07/10/2017
Vincenzo Nibali wygrał wyścig Il Lomabrdia, a my dostąpiliśmy zaszczytu udziału w nieco krótszej wersji jesiennego wyścigu kolarskiego. Trzech śmiałków naszego zespołu udało się do malowniczego miasta, położonego pomiędzy wzgórzami i polami, do zaprzyjaźnionej sekcji kolarskiej przy MDK w Miechowie - Kolarstwo w Miechowie. Organizatorzy jak co roku na zakończenie sezonu, który jak wiemy trwa cały rok, ponownie zaprosili kolarzy do udziału w indywidualnej jeździe na czas o Puchar Widnicy. Niech nikogo nie zmyli dystans (całe 1,2 km), gdyż trasa w całości prowadzi pod górę - śmiemy przypuszczać, że są tacy z Was, gdzieś w Polsce, którzy na 100 km nie są w stanie uzbierać 95 m przewyższeń. Z uwagi na osiągnięty wynik przez kolegę, kozicę Dominik Kłóś pominiemy wstęp o naszej przygodzie podczas podróży do Miechowa - po cichu liczymy na wyrozumiałość Prezesa oraz na to, że odpuści mu jego niedopatrzenie i rozliczy dodatkowy koszt podróży. Dzisiaj pogoda jak zawsze dla kolarzy, dopisała. Była ta z kategorii bardzo dobra. Tak więc bez wymówek przystąpiliśmy jeden po drugim do zmagań z bólem, małą pojemnością płuc, garminami, stravami i wszystkim tym co kolarzom dokucza najbardziej (w sumie nie wiemy co). Organizator nie od razu informował o wynikach poszczególnych zawodników, toteż zdaliśmy się na własne obliczenia - jeden z kolegów jak się później okazało w czasie swoich zmagań dokonywał obliczeń w pamięci, co mogło wpłynąć negatywnie na jego końcowy rezultat. Po posileniu się pysznymi kanapkami, ciasteczkami, kawą, herbatą i czekoladą doczekaliśmy momentu podsumowania wyników i rozdania pamiątkowych pucharów. Właściwie mogliśmy od razu rozpocząć od tego relacje... bo można powiedzieć, że udało się rozbić bank :) Nasi zawodnicy w swoich kategoriach wiekowych stanęli na podium! Żeby utrzymać napięcie, w kategorii M3 wiekowy Artur Chmielowiec zajął ponownie drugie miejsce (podobnie jak w roku ubiegłym)! Zastępujący naszego szacownego Dyrektora - Bartłomiej Krupa, niespokrewniony z nim kolega Grzegorz Krupa zajął w tej samej kategorii wiekowej miejsce 3. Puchar wydarł nam z rąk zawodnik pewnego zespołu, który w tym roku wdarł się przebojem do krakowskiego peletonu. Można by rzec, że wyprzedził nas o zaledwie 3 rekreacje (Rekreacja - jednostka miary służąca do odliczania różnic na mecie pomiędzy zawodnikami). Kolegów z kategorii M3 przebili za to zawodnicy z kategorii M2 (czyt. kolarskie młokosy :P) - w tej kategorii na 2 miejscu uplasował się Rafał Rybka vel. Koń (nie ukrywamy, że Rafał był naszym faworytem to wygrania całej imprezy pod nieobecność "zbytwielu" mocarzy). Teraz prosimy o fanfary! Tego się nie spodziewaliśmy. Nasz zawodnik ten, który nigdy się nie ściga (!), wygrał w kategorii M2 - proszę Państwa, Dominik Kłóś!!! Dominik wyciągnął wnioski z zeszłorocznych błędów i tym razem na starcie nie miał problemów z wpięciem się blokami w pedały! To pozwoliło mu poprawić swój zeszłoroczny wynik o czas, który w roku ubiegłym stracił przez wspomniane problemy "techniczne"! Puchar jest NASZ! (w kategorii wiekowej oczywiście :)). Dominik w podziękowaniach jakie składał do mikrofonu pragnął również podziękować kolegom z serwisu rowerowego Bikegaraż z Krakowa, którzy niedawno złożyli dla niego maszynę do wygrywania wyścigów, w których on się nie ściga :)
Gdy emocje opadły, udaliśmy się w drogę powrotną do Krakowa - a jakże na rowerach! Jedynie Rafał pojechał samochodem (należy mu wybaczyć po trudach całego sezonu).
P.S. Jak udało nam się ustalić, nieobecny dzisiaj Dyrektor Rekreator Bartłomiej Krupa wyjechał na tajne spotkanie z największym na czarnym rynku producentem silniczków elektrycznych.
P.S.2 Jak w trawie piszczy, za dwa tygodnie szykuje się kolejna czasówka! Jeśli Dominik utrzyma motywację i formę liczymy na kolejny triumf!