc ani sobie ani Wam nie obiecuje…

To wszystko, uff! Było ciężko...

Już za tydzień trochę w innym tonie – opowiem Wam o moich sukcesach – bo te też były. Jakieś tam niewielkie, ale jednak. Do przeczytania 😊

DLACZEGO NIE PISZĘ?Hejo ludziska! Jak obiecałem tydzień temu wracam do Was z drugim (2/5) odcinkiem mojego małego mini s...
12/02/2023

DLACZEGO NIE PISZĘ?

Hejo ludziska!

Jak obiecałem tydzień temu wracam do Was z drugim (2/5) odcinkiem mojego małego mini serialu. Dzisiaj będzie o tym czemu tu nic nie piszę.

Odpowiedzieć mógłbym jednym zdaniem
- bo nie mam o czym.

Ale nie o to chodzi. Postaram się Wam więc rozwinąć:

Gdy zakładałem tą stronę miałem jasny plan: Zostać dziennikarzem sportowym! Dostać się do jakiejś telewizji i zaistnieć w świecie dziennikarstwa sportowego. I co? Wyjechałem do Azji, potem do Ameryki Łacińskiej. Stopniowo dzień po dniu byłem coraz bliżej zrealizowania swojego największego marzenia – celu! Gdy skończyłem tą drogę i stanąłem w drzwiach o nazwie: DZIENNIKARSTWO – rozpocząłem pracę w Warszawie, pootwierałem sobie sporo kontaktów – zrozumiałem wtedy, że pokonałem tą całą drogę po to by uświadomić sobie, że TEGO NIE CHCĘ!!!

Nie chcę mieszkać w Warszawie, nie chcę każdego dnia dojeżdżać do pracy w Mordorze, nie chcę tego wyścigu, nie chcę tego kłamstwa jakim są media. Nie chcę być popularny. Zrozumiałem, że Telewizja oraz Warszawa to nie jest świat, w którym chcę spędzić resztę życia. Zrozumiałem, że w głębi duszy pragnę czegoś całkowicie odwrotnego: założyć rodzinę i spokojnie żyć gdzieś w okolicach Zielonej Góry, wybudować dom i z dziećmi w wolnym czasie grać w piłkę. Bez tego całego stresu, bez pogoni za pieniądzem. Z dala od mediów i przede wszystkim od Warszawy.

I tak powoli krok po kroku układam swoje życie. Czy jestem szczęśliwy? Jak diabli! Czy żałuję tego, że będąc tak blisko dojścia do celu jakim było zostanie dziennikarzem sportowym odpuściłem i nawet nie spróbowałem? Dzisiaj NIE! Dlaczego? Bo w trakcie wędrówki zrozumiałem bardzo dobrze słynne podróżnicze powiedzenie: W podróży nie cel jest najważniejszy, a droga! A droga, którą pokonałem zawiodła mnie do tego miejsca w jakim jestem, uświadomiła mi czego w życiu mi potrzeba i gdzie najlepiej znaleźć swój azyl. Gdyby nie ta droga być może nie zrozumiałbym jaki był jej cel!

Zawsze w życiu powtarzałem sobie: Spróbuj, byś na starość nie powiedział, że żałujesz, że nie spróbowałeś! Jeden raz w życiu postąpiłem wbrew tej zasadzie i zobaczymy czy za 30 lat nie będę tego żałował. Najwyżej. Dzisiaj już jednak wiem, że dziennikarzem nie zostanę. I dobrze – niech męczą się inni 😊.

Co się zaś tyczy samego fanpage. Był on moją trampoliną do świata dziennikarstwa sportowego. Nigdy tego nie ukrywałem. Robiłem wszystkie projekty z głębi serca, z miłości, z pasji. Oczywiście! Ale gdy rzuciłem studia w roku 2015 to po to by zostać dziennikarzem. Wymyśliłem sobie drogę i sukcesywnie ją realizowałem. Gdy droga się skończyła, a ja nie wszedłem w drzwi do których zmierzałem, zmieniło się też diametralnie moje życie. Już nie było Autostopem i nie było świata sportu. Naturalnie więc strona ta sukcesywnie zaczęła wymierać.

Słyszałem jednak często:
- stary, miałeś ponad 21 tyś obserwujących! Grupę mega zaangażowaną, lubiącą cię. Działaj, rób fejm, zostań celebrytą, może się gdzieś o TV zahaczysz!
Albo jeszcze inaczej:
- Słuchaj Stary, wykorzystaj swoje zasięgi, rozwiń je i ogarniaj jakiś biznes. Tyle ludzi Cię śledzi, że spokojnie na tym coś zarobisz
Albo od mojej kochanej żony :
- weź mi oddaj ten fanpage, zmienię nazwę na Gabinet Kosmetologii i będę miała tyyyyyle obserwujących

I pewnie każda z tych opcji była by fajna, a już na pewno bardziej produktywna niż zamknięcie mordy i uśpienie fanpage na 5 lat. Tylko, że ja nie potrafię pisać o swoim życiu kiedy nie dzieje się nic godnego uwagi. Nie potrafię przekształcić tego konta na biznes, sprzedać go, oddać. Nie ze względu na Was. Bo każdy z Was kto kiedykolwiek zainteresował się stroną Autostopem w świat sportu przyszedł tutaj by zobaczyć kolejną historię typa bez dwóch zębów z krzywą mordą.

