08/09/2025
" Żelazo nie klęka"
Kadr niedzielnych zmagań Castle Triathlon już zgasł, wracamy z Tarczą z małym niedosytem, ale było pięknie🔥⚔️kultowy, historyczny triathlon z rangą Mistrzostw Polski na długim dystansie dobiegł końca, na którym miałem możliwość startować...
Chęć startu w tych zawodach już był w tamtym roku, ale kontuzję piszą nasze plany... Więc poprzedni rok skupiłem się na lizaniu ran🤣 doprowadzeniu skorupy do maxymalnego najlepszego stanu, oczywiście z pomocą kilku najlepszych osób z mojego życia...
Przedstawiać nie trzeba mojego saportu, ale wskazać rzecz ważna, wparcie mentalne udział w treningach wyrozumiałość Barbara Lisowska , przygotowanie wydolnościowe trening personalny, trening biegowy rowerowy i pływacki wsparcie mentalne trener Stanisław F. , Fizyjo powrót do zdrowia po kontuzji oraz kompleksowa fizjoterapia sportowa Bielawski , wsparcie treningowe siłowe ,kolarskie trener Hankus.
Mądre trenowanie sportu wytrzymałościowego składającego się z trzech dyscyplin nie podlega tylko żeby wyjść pobiegać, zadacie pytanie, a dlaczego? Tzn.for fun na dwóch startach w sezonie tak można, ale jak są zakusy zrobienia pełnego dystansu Ironman 3.8km🏊180km🚴42km🏃 w tempie poniżej 11 h, to przeciążenia treningowe w sezonie przed startowym i już w sezonie startów może zrobić niezłe kuku... A starty na pół gwizdka z niesprawnym ciałem nie bawi mnie w ogóle , bo po wyjściu z wody ,gdzie luz jest największy zostaje jeszcze wojna na rowerze, a bieganie to już Bitwa pod Grunwaldem⚔️...
Więc dla mnie pomocna ręką w/w osób jest nie do opisania.
Zmagania treningowe trwają już dobre lata...
Ale świadomość przychodzi z czasem... Ostatni sezon był bardzo mocno rozbudowany z kilkoma znaczącymi startami biegowymi które budowały mnie do długiego dystansu, łamanie 40 min na 10 km , łamanie czasu na półmaratonie , czy połowa dystansu Ironman w Enea Bydgoszcz Triathlon poniżej 5 h.
I tak dotarłem we wrześniu do historycznego Malborka, tak tego który był kiedyś Krzyżacki 🛡️
Gdzie kurz walk wojennych w powietrzu jest do teraz, już nie na polu bitwy ,ale podczas zmagań triathlonowych.
Z wiedzą, przygotowaniem i ogniem w krwi który stale podkręcał Stanisław F. w Malborku zjawiliśmy z moim stałym saportem Lisowska w czwartek 3 dni przed startem. Aklimatyzacja ,drobny relaks,przygotowanie mentalne i tak w niedzielę owsianka z bananem, herbata z miodem wpadła na ruszt o 3 rano,a 5.00 stanąłem u bram zamku Malborskiego i startu Castle Malbork triathlon.
Jak na zawody Mistrzostw Polski nie zabrakło Mazurka Dąbrowskiego,a tuż przed startem rycerskie werble w tle Bogurodzica nic tylko szykować się do wojny... Wybiła 6.00 skok do Nogatu i cały przed startowy stres zszedł... Tak jak wcześniej pisałem woda rozluźnia, tempo startowe, równy oddech, pamiętać nie przedobrzyć i tylko do strefy zmian na rower 🚴3.8km po godzinie i 30 min z tętnem tlenowym 145, ściąganie mokrej piżamy 🤪i na rower jedna pętla miała 45 km pierwsza zawsze luźniejsza, sprawdzenie nawierzchni, gdzie szybciej, gdzie wyprzedzać i gdzie zwolnić,choć bez przesady bo tempo nie może zejść poniżej 32-32,7 km/h i pamiętaj pij co 10 min i jedz co 15-20 min ( tylko żeby nie było że zejdziesz z balonem z roweru) druga pętla 33-33.5 km/h średnia, 3 pętla 34 km/h i ostatnia 34-35 km/h i 180 km🚴 w czasie 5h 24min średnie tętno 135 czyli tlen, za te dwie dyscypliny można być pewnym, że jak sam nie zepsujesz to będzie dobrze... Najtrudniej z tą definicją jest w ostatnim etapie bo jeszcze do 10 km czy nawet półmaraton da się przewidzieć reakcję organizmu to , to co się dzieje od 33 km na maratonie gdzie starasz się trzymać planu, a był to czas relatywnie oszacowany ,złamać 11 h w najlepszym przypadku 10.30 ,gdzie tempo miało być utrzymane 4.45min-5.00min na każdy kilometr biegu, i tak też było do 32 km ,a było tak pięknie jak zszedłem z roweru i zacząłem biegać ,pierwsza pętla z sześciu cudo luźno tętno 138 -145 normalnie miodzio ,druga pętla też , trzecia 21 km łyknąłem ją ,cały czas tylko do przodu ,wyprzedzałem ,tempo nie spadało, ale wiedziałem zawsze ,że maraton zaczyna się po 33 km, po ukończeniu 4 pętli kiedy na liczniku wybiło 32 -33 km zaczęło spadać tętno, tempo jeszcze trzymałem, przyszedł pierwszy skórcz łydki przepowiadający... lekko zwolniłem zmieniłem krok biegu i dalej trzymam się założenia , tętno dalej szło w dół,135 dobiegam do końca pętli od " Barbary saport" otrzymuje ostatnią informacje ostatnie okrężne i do mety... Czyli 8 km- tutaj to co mój organizm otrzymał przez cały okres przygotowań, żeby w trakcie tego triatloniku nie pęknąć ,wytrzymał ale wysyłał informacje, że masz jeszcze tylko paliwa na 8km i musisz lecieć. Z każdym kilometrem SMS od ciała w postaci dreszczy, dziwnych mgiełek przed oczami , braku potu i w końcu na 39 km skórcz od achillesa do samego pośladka , to był znak że układ nerwowy jest na finiszu, ale została jest jeszcze jedna rzecz" głowa..." "Która rządzi i jak nie możesz to i tak możesz" ,a jak to pisze na murach zmaku w Malborku " Żelazo nie klęka" 10 h 50 min wpadam na metę - nie było lekko , ale jak bym miał to powtórzyć to robie to zamkniętymi oczami...
No i taka mała historia walki już za mną...
Teraz można by powiedzieć, odkreślone ,zaliczone odkładam czapkę i cześć... 🤔
I tu jest właśnie to, moje chęci być lepszym, szybszym i nie mówienie ostatniego słowa, więc
jeszcze tam wrócę, jeszcze są rzeczy które trzeba poprawić, są zawody w których chce się spróbować no i trzeba poprawić życiówkę...
Jeszcze raz dziękuję tym co brali udział w tym moim małym sukcesie...😇