PTG Sokół 1893 Mielec - Sekcja Kolarska

PTG Sokół 1893 Mielec - Sekcja Kolarska Sekcja Kolarska działająca przy Polskim Towarzystwie Gimnastycznym "Sokół 1893" w Mielcu

Szosowa Włóczęga 2024 - w tym roku też nie mogło zabraknąć naszej grupy Sokolej na trasie maratonu Szosowej Włóczęgi. Ks...
23/04/2024

Szosowa Włóczęga 2024 - w tym roku też nie mogło zabraknąć naszej grupy Sokolej na trasie maratonu Szosowej Włóczęgi. Księgowy za tegoroczny plac boju obrał Roztocze ... no i było Pięknie! Stawiliśmy się na starcie w Szewni Dolnej w dużym 9-osobowym składzie z kilkoma debiutantami. Taktyka obrana na ten wyjazd to: jeden samotny wilk Tomek krążył asfaltami a 8 osobowy skład wyruszył na szlak gravelowy. Kiero wyznaczył trasę: Krasnobród - Józefów - Zwierzyniec - Szczebrzeszyn - Zamość czyli 120km lasów, polnych dróg, wąwozów, bagienek, szutrów, bruków, płyt drogowych i oczywiście odrobina asfalciku.
Od tygodnia każdy z nas obserwował prognozę pogody a nasz grupowy szaman Konrad vel.Grupetto ogłaszał że czeka nas stabilne +5 stopni Celsjusza błocko i wyrypy - na szczęście przepowiednia ta się nie spełniła i pogoda nam dopisała. Tradycją jest, że należy potwierdzić zaliczenie punktu kontrolnego przez zdobycie wpisu z pieczątką na karcie maratonu. W Krasnobrodzie w punkcie z "Prawdopodobnie najlepszymi zapiekankami nad zalewem" zdobyliśmy pierwszą partię tuszu a przy okazji zapoznany strażak PSP udzielił nam cennych rad co do pokonania czekającego nas niebawem podjazdu. Po dotarciu do Józefowa o pieczęć zgłosiliśmy sie do komisariatu Policji - gdzie przyjęto nas bardzo gościnnie :) a kolega Marcin Dziku/Wilku w ramach rewanżu pięknie zaprezentował barwy Sokoła. Odrobinę zawiodła nas brakiem wody słynna fontanna na rynku w Józefowie przedstawiająca w postaci rzeźb: konika polskiego, jelenia, wilka, rysia, dzika, lisa, orła i głuszca - nas też była ósemka: Marcin to był dzik, Konrad - głuszec ... . Następny cel to słynny Zwierzyniec a nasza trasa przebiegała przez tereny Roztoczańskiego Parku Narodowego i osadę Florianka gdzie znajduje sie hodowla konika polskiego. Droga przepiękna gravel jak się patrzy a sama osada malowniczo położona zrobiła na każdym wrażenie. We Floriance nasza uczestniczka debiutantka Agava zorientowała sie że prawdopodobnie zgubiła swoją książeczkę rajdu z pieczątkami i z noskiem na kwinte, smutną minką - kręciła w stronę Zwierzyńca. Rozpędziliśmy sie troche na tym cudnym szutrze a tu Ania grupowy spec od multirolek wypatrzyła sokolim okiem malowniczy leśny Czarny Staw - mogło sie to skończyć spektakularną kraksą ale wyszły z tego piękne ujęcia zwłaszcza Marcina Dzika-Usaina-Bolta na żerdzi :) W Zwierzyńcu pieczęcie zdobyliśmy w punkcie informacyjnym Roztoczańskiego Parku Narodowego a kiero zorganizował Agatce zastępczą kartę na pieczątki - nikt nie może być smutny z Sokołami. Potem jedynie runda honorowa