22/05/2021
Witam.
Wróciliśmy do domku po 6 dniowej zasiadce na Jarosławkach koło Maszewa.
Czas na skromne podsumowanie :)
Zabawę zaczęliśmy w niedzielę z samego rana. Po trzy zestawy do wody i czekamy na pierwszy kontakt z rybą.
Grzesiek jak to Grzesiek, wychodzi z założenia że kluczem do zwycięstwa jest jak najszybsze wrzucenie kulki do wody. Tym razem zrobił tak samo, bez nęcenia, bez odmierzania jakichkolwiek metrów. Po prostu założył ronnie riga i rzucił przed siebie. Po 2 godzinach rolka😆
Przez pierwsze trzy doby Grzesiek niszczył mnie pod względem zlowionych ryb. Na jego koncie było 5 sztuk, a na moim jedna. Warto dodać że łowiliśmy na tej samej odległości z tym, że pomiędzy naszymi zestawami było jakieś 30-40 metrów różnicy.
Po upływie 3 dni ryba zaczęła pobierać moje kulki, a u Grześka już do końca zasiadki nie pojawiła się żadna ryba.
Mimo tego Grzegorz był zadowolony, bo w tych pięciu rybkach znalazł się amur o wadze 16. 500 kg i tym samym Grzesiu podbija swoje PB tej właśnie rybki :)
W sumie złowiliśmy 12 ryb w przedziale od 8 do 18kg.
4 amury, 7 karpi i 1 jesiotra.
Jeśli chodzi o kulki i przypony to królował ananas NLT oraz live system CCmoore - przypon klasyczny i ronnie rig.
Wiem doskonale, że na takiej wodzie jak Jarosławki przez tak długi okres czasu mogliśmy złowić przynajmniej po kilkanaście karpii, ale tak czy siak ta skromna liczba złowionych ryb bardzo mnie cieszy. Tym bardziej, że nie łowiliśmy na "najlepszym stanowisku" i w kuluarach było słychać, że tarło za pasem.
Dzięki Grzesiu za tą zasiadkę i do następnego!
Pozdrawiam Marcin