13/04/2026
Z deszczu pod rynnę.
W poprzedni weekend bawiliśmy się na grze organizowanej przez część naszej ekipy, doświadczonych organizatorów: Kraka i Tiro wraz z licznymi pomocnikami. Od strony prawnej pomogło Stowarzyszenie Młody Szubin, a korzystaliśmy z gościnności Nadleśnictwo Cewice oraz GCKiB Czarna Dąbrówka.
W imieniu organizatorów dziękujemy wszystkim, którzy pomogli w organizacji! Dzięki też dla uczestników, wypełniliście scenariusz gry świetnym klimatem i emocjami!
---
Z perspetkywy uczestnika był to oldschoolowy, asymetryczny milsim jakich coraz mniej. Intensywne 24h rozpoczynały się w sobotę po północy. Jako strona "uciekinierów" zostaliśmy wywiezieni w różne miejsca olbrzymiego kompleksu leśnego. Wyposażeni jedynie w szkic mapy (najważniejsze elementy niewidoczne w czerwonym świetle!) i kompas musieliśmy nawiązać kontakt z partyzantami. Sprawy nie ułatwiały niebieskie kombinezony, bardzo zróżnicowany teren ani piekelne ciemności bezksiężycowej nocy. Najbardziej rządni przygody uciekinierzy działali w pojedynke, a startowali z nieznanego miejsca poza mapą. Ubaw po pachy, zwłaszcza na bagnach. Po stronie uciekających działaliśmy wraz z Stowarzyszenie SGA Wataha i Zbój oraz partyzantami z 8R - Ósma Rangers.
Po nawiązaniu kontaktu z partyzantami mogliśmy przejść do działania - pozyskać repliki i ekwipunek. Niestety w pierwszym zadaniu bojowym większość ekipy mogła udać się na niewieczny spoczynek dzięki sprawności bojowej jednej z ekip "kontraktorów" - PAMS pomogli nam się wyspać, dzięki!
Po kilku godzinach reszta ekipy mogła się wyspać dzięki uprzejmości drugiej ekipy kontraktorów, TNT Airsoft
Drugie zadanie w którym uczestniczyliśmy poszło ciut lepiej. Przebyte kilometry dawały już o sobie znać, a do pokonania mieliśmy kolejne dwadzieścia. Po kontakcie, który dzielnie przyjęła Wataha przeszliśmy przez dwa punkty z zaworami i zlokalizowaliśmy ten odpowiedni do wysadzenia. Pozostało udać się na daleko wysunięte skrzyżowanie, podjąć VIPa (lokalny watażka dowodzący partyzantami), eskortować go i niestabilny ładunek BUM20 (od gramatury bloczka betonowego wykorzystanego w rekwizycie) spowrotem ~2.5km do zaworu, odczekać 45 minut i fajrant.
Oczywiście kontraktorzy nie pomogli, w najgorszym momencie, 5 minut przed podjęciem VIPa wjechali na punkt podjęcia jak do siebie. Obstawienie skrzyżowania z 4 stron ich nie powstrzymało od wjazdu, ale skutecznie utrudniło wyjazd. Na minutę przed lądowaniem udało nam się wyeliminować pojazd wraz z załogą. Nie mieliśmy pewności czego jeszcze się spodziewać, jednak niesieni adrenaliną wróciliśmy do zaworu szybciej niż przyszliśmy bez obciążenia.
Ostatecznie udało się donieść i zdetonować ładunek. VIP dostał co chciał, fotę na tle płonącego rurociągu. Cieszymy się, że mogliśmy pomóc.
Sielankę dopełniło spotkanie i nocleg w murach domu rzemiosła artystycznego, sztuka konwersacji i integracji na najwyższym poziomie.
Dzięki za świetną grę!