obok Browaru Zwierzynieckiego i Kościoła na wodzie pw. Św. Jana Nepomucena by zawinąć na zasłużony popas w Karczmie Młyn - tu sie okazało że książeczka Agaty wcale sie nie zgubiła :). A tymczasem nasz ultraszybki Sokół TomekS który śmigał szosami niczym błyskawica już kończył trasę - pozdrowiliśmy go dumnie przezentując schaby na widelcach ;) Do Szczebrzeszyna czekała nas największa trudność ponieważ szlak prowadził przez Kawęczynek i wąwozy lessowe a to wszystko na podjeździe i to po obfitych opadach z dnia poprzedniego - było błocko skąd szaman Konrad to wiedział? Chciałem tu pogratulować naszym dzielnym sokolim baberkom Agnieszce Agacie Ani Ewelinie że wdarły na tą górę bez zająknięcia! W Szczebrzeszynie chcieliśmy pieczątkę zdobyć od strażaków PSP ale się okazało że w całej jednostce pieczątki brak. Ze spuszczonymi głowami powoli wróciliśmy na rynek gdzie grupa studentów zrobiła nam pamiątkowe foto z jakimś chrząszczem a my nadal bez pieczątki smutni udaliśmy się do sklepu po uzupełnienie zapasów wody/jedzenia. A tu miła Pani z monopolowego rzuca w naszą stronę: co was trapi co was smuci? dawać książeczki wam podbije :) No i tym oto sposobem Szczebrzeszyn Monopolowym zapisał sie słowem. Ostatni cel podróży Zamość wydał mi sie troche z nudnym dojazdem na mapie - nic bardziej mylnego - okazał sie przepięknie malowniczym, usłanym polami kwitnącego rzepaku, pagórkami pól a wszystko w pięknym świetle popołudniowego słońca. Zamość nikomu nie trzeba przedstawiać poprostu Perła - jak tu wymyślić jakies oryginalne miejsce na zdobycie pieczęci. Sokoły dały radę - otóż 20.04.2024 w Zamościu odbywały się Mistrzostwa Polski Juniorów w Podnoszeniu Ciężarów no i wbiliśmy na imprezę :) - jedyny minus jak sztanga z obciążeniem uderzała o pomost to nam rowery podskakiwały (i weź tu prosto nabij pieczątke). Potem defilada brukiem na rynek, sesja zdjeciowa, zainteresowanie turystów, postój na gofera z kawusią i pomalutku zbieramy sie na metę. Na koniec łapie nas już zmierzch ale w szampańskich nastrojach finiszera ze śpiewem na ustach docieramy na metę gdzie wita nas zawsze uśmiechnięty organizator Księgowy. Wręczanie nagród hologramów, opowieści z trasy, łzy radości, łzy smutku (że już koniec) cała huśtawka emocji. Muszę tu jeszcze zdradzić tajemnicę o jednej ważnej osobie - mieliśmy człowieka od logistyki Bartka dzięki któremu mieliśmy zagrzane w chałupie, zagrzane w bani i rozpalone ognicho z ekskluzywną kiełbachą i luksusowym ketchupem. Najważniejsze że wszyscy cało i zdrowo wrócili a przy okazji tego startu pomogliśmy fundacji Avalon. Dzięki dla was za to że jesteście niesamowitymi ludźmi: Agnieszka, Agata, Ania, Ewelina, Tomek, Konrad, Grzesiek, Marcin, Kiero i Bartek. Nie wiem jak wam jeszcze starczyło sił żeby odtańczyć na koniec nasz taniec bitewny ZumbaSquad A&A. ps. Spodziewane kolejne kontrakty do grupy ;) negocjacje trwają...

