25/10/2022
List od starszej kobiety z domu opieki.
Mam 82 lata, 4 dzieci, 11 wnuków, 2 prawnuków i pokój o powierzchni 12 metrów kwadratowych.
Nie mam już domu ani drogich rzeczy, ale mam kogoś, kto posprząta mój pokój, przygotuje mi jedzenie i pościel, zmierzy mi ciśnienie i zważy mnie.
Nie mam już śmiechu moich wnuków, nie widzę, jak rosną, jak się przytulają i kłócą. Niektóre przychodzą do mnie co 15 dni, inne co trzy lub cztery miesiące, a jeszcze inne nigdy.
Nie pracuję już w zimie, nie piekę ciast, nie kopię ogródka. Nadal mam hobby i lubię czytać, ale szybko bolą mnie oczy.
Nie wiem, jak długo jeszcze, ale muszę się przyzwyczaić do tej samotności. W domu prowadzę pracę w grupach i pomagam, jak mogę, tym, którzy mają gorzej ode mnie. Do niedawna czytałam na głos unieruchomionej kobiecie w pokoju obok, śpiewałyśmy razem, ale niedawno zmarła.
Mówi się, że życie jest coraz dłuższe. Dlaczego? Kiedy jestem sama, mogę popatrzeć na zdjęcia mojej rodziny i wspomnienia, które przywiozłam z domu. I to wszystko.
Mam nadzieję, że następne pokolenia zrozumieją, że rodziny rodzą się po to, by mieć przyszłość (z dziećmi) i że nie zapominają o rodzinie nawet w podeszłym wieku.
Proszę, nie pokazujcie tego listu moim dzieciom...
- Szkoła uczuć