01/12/2015
Oto najbardziej niespodziewany post świata od Sylwi Tkaczyk p.t.WRÓŻKA BASIA RATUJE ŚWIĘTEGO M."
Była mroźna grudniowa noc, Pan Księżyc osrebrzał swym blaskiem śnieg, który wyglądał jak chrupiąca słodka beza. Aura była magiczna, więc z nieba było slychać tylko jeden dźwięk. Taak!! To złote dzwoneczki Reniferów. Świety M. rozdaje prezenty!! Jednym z domów, który odwiedził Świety M. był miejscem wyjątkowym. Każdego dnia działy się tu cuda. Domek był żółty z czerwonym daszkiem, a Pan Mróz malował w jego oknach piękne mozaiki. Świety M. wyjął mapę, upewnił się. -Tak, to tutaj! Adres się zgadza, tu mieszka Wróżka Basia o wielkim sercu. Świety M. był tak podekscytowany, że poślizgnął się i poczuł przeszywający ból w plecach. -O nie! Mam jeszcze tyle domów do odwiedzenia. Powiedział Święty M. Te dziwne odgłosy na dachu obudziły Wróżkę Basię, która wybiegła z sypialni. Nie zdążyła jednak wejść na strych, żeby sprawdzić co dzieje się na dachu. Zobaczyła Świetego M. Siedział smutny przy kominku. Wróżka Basia uśmiechnęła się do niego, zaparzyła herbatę i zaprosiłą go do magicznego pokoju. Święty M. wszedł i położył się na dziwnym urządzeniu. Był trochę przerażony, ale wiedział, że Wróżka Basia nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy. Dostał ciepły kocyk i zamknął oczy. Basia szepnęła. -Wracam za dwadzieścia minut. Dwadzieścia minut minęło jakby w sekundę. Świety M. otworzył oczy i pobiegł zdziwiony do Basi, która nie zdąrzyła po niego wrócić. -Wróżko moja, nic mnie nie boli, co to za magiczne urządzenie??Zapytał Święty M. -To platforma Schumanna. Odpowiedziła uśmiechnięta Wróżka Basia. Święty M odparł wzruszony. -To najpiękniejszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem. Nic mnie nie boli, będę mógł odwiedzić wszystkie domki. Świety M. przytulił Wróżkę Basię i spojrzał na zegarek. -Na mnie juz pora, Wesołych Świąt ho, ho, ho!!!! Święty M. zniknął, a na dachu został tylko ślad po saniach. Wróżka Basia zasnęłą. Obudził ją dzwonek do drzwi. Za drzwiami stali uśmiechnięci ludzie, wszyscy trzymali w rękach vouchery na cudowne zabiegi. Wróżka Basia była wzruszona. Zapraszała każdego gościa do magicznego pokoju. Kiedy nikogo nic już nie bolało, każdy wrócił do swojego domu, a Wróżka Basia usiadła przy kominku. Za oknem Pan Księżyc rozrzucał Kuzynki Gwiazdki po niebie. Wróżka Basia spojrzała na stolik, na którym stał bajeczny bukiet z szafirowych habrów i czerwonych jak nosy Reniferów maków. Były to ukochane kwiaty Wróżki Basi. Na bileciku było napisane, " Kawałeczek Wiosny dla Wróżki Basi". Wiedziała, że to bukiet od Świętego M. Wszyscy wiemy, że Wróżka Basia zasłużyła na niego jak nikt inny. ZAPRASZAM na PLATFORMĘ i po KARTY PODARUNKOWE