Czyżby narodziny Mieleckiej Sceny Gravelowej ;) ? W Niedzielę 3.3.2024 zorganizowaliśmy kolejny wyjazd Gravelowy po nasz...
05/03/2024

Czyżby narodziny Mieleckiej Sceny Gravelowej ;) ? W Niedzielę 3.3.2024 zorganizowaliśmy kolejny wyjazd Gravelowy po naszych okolicznych lasach. Oddźwięk środowiska przerósł nasze oczekiwania ponieważ na miejsce zbiórki (Strzelnica na Partyzantów) przybyło 15 zapaleńców kolarstwa romantyczno-przygodowego. Dzielne Dziewczęta i próbujący im dorównać chłopcy w znakomitych humorach pokonali 80km trasę poprowadzoną lasami Nadleśnictwa Mielec i Tuszyma. Jako że byliśmy świeżo po tegorocznej edycji wyścigu Strade Bianche to nie zabrakło białych szutrów, asfaltowych zawijasów i przepięknych leśnych traktów a także wąskich ścieżek i ogromnych łąk. Cream de la Cream wyjazdu do popas na wyspie na zalewie w Kamionce gdzie wylegując się do słoneczka przegryzaliśmy śledzia z kabanosem, bułeczki z bananem oczywiście popijając kawą (Przepraszamy za blokadę ekspresu do kawy na stacji paliw ;) ). Odwiedziliśmy również leśny staw w leśnictwie Tuszyma gdzie wzbudził nasz peleton duże zainteresowanie oraz hodowle Konika Polskiego. Naprawdę przepiękne mamy tereny! Dziękuje wszystkim za udział, KOnradowi za pomysł, Grzesśkowi za trasę, Marcinowi za super modyfikacje, drugiemu Marcinowi za nadwyżkę humoru a kobiecej reprezentacji czyli Ewelinie Adze Gosi i Aniom dwóm za nadanie temu eventowi czaru i prędkości. A ty jeśli się zastanawiasz czy się zabrać z Nami to: nie gonimy [no chyba że nas goni piesio], czekamy na wszystkich i miło na wesoło spędzamy czas gravelowo!

Rozpoczęcie Sokolego Sezonu 2024 - w tym roku nietypowo ale frajdowo rozpoczeliśmy sezon rowerowy 2024 Gravelową Włóczęg...
14/02/2024

Rozpoczęcie Sokolego Sezonu 2024 - w tym roku nietypowo ale frajdowo rozpoczeliśmy sezon rowerowy 2024 Gravelową Włóczęgą po naszych okolicach. Niedziela 11-02-2024 zapowiadała się super warunkami jak na środek lutego :) - dodatkowo Konrad "podzwonił po odpowiednich ludziach" i pogoda miała być gwarantowana: ZERO opadów +12st na cyferblacie. Zebrała sie wspaniała grupa śmiałków i punktualnie o 10tej z kwadransem akademickim ;) wyruszyliśmy w przygodową trase o dystansie ok. 65km. Zgodnie z planem kolegi Konrada zaczęło padać zaraz po starcie a skończyło oczywiście zaraz po mecie wyprawy :))) ps. z drugiej strony jak w wyprawie uczestniczyły dwa nieochrzszczone pojazdy to co tu sie dziwić nadmiarowi wody... Humory jednak dopisywały, trasa doprowadziła nas aż w okolice Nowej Dęby naginając szutrami, brodząc w błotku, przerzucając rowery na szeeerokimi torami. Szczególnie chciałem POGRATULOWAĆ naszym Paniom Agnieszce Ani i Ewelinie które dzielnie znosiły warunki a dzięki ich niesamowitym pokładom pozytywnej i radosnej energii udało sie męskiej części zgrupowania dojechać do Mety :) (czyt. Myjni) Miało być fajnie i było ale że aż tak baardzo... W odcinku udział wzieli: Agnieszka, Ania, Ewelina, Grzegorz, Konrad, Krzysztof, Marcin i Tomek.

