08/07/2026
Dzisiaj co nieco, o nakryciach głowy słowiańskich kobiet i dlaczego edukacja kulturalna i historyczna jest istotna. 👩🏼📖
Pewnego razu w niedalekiej przeszłości, zmierzając na pokaz przez Szczecin w stroju historycznym, zostałam obrzucona komentarzem przez pewnego pana, jakoby mój strój należał do islamskiego kręgu kulturowego.😯
Jakież ogromne było moje zdziwienie, kiedy ja przecież odtwarzam naszą rodzimą Słowiankę zachodnią z okresu wczesnego średniowiecza. Czyżby moje nakrycie głowy wzbudziło takie kontrowersje?🤔
👱🏻♀️Od początku. Dziewczynki zazwyczaj nosiły włosy rozpuszczone. Panny nosiły również wianki i kolorowe taśmy wplatane we włosy, podkreślając piękno swoich włosów.
🪢Ważnym momentem, były zapleciny- po raz pierwszy uroczyście zaplatano warkocz, symbolizując w ten sposób pannę gotową do zamążpójścia. By luźne kosmyki nie wpadały do oczu, zawiązywano wokół głowy tkz. czółka- tekstylne lub skórzane paski, które często zdobiono kabłączkami. Kabłączki skroniowe są typowym i bardzo charakterystycznym elementem stroju Słowianki- czy panny, czy mężatki. W zależności od regionu, kabłączki były inne. Również to, z jakiego metalu je wykonano, świadczyło o statusie kobiety. Po tym elemencie również archeolodzy rozpoznają, z jaką kulturą mają do czynienia.
👰🏼♂️W dniu ślubu dokonywano rozplecin- warkocz symbolizujący panieństwo zostaje rozpleciony.
Zamiast wianka, kobiecie nakrywano głowę chustą. Różnie ja nazywano- może być to nałęczek, zawój, podwika. W późniejszych wiekach czepcem- znamy słowo oczepiny, prawda?
Po tym akcie panna młoda była już pełnoprawnym członkiem rodu męża.
🤫Ale jako rekonstruktor sprawdzający historię w praktyce, powiem Wam coś w tajemnicy- taka chusta na głowie jest bardzo praktyczna o każdej porze roku. Chroni głowę przed słońcem w lecie, przed kleszczami i ugryzieniami wszelkiego rodzaju latającego robactwa. Gdy część chusty zakręcimy wokół szyi- stanowi świetny szalik i nauszniki jesienią i zimną. Nie przewieje nas, nic nie wpadanie do uszu, jest ciepło i przyjemnie. Nawet deszcz jest niestraszny- wystarczy taką chustę w chacie przy ogniu wysuszyć. Naprawdę nie dziwię się, że kobiety nosiły taką część garderoby, pamiętając, że w tamtych czasach nie było parasolek, a większość czasu spędzano jednak na dworze.
Poniżej kilka ujęć takich zawojów, które nosimy ja i Ania na naszych pokazach. Wydaje mi się, że takie nakrycia głowy dodają uroku, a nieznając swojej kultury i historii, można się bardzo pomylić, prawda? 😉