15/02/2026
Gdybym teraz dostała diagnozę DEPRESJI zrobiłabym to inaczej niż 4 lata temu …
Przede wszystkim nie zwlekałabym tak długo z rozpoczęciem psychoterapii. Psychiatra przestrzeliła z lekami - nie miała aż tylu danych, ile już po kilku wizytach zebrała moja psychoterapeutka. Kiedy zaczęłyśmy podejrzewać u mnie ADHD, okazało się, że potrzebuję zupełnie innych leków. Mój układ nerwowy bardzo źle reagował na zaleconą farmakologię, bo potrzebował zupełnie innej stymulacji.
Po drugie - nie zamknęłabym się w domu. Wtedy wychodziłam do ludzi i tak znacznie częściej niż większość osób z depresją, ale to było dla mnie za mało. Dziś wiem, jak bardzo potrzebuję stymulacji zewnętrznej.
Po trzecie - codziennie wychodziłabym na spacer. Nie miałam siły na treningi, ale dopiero po adopcji psa zaczęłam regularnie spacerować. Mam wrażenie, że zwiększony puls i ciśnienie - czyli poniekąd narażenie organizmu na stres (fizyczny) - oddalało ode mnie lęki. To tak jakby „realne zagrożenie” (zmęczenie) sprawiało, że mózg oddalał niepokojące myśli, bo miał ważniejsze zmartwienia.
Paradoksalnie mój układ nerwowy potrzebuje się zestresować, żeby się nie stresować 😅
Dzisiaj bywa różnie - raz lepiej, raz gorzej - ale step by step idę sobie do przodu. Co mi pomogło? Obserwacja reakcji. Próby i błędy. Przestrzelenia. Ch😈jowe decyzje. Porażki. Wszystkie niepowodzenia złożyły się na sukces.
I tak oto jestem. Jeszcze nie w pełni spokojna, ale świadoma tego, co mi sprzyja.
Więc teraz wjedzie dobra rada cioci Izabelki, o którą nikt nie prosił: uczcie się siebie i nie zaniedbujcie aktywności fizycznej. Ciało, które się rusza - żyje. Kopuła to rejestruje i kopie nawet najbardziej zatrzymany tyłeczek 😊
Koniec wypocin 😁 pozdrawiam 🩷