Nasza tradycja klubowa - wspólny wyjazd na zakończenie sezonu kolarskiego. W tym roku wybraliśmy się w stronę tajemnicze...
07/10/2023

Nasza tradycja klubowa - wspólny wyjazd na zakończenie sezonu kolarskiego. W tym roku wybraliśmy się w stronę tajemniczego Pogórza Przemyskiego by zmierzyć się głównie z podjazdem na Kalwarię Pacławską. Pierwszy dzień naszej wyprawy to królewski etap czyli 130km trasy z ponad 2000m przewyższenia czyli gór nie brakowało. Trasa przepiękna widokowo, przejazd serpentynami w Górach Słonnych, pokonanie najtrudniejszego podjazdu na Pogórzu Przemyskim czyli Kalwaria Pacławska od Fredropola (449mnpm 2,3km podjazdu o średniej 8,7% a w max było 17% - wcale się nie dziwię że na Tour de Pologne Amatorów wielu kolarzy z buta traktowało ten podjazd :) ), dalej słynny Arłamów i powrót przez Ropienke i Bezmiechową do bazy. Trasę wytyczył nasz spec od gór Grzesiek vel. Marco. Niestety nie dał nam najmniejszych szans na podjazdach i zbierał premie górskie, na co zaciskając zęby i roniąc łzy patrzył Konrad. Ta rywalizacja na trasie dodawała uroku i mobilizowała do wysiłku nasz błękitny peleton. Konrad z Marcinem opracowywali cały plan ataku na kolejne premie górskie niestety pierwszy dzień to popisowa jazda Grześka który dzielnie odpierał te wszystkie ataki. Wieczorem zdradził rąbka tajemnicy przyparty do muru - żeby jechać trzeba jeść ;). Mocną lekcję odebrał Tomek który przekonał sie o technicznych aspektach zjazdu z Kalwarii i na jednym z zakrętów miał spotkanie z zielonym ;) Drugi dzień to już "miał być light" a tu niespodzianka 71km i 1100m pionu do przejechania. Na tej trasie super podjazd (3,8km ze średnia 5,7% a max 9,3%) na Brzozowiec od Szczawnego z serpentynami i takie nasze małe odkrycie czyli Wolańska Climb w stronę Leska gdzie średnia podjazdu to 8,3% na 2km dystansie i trzeba było w korby stanąć. Wszyscy Sokoli cali i zdrowi zameldowali sie na mecie i tu mała niespodzianka na koniec - moment słabości Marca na ostatnim podjeździe został wykorzystany i Konrad dopiął swego i był na górze Pierwszy :) Czy był to moment słabości, czy chytra gra Marca a może strategia i tajemnicza rola Marcina - tak to zostawię ... żeby Konradowi sezonu nie popsuć :) W wyprawie udział wzieli Grzesiek, Marcin, Konrad i Tomek.

Tak jak obiecaliśmy ciągniemy dalej relacje. Dzisiaj info o starcie naszej ULTRAPary Konrada i Agnieszki czyli Galicja G...
09/08/2023

Tak jak obiecaliśmy ciągniemy dalej relacje. Dzisiaj info o starcie naszej ULTRAPary Konrada i Agnieszki czyli Galicja Gravel Race na dystansie 500km. Jechali w bardzo trudnych warunkach ponieważ nie obyło się bez deszczu i chłodu ale postanowienie było żeby trasę przejechać treningowo nonstop [bez przerw na spanie] - cel zrealizowali i po 30h jazdy zameldowali się na mecie! Trzeba mieć twardy charakter i b.dobry mental żeby mierzyć sie z takim wyzwaniem. Agnieszce i Konradowi tego nie brakuje - nie było problemem przemoczenie do "suchej nitki" (rozwiązanie problemu: suszenie przy ognisku), nie była problemem nocna jazda (rozwiązanie: humor i wzajemne wsparcie), długi dystans też ich nie złamał. Gratulujemy udanego startu Sokoły!!! ps. dla Konrada był to przygotowujący start do czegoś ogromnie wielkiego - jeśli jesteś ciekawy to kliknij: https://www.polishbiketour.pl/tracking-polska-3200-2023 nr 17 to ON - pchajcie kropę.

