18/05/2026
🔴 I ZNOWU TEN REMIS... 🔴
GLKS Michów - Kazimierski Klub Sportowy Orły Kazimierz 4:4
Widzowie podczas meczów GLKS Michów na nudę narzekać nie mogą, niezależnie od tego jaka drużyna staje naprzeciwko.
Dziś przyszło się zmierzyć z liderem rozgrywek - Orłami Kazimierz.
Być może niektórzy sympatycy z Michowa przed meczem, a tym bardziej kiedy przegrywaliśmy 0:2 ten remis wzięliby w ciemno.
Pierwsza odsłona w wykonaniu Michowiaków była dość ospała, trochę bojaźliwa, brakowało odwagi, Michowiacy byli wycofani, badali rywala. A goście, jak na lidera przystało skrzętnie to wykorzystali. Efekt to dwa stracone gole. Odwagą w naszych szeregach wykazał się w ostatniej minucie pierwszej połowy Sebastian Grzesiak, którego przebojowy rajd zakończył się podcinką nad bramkarzem i golem kontaktowym do szatni. To był sygnał że można! I tego kontynuacją była druga osłona w której gospodarze ruszyli do ataku. Michów pokazał i uwierzył, że można zdominować wysoko notowany zespół Orłów i i rozdawać karty na boisku, przez prawie 45 minut... Efektem wyrównanie autorstwa Wojtka Kosiorka, który po świetnym podaniu Gerarda Szwargolińskiego uprzedził bramkarza i skierował piłkę do siatki. Napór GLKS trwał i kilka minut później, strzałem głową po rzucie rożnym na prowadzenie wyprowadził nas Adrian Augustyniak. W tym momencie goście znaleźli się w tarapatach i ich gra wyglądała coraz bardziej nerwowo. W jednej z sytuacji zawodnicy znad Wisły sprezentowali piłkę Wojtkowi Kosiorkowi który pewnie wykorzystał błąd i w sytuacji jeden na jeden podwyższył prowadzenie. Warto podkreślić bardzo dobry występ Wojtka, który nie tylko miał udział w golach, ale pracował utrzymując się przy piłce na połowie rywala.
Jeśli jednak prowadzisz 4:2 w 90 minucie, to nie myśl, że wygrałeś mecz...
Brak koncentracji, kontra i robi się 4:3. Wiemy jak to działa w takim momencie, przerabialiśmy to... 5 doliczonych minut, zmasowany atak gości, którzy rozpoczęli swoją szaloną pogoń za kolejnym golem. Nasza ofiarna obrona żeby dowieźć 3 punkty nie wystarcza i znowu wypuszczamy z rąk korzystny rezultat. I prawdę mówiąc na tym emocje się nie zakończyły. Orły zadały jeszcze decydujący cios w ostatnich sekundach, uratowała nas pozycja spalona..
Była, nie była? Nie wiemy, wie to arbiter liniowy, Przyjezdni są przekonani że gol był prawidłowy, jednak oko pana "Vardzisława" (imię zupełnie przypadkowe), fana Orłów, który akurat siedział na ławkach na tej wysokości nie jest wystarczającym dowodem, że sędzia się pomylił, a nawet niektórzy zawodnicy z Kazimierza stwierdzili, że "mógł być offside". Bo mógł być. Nasz VAR np. mówi, że przy golu na 2:0 piłka nie przekroczyła linii, sędzia liniowy też podjął odważną decyzję. Słowo przeciwko słowu, centymetry przeciwko centymetrom... Ale zapomnijmy o kontrowersjach.
Co za roller coaster! Prowadzisz z liderem w regulaminowym czasie po świetnej drugiej połowie, wypuszczasz to z rąk, a ostatecznie cieszysz się że został z tego chociaż punkt. Niedosyt czy radość? Na twarzach zawodników z Michowa nie było widać zadowolenia.
Z pozytywów? Pewne rzeczy się nie zmieniają...
Nie przegraliśmy ligowego meczu w tym roku!
Nigdy nie przegraliśmy z Orłami w Michowie.
I na tym się skupmy. A najlepiej skupić się na kolejnym meczu.
Już w sobotę widzimy się Stężycy!
Wspierajmy GLKS Michów...