I dlatego właśnie to wszystko umarło…

Były próby, były pomysły. Oj były. Przecież wspólni z małżonką chcieliśmy wyruszyć w podróż poślubną stopem do Australii. No, ale pewna Pani w Chinach zjadła nietoperza i się nie udało 😊

To tyle na dzisiaj: zostawcie kciuka, skomentujcie. Może na chwile jeszcze ożywimy tą stronę i posty dotrą do większej ilości obserwujących. A na dalsze opowieści zapraszam już za tydzień.
Opowiem Wam o swoich porażkach, swoich sukcesach oraz o tym co dalej 😊.

PS. Ktoś z Was kojarzy którekolwiek z tych zdjęć z kolażu?

Ciaaaaaaaaaao!

CO SIĘ ZE MNĄ DZIAŁO PRZEZ OSTATNIE 5 LAT? :o (1/5)Hej, żyję! Pamiętacie jeszcze moją rozdartą mordkę z połamanymi dwoma...
05/02/2023

CO SIĘ ZE MNĄ DZIAŁO PRZEZ OSTATNIE 5 LAT? :o (1/5)

Hej, żyję!

Pamiętacie jeszcze moją rozdartą mordkę z połamanymi dwoma przednimi zębami 😊?

Pewnie wielu z Was już o mnie zapomniało. Być może znacie mnie prywatnie i mamy jakiś tam znikomy kontakt. A być może kiedyś zdarzyło Wam się mnie wspomnieć. Być może. Fakty są jednak takie, że od 2018 roku ta strona umarła, a ja przestałem jeździć autostopem w świat sportu.

Dzisiaj jednak postanowiłem zaprosić Was do mojego życia i streścić Wam w pięciu aktach moją historię ostatnich pięciu lat. Jako, że dzieliliście ze mną ważną cześć mojego życia – czuję, że taki mam obowiązek i należą się Wam pewne wyjaśnienia 😊.

Dzisiaj będzie nie krótko 😊, ale hasłami. Bez zbędnego pierdzielenia i rozwijania. Tak żeby zasiać w Was ziarenko zainteresowania. Na kolejne „odcinki” zapraszam Was w kolejnych tygodniach. Tak jak kiedyś – w niedziele o 20:00.
Zapraszam 😊

No to jazda!

Tak przy okazji 🤔... Dokładnie 5 lat temu napadli mnie w Buenos Aires! Ktoś pamięta? W 20 osób! W biały dzień. Traumę miałem jak diabli. Potem jeszcze przez chwilę kontynuowałem swoją podróż, a w marcu 2018 roku wróciłem do Polski.

Co potem?

- Imprezowałem przez 2 tygodnie 😊
- Odbyłem poważną rozmowę z już wtedy miłością mojego życia, a dzisiaj moją żoną.
- Zacząłem być w związku zakochany po uszy i cały świat przestał dla mnie istnieć.
- Zatrudniłem się na nazwijmy to okres próbny w radiu Weszło FM w Warszawie.
- Wyjechałem autostopem na Mundial do Rosji.
- Nie otrzymałem pracy w Warszawie u Krzysztofa Stanowskiego.
- Przeprowadziłem się do Poznania.
- Zostałem trenerem piłkarskim w Akademii Piotra Reissa.
- Poszedłem na studia filologii hiszpańskiej, które … skończyłem po kilku miesiącach.
- Zatrudniłem się w biurze w Poznaniu.
- Oświadczyłem się w Warszawie na Marszu Niepodległości z okazji 100-lecia odzyskania przez Polskę Niepodległości.
- Założyłem fundację Podaj Piłkę Dzieciom.
- Zaplanowałem z narzeczoną podróż poślubną dookoła świata.
- Spotkaliśmy się z premierem Polski Mateuszem Morawieckim i zaprosiliśmy go na nasze wesele.
- Pani w Chinach zjadła nietoperza.
- Zostaliśmy wspólnie z narzeczoną właścicielami pieska – Tokio.
- Wziąłem ślub w pandemii przekładany bodaj dwukrotnie.
- Odwołałem podróż dookoła świata ze względu na pandemię.
- Gdzieś w międzyczasie spasłem się prawie jak świnia.
- Wróciłem z żoną na stałe do Zielonej Góry.
- Podjąłem pracę w Zielonej Górze jako doradca do spraw stolarki okiennej i drzwiowej Co to znaczy? Obsługa klientów i sprzedawanie im okien oraz drzwi.
- Narodził mi się syn - Tymoteusz
- Zostałem dyrektorem w budującej się firmie transportowej.