Ubiegły weekend był bardzo obfity w starty w naszej grupie. Braliśmy udział w następujących wydarzeniach: Marcin walczył...
04/08/2023

Ubiegły weekend był bardzo obfity w starty w naszej grupie. Braliśmy udział w następujących wydarzeniach: Marcin walczył w Łemko Gravel, Konrad z Agnieszką cisneli w Galicja Gravel Race a Tomasz brał udział w brevet Rumakowanie AudaxPoland. Materiał podzielimy na trzy posty bo działo się sporo! Ten poświęcam Marcinowi który w ultramaratonie Łemko Gravel na dystansie 430km zajął 6 lokate z czasem 1d 3h 39m. Niesamowity wyczyn tym bardziej że warunki atmosferyczne nie rozpieszczały i większość trasy pokonał w deszczu. Krótko o imprezie 428km po górach około 7000 metrów przewyższenia do pokonania w Beskidzie Niskim - szutrami, leśnymi duktami troszke asfaltu :) Ogłoszony jednym z najtrudniejszych gravelowych wyścigów. Przytoczę parę słów relacji od Marcina - można poczuć dreszczyk emocji :) - "Start zaczyna się o godzinie 6:30. Jak na każde zawody przyjeżdżam na ostatnią chwilę biorę tracka od miłych pań z prośbą o przechowanie reszty i wpinam się w bloki żeby linie startu przejechać jako ostatni. Z bananem na ustach (wiedząc co mnie czeka🔥 na pupci, 🥵 oraz 🏞️) rzucam do organizatora "była sprawdzana jakaś lista". W odpowiedzi słyszę - nie. No to dzida. Po 5 km dojeżdżam do Konrada i Agi żeby powiedzieć im "helo" po czym na kolejnym rozjeździe, papa i życzę powodzenia. I się zaczyna presja. Przez 87 km do pierwszego postoju nikt z nikim nie gada, w czym nie pomaga padajacy deszcz od 2h, wszyscy cisną w korbę. Na pierwszym postoju dopiero po zjedzeniu pierogów od pań zapewne z jakiegoś koła gospodyń, wszyscy zaczynają gadać z pełnymi ustami. Nawiązują się pierwsze relacje i obgadywanie strategi. Kto ile dziś przejedzie, czy longiem, a gdzie śpicie itd. Plus oczywiście drobne żarciki o Radku G., że już pewnie jest na Słowacji (ok. 250 km). Po opędzlowaniu serniczka i innych frykasow dalej w drogę. Gdzie na 120 km pierwszy wiekszy podjazd pod Magore Watkowska i przejazd przez Rezerwat przyrody" Kornuty". Po kilkukrotnym przejechaniu brodów strumyka i mokrych już butach, zaświeca się lampka w głowie. Ja tu już byłem. No tak ale na innym rowerze i po ciemku. Widzisz te wystające wszędzie kamole z ziemi i przypominasz sobie, że ten rower to była szosa. Auuu... 😬. I tak dalej przez kolejne 5h w deszczu, okradziony z widoków Beskidu Niskiego, podjechaniu 2 tys metrów w Krempnej (180 km) przestaje padać. Człowiek spotyka w końcu ludzi przy sklepie. Wszyscy wciskają w siebie węgle. Po krótkiej rozmowie jeden mówi że są 5,6,7. O kurcze to ja 8. To dla tego nie ma z kim pogadać. Wychodzi na to, że czasem z 9 tylko na zdawkowej rozmowie na prostych. Takie to ultra po górach i w czubie stawki. Człowiek mile wspomina te gdzie co chwilę się z kimś mija i zamienia kilka zdań i miłych wspomnień. A tu tylko tasowanie z krejzolami na miejscach od 5-10, oczywiście bez uszczypliwości. Bardziej w formie "hej". I znów wszyscy ze wspomnianej stawki spotykają sie na postoju na 227km z ciepłym posiłkiem. Zmęczenie daje się we znaki bo wszyscy już wspólnie siedzą, zacinają pomidorową i żartują. Dalej generalnie zaczyna się robić ciemno, noc. Walka ze samym sobą i kolejnymi podjazdami. 300 km, stwierdzasz nie no dobra limit na pierwszy dzień zrobiony. Jedziesz wypatrując miejsca spania. Jest wiata. Nawet z grillem i cała infrastruktura do miłego biwakowania jakby było to romantyczne kolarstwo z przyjaciółmi . A tu trzeba wymyć ząbki bo już bolą od ilości wciśniętych w siebie słodkości, narzucenie na siebie foli NRC i odpoczynek na ławce. Po 30 minutach przyjeżdżają koledzy ze stawki. Magia odpoczynku mija, wszystko zaczyna cię uwierać. Widzisz kolejne mijające lampki. Jechać czy nie? W sumie to i tak człowiek już nie zaśnie. No to ogień w pedał. Druga w nocy, kalkulujesz - 120 km to w południe będę jak się coś nie zesra albo jakiś kryzysik. I tak ze średnia 19,6 km/h lekkim zatwardzeniu 🤭 około godz. 10 wpadam na metę po 10 km sciganiu się ze współultrasem. Pochlapany szampanem przeznaczony dla kolegi słyszę od niego "zepsułeś mi romantyczny wjazd na metę z dziewczyną"😥. Wzajemny uśmiech i piona. Biedaczek po nią wrócił i jeszcze raz wspólnie przejechali metę. Wynik 27h 39' 6 miejsce. Spoko."
Marcin - GRATULUJEMY tego Startu !!! Dla Nas wielka radość że mamy w naszym gronie takich ludzi!. ps. Pan Radek G. już sie musi chyba zacząć oglądać za siebie bo Marcin z Konradem nie śpią ;)

