26/10/2021
W blasku wielkich niedzielnych szlagierów (United - Liverpool, Barca-Real, Inter- Juve, Juksty - Szansa...) łatwo było przejść obok pewnego wydarzenia. Z racji tego, że naprawdę mało u nas zawodników, którzy potrafią operować piłką bez ryzyka wizyty u ortopedy, postanowiłem chwilę temu poświęcić (plus było postawione piwo na odejście, ale to mniej ważne).
Cofnijmy się o rok. Wtedy do naszego zespołu dołączył gość, który mimo tego, że w pierwszym meczu był przeziębiony to z miejsca stał się jednym z liderów drużyny. W koncu każdy z nas mógł się poczuć jak jakiś gracz z topu, np. jak Sergi Roberto. Tak jak on grał do Messiego i się nie martwił dalszą częścią akcji tak my graliśmy do Rafała i w sumie nasza część była skończona. O umiejętnościach nie ma co się rozwodzić. W skrócie można powiedzieć, że grał tak jak nasi prezesi w swoich opowieściach (w tym wypadku nikt tego nie widział, ale każdy sobie wyobrażał po bujnych opisach).
Rafał Serowik przyszedł, pokazał jak się gra i wraca do Mikołajek, pomóc tam chłopakom awansować. Stwierdził, że tam też gra Jaworski, więc będzie miał kto psuć akcje.
Dzięki Grymi za granie z nami, za dobry humor w szatni, za wszystkie asysty, które byś miał jakby napastnicy byli bardziej kompetentni. Powodzenia w Mikołajkach i czekamy na powrót!