To by było na tyle. Pewnie mało interesujące, ale zapraszam Was już teraz na następne niedziele. Myślę, że będzie ciekawiej. Opowiem Wam o moich porażkach i sukcesach przez ostatnie 5 lat, dlaczego już nie piszę oraz o tym co dalej z tą tym fanpejdżem. A jak Wam było miło zobaczyć moja krzywa mordkę i dotarliście do końca to zostawcie lubię to bądź jakiś komentarz by post trafił do innych osób, które śledziły moje przygody ;)

Do usłyszenia, do zobaczenia… Do przeczytania 😊 Miłego wieczoru!

Ciaaaaaaaaaao

Cześć tu Tymek, jestem gotowy by kibicować naszemu Robertowi i całej Barcelonie ❤️💙
13/08/2022

Cześć tu Tymek, jestem gotowy by kibicować naszemu Robertowi i całej Barcelonie ❤️💙

Heeeeeeeeejo! Jakby Wam to powiedzieć: BEEEEEEEEEEEDEEEEEEEEEE TAAAAAAATĄ !!!!!!AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA❗❗❗Nie wiem co więce...
28/09/2021

Heeeeeeeeejo!

Jakby Wam to powiedzieć:

BEEEEEEEEEEEDEEEEEEEEEE TAAAAAAATĄ !!!!!!

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA❗❗❗

Nie wiem co więcej powiedzieć więc po prostu krzyczę 😅😅😅

Nie wiem jak Wam to powiedzieć ☺️

To może wykrzyknę: BĘDZIEEMY MIEĆ SYNKA 🤰❤️

Długo mnie tu nie było, robiłam swoje w Gabinecie, a w życiu prywatnym przygotowywaliśmy się na wielkie zmiany. Dzisiaj mogę już podzielić się z Wami kolarzem zdjęć naszego synka Leonka.

Co najważniejsze: Leoś rozwija się prawidłowo. Jest bardzo pobudzony. (ma to po tacie 😅), ale ja ciążę przechodzę naprawdę dobrze. I właśnie dlatego już wkrótce w ofercie pojawią się nowe zabiegi i ➡️ Jesienna Promocja ⬅️

❤️ A w 2022 będzie o tak ❤️ ---> 👪

PS. Zdjęcie z najmniejszą koszulką Leo(na) Messiego jaką tylko mieli w Barcelonie 😍. Mati od razu powiedział, że jedną koszulkę nasz synek musi mieć koniecznie 😅

 Miałem to szczęście widzieć na żywo największego piłkarza w historii futbolu w koszulce Barcelony. A dziś... W dniu w k...
08/08/2021



Miałem to szczęście widzieć na żywo największego piłkarza w historii futbolu w koszulce Barcelony.

A dziś... W dniu w którym oficjalnie zakończył swoją przygodę jestem pod Camp Nou by jako cule oddać hołd na jaki zasłużył!

Nic już dla mnie w piłce nie będzie takie samo..

Weszło FM  ! Lecimy dzisiaj grubo! Kto chętny posłuchać to wiadomo - zapraszam! Będziemy odgrzewać kotlety, a kotlety - ...
31/03/2021

Weszło FM ! Lecimy dzisiaj grubo!

Kto chętny posłuchać to wiadomo - zapraszam!

Będziemy odgrzewać kotlety, a kotlety - wiadomo, zawsze są dobre!

Pierwsza zbiórka piłek i od razu piękny kierunek! 60 piłek leci do Kolumbii!Fundacja Podaj Piłkę Dzieciom rozpoczyna swo...
01/02/2021

Pierwsza zbiórka piłek i od razu piękny kierunek! 60 piłek leci do Kolumbii!
Fundacja Podaj Piłkę Dzieciom rozpoczyna swoje działanie. Zapraszam do śledzenia, wbrew pozorom nie wszystko stamtąd udostępniam tutaj :)

MAMY 60 PIŁEK I JEDZIEMY DO KOLUMBII 🇨🇴🇨🇴🇨🇴

Nie ma co dłużej czekać, to się dzieje! Jako Fundacja Podaj Piłkę Dzieciom współorganizujemy właśnie pierwszą akcję.

Wspólnie z
Akademia Piłkarska Reissa
Akademia Piłkarska Reissa - Rataje
Akademia Piłkarska Reissa - Ogrody
jeszcze w grudniu zorganizowaliśmy zbiórkę piłek, które za pośrednictwem Emila z Dwa Promienie - wolontariat misyjny już niedługo przekażemy dzieciom w Kolumbii!

W trakcie dwóch akcji zebraliśmy aż 60 piłek, o łącznej wartości około 1500 zł! Ze wszystkich zebranych piłek jesteśmy ogromnie dumni i wdzięczni wszystkim darczyńcom!

Bądźcie w gotowości, w najbliższych tygodniach więcej szczegółów.

Adres

Nowogrod Bobrzanski

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Autostopem w świat sportu umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do Autostopem w świat sportu:

Udostępnij