Stała się już naszą małą tradycją wyprawa na Przehybę. Dzień 8-7-2023 był świadkiem tego wydarzenia - PTG Sokół 1893 Mie...
12/07/2023

Stała się już naszą małą tradycją wyprawa na Przehybę. Dzień 8-7-2023 był świadkiem tego wydarzenia - PTG Sokół 1893 Mielec - Sekcja Kolarska w składzie Grzegorz, Konrad, Marcin i Tomek wyruszyli z Rożnowa poprzez pogórze rożnowskie, Nowy Sącz, Stary Sącz na szczyt Przehyby [1148 m n.p.m.] - na najwyższy asfalt w Beskidzie Sądeckim. Całkowita długość podjazdu to 11,8km ze średnim nachyleniem 6,9% i przewyższeniem 811m. Po drodze rajd wzdłuż zalewu Rożnowskiego, strome podjazdy pogórza Rożnowskiego, szybkie zjazdy, wizyta pod budynkiem Sokoła w Starym Sączu, Przehyba oraz droga VeloDunajec prawie pod Krościeńko nad Dunajcem. Wszystko to okraszone wspaniałą pogodą i widokami. Łącznie chłopaki pokonali ok. 160km trasę. Super przygoda z Sokolą fantazją!

11-06-2023 Wystartowaliśmy w XI Dębickiej Czasówce organizowanej przez Dębicki Klub Kolarski "Gryf". Na starcie stanęło ...
12/06/2023

11-06-2023 Wystartowaliśmy w XI Dębickiej Czasówce organizowanej przez Dębicki Klub Kolarski "Gryf". Na starcie stanęło 80 zawodników wśród nich wesoła grupa Mieleckich Sokołów. Biuro zawodów i start odbywał się spod OSP w Górze Motycznej. Trasa liczyła 19km w mocno pofałdowanym terenie a finisz trasy odbywał się na podjeździe w Górze Motycznej gdzie zawodnicy naprawdę dawali z siebie wszystko. Nasza reprezentacja pięknie się prezentowała - walczyliśmy z czasem, wiatrem podjazdami i skurczami:) ale mimo to każdy finiszował spektakularnie. Młodzież spisała się fantastycznie - jesteśmy z nich Bardzo Dumni! Wśród zawodników rywalizujących na trasie byli też przedstawiciele PTG Sokół w Dobrkowie których Pozdrawiamy!

