31/12/2025
Bardzo dziwny był to rok. Bardzo sinusoidalny pod wieloma względami. Bo prawda jest taka, iż w życiu nigdy nie jest z górki. Zesztą, co to by było za życie, gdyby było wszystko z ułatwieniem. Jedno mnie cieszy, że od kilku lat większe kontuzje mnie omijają.
W tym roku sport.....wróć....rekreacja ruchowa, bo jako amator, w sumie zwyczajnie się ruszam...a sport kojarzy mi się z wyczynem i dla wyczynowców go zostawiam. Zatem wszelkie moje aktywnoaści były pewnego rodzajem eskapizmem od walącego się życia prywatnego. Bo trudno się trenuje, gdy się człowiekowi zmienia wszystko w życiu, gdzie nie było realnych powodów do radości. Ale ruch i aktywność fizyczna przyszła z pomocą tam, gdzie sam nie dawałem sobie rady. Tam, gdzie już widziałem finisz tego wszystkiego, właśnie ucieczka w bieganie i zbieranie maratonów pozwoliło mi oczyścić emocje, które kopały mi dołek. Na szczęście nie zdołały wykopać zbyt głębokiego. Naprawdę jest się z czego cieszyć.
Żeby nie było sielsko, i że bieganie takie fajne jest. Zbieraniu maratonów, które jak zawsze powtarzam, to ciężka i mozolna robota jest, zjadłem trochę nerwów. Pod koniec roku łapałem się na czymś w rodzaju nerwicy natręctw. Przykładowo przychodził czwartek poprzedzający sobotni i niedzielny start w maratonie...a ja miałem stresa, że już za niecałe dwie doby będzie trzeba wstawać rano w wolny dzień i biec. Naprawdę musialem wiele razy przełamywać swoją niechęć, by to ukończyć. Dlatego podziwiam wiele osób, które to robią regularnie. Dlategk dziękuję SMAK Maraton, bo dzięki nim dobiłem do tych stu maratonów na koncie. A dzisiaj Darek, organizator Smak Maratonu przebiegł swój 900 bieg na dystansie maratonu. Dozgonny szacun!
W całej tej gonitwie maratońskiej miałem zdrowotną przerwę, bo jeden kleszcz przyczynił się do osłabienia pozostawiając w moim krwioobiegu bakterię borreli. Wtedy czułem się jak staruszek nie mogąc wstać z łóżka. Ale co nas nie zabije, to nas wzmocni. Udało się w końcu zdiagnozować i wyleczyć. Ale cieszę się, że to już za mną.
Bieganie pozwoliło mi wypracować dobrą dosyć wydolność. Przyniosła ona nawet życiówkę w maratonie, a także zbliżyłem się do rekordu osobistego w chodzie sportowym na 3000 metrów. Jednak....zaniedbałem chód zupełnie. Chodziłem mało....efekt taki, że dostałem kilka dyskwalifikacji w tym roku i nie ukończyłem kilku wyścigów chodziarskich.
Bo prawda jest taka, że za dużo biegałem, by pracować nad techniką chodu sportowego. Ale to już się zmieniło od grudnia. I w 2026 roku będzie ciekawie pod kątem chodu sportowego.
W 2025 zakończyłem działalność biegu Wielka Pętla Milanowska 2025 - Jesień, gdzie za współpracę dziękuję Milanowskie Centrum Kultury. W tym temacie bądźcie czujni i uważni.
Jako kandydat na sędziego Cks Pzla , czyli taka osoba, która zrobiła kurs sędziowski i teraz łapie staż, miałem przyjemność poznać trochę niuansów lekkoatletycznych. Szczerze polecam zajrzenie do świata lekkiej od kuchni, nie tylko od strony osoby startującej. Poznacie zasady, sędziów i przy okazji dostaniecie kilka wniosków o dyskwalifikację w swojej konkurencji ;)
Pdzetestowałem kilka dla mnie nowinek. Spodnie do masażu od 4fizjo.pl z polecenia Warszawski Scyzoryk zrobiły naprawdę super robotę i polecam każdemu, kto ma możliwość taką, by sobie zakupić.
Przetestowałem Gaminate dzięki uprzejmości Wiejska Grupa Biegowa i tylko przez uprzejmość do osób promujących markę, powiem tylko, że mi jako osobie, ktora nie lubi chemii w organizmie, ten produkt kompletnie nie przysłużył. Ale ni idźmy w hejt. Jeśli ktoś nie ma problemów żoładkowo-jelitowych, śmiało niech próbuje.
Ogólnie 2026 zapowiada się okazale, bo chód, bo pare, naprawdę tylko kilka biegów. A także przebudowa ciała i organizmu. Wzmocnienie ducha, bo w sumie drugi raz się nie rozwiodę i nie stracę niepotrzebnie tylu emocji ;) hahaha a tak na poważnie - ile można narzekać.
Poniżej zestawienie chodu i biegania w moim wykonaniu.
Dosiego Roku wszystkim!
RLHS
.pl