Mieliśmy swojego przedstawiciela na kultowej imprezie: Klasyku Beskidzkim odbywającym się w Beskidzie Niskim w okolicach...
19/05/2023

Mieliśmy swojego przedstawiciela na kultowej imprezie: Klasyku Beskidzkim odbywającym się w Beskidzie Niskim w okolicach Gorlic. Tomasz podjął rękawice i nie zważając na warunki atmosferyczne 3 maja 2023 podczas słynnej „majówki” - wystartował. Było 10 zimnych stopni Celsjusza, padał deszcz czyli warunki dla Koneserów i trzeba się było zmierzyć z wymagającą górską trasą. Jak opowiadał Tomasz o starcie: „ jazda na kole dawała mi możliwość uzupełnienia zużytych kalorii piaskiem i błotem :)” Trasa była piękna widokowo jednak ze względu na śliską mokrą nawierzchnie trzeba było być czujnym i rozważnym by nie przekonać się na własnej skórze o znaczeniu słowa aqua planing. Finałowy podjazd to już była prawdziwa próba charakteru przez duże CH. Cało i bezpiecznie dotarł do mety sklasyfikowany na 37poz. w swojej kategorii M4 oraz 143poz. w kat. open na ponad 170 zawodników. Bardzo Gratulujemy tego odważnego startu który stał się na pewno źródłem wielu doświadczeń, no i motywacją do rozwoju! Brawo Tomasz!

Ultra Lajkonik jeden z najtrudniejszych maratonów w Polsce organizowany po malowniczych terenach pogórzy został objęty j...
16/05/2023

Ultra Lajkonik jeden z najtrudniejszych maratonów w Polsce organizowany po malowniczych terenach pogórzy został objęty jako cel do zrealizowania przez dwóch Sokołów Marcina i Konrada. Na początek podam kilka cyferek żeby uświadomić skalę tego wyczynu: długość trasy 450km, przewyższenie do pokonania ok 9000m, limit czasu w którym należy się zmieścić i być w zaszczytnym gronie finiszerów to 90h. Start odbył się 30.04.2023 z Bartkowej nad Jeziorem Rożnowskim. Chłopaki od razu musieli się zmierzyć z pogodą, ponieważ pierwsze godziny po starcie odbyły się w deszczu a i temperatura przez cały dzień nie rozpieszczała. Jechali do samej mety razem wspomagając i wspierając się nawzajem, pokonując mnóstwo podjazdów asfaltowych, szutrowych i leśnych traktów. Przygody oczywiście były a jakże: usterki sprzętu, zerwana przerzutka, awaria hamulców – co raczej w górach komfortowe nie jest, awarie gps, kolarskie kryzysy czyt. bomba, przymusowy nocleg w wiacie przystankowej przy temp. ok 1stC (chłopaki wspominali: „rano nas trochę telepało ale cisnęliśmy dalej razem...”). Awarie głównie kręciły się koło Konrada o stoicko-choleryckim charakterze ale jego mental ratował swoją mega pozytywną aurą Marcin. Z Lajkonikiem zresztą Marcin miał do wyrównania rachunki – myślę że w pięknym stylu się odegrał za poprzedni start. Do mety dotarli ok 6 rano 2.05.2023 w pięknej scenerii wschodzącego słońca (zdjęcie w galerii) – „Takie rzeczy się pamięta – ten wschód słońca zrobił robotę na koniec” - wspominał Konrad. O tym jak trudnego podjęli się wyzwania niech świadczy to, że zwycięzca tegorocznej edycji Michał Jakubiec ostatnie 54km trasy przejechał na rowerze który musiał kupić na trasie, ponieważ jego startowy uległ awarii i nie dało się go szybko naprawić :) Gratulujemy Sokołom Marcinowi i Konradowi tego startu, ich woli walki i wytrwania a najbardziej tego, że do samej mety byli razem wspierali się, motywowali i zostali finiszerami Lajkonika :). Jak ktoś mądry kiedyś powiedział: Stal wykuwa się w ogniu ...

Adres

Sękowskiego 1
Mielec
39-300

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy PTG Sokół 1893 Mielec - Sekcja Kolarska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Firmę

Wyślij wiadomość do PTG Sokół 1893 Mielec - Sekcja Kolarska:

Udostępnij