23/06/2026
1000 osób.
Liczba jest miła, ale nie ona mnie wzrusza.
Wzrusza mnie to, że znowu siedzimy w ogrodzie.
Że ktoś kroi ciasto, ktoś inny nalewa herbatę. Ktoś właśnie opowiada historię swojego życia komuś, kogo jeszcze kilka miesięcy temu nie znał.
Patrzę na to i myślę, że właśnie o to mi chodzi.
Nie o idealne pozycje.
Nie o stanie na głowie.
Nawet nie o jogę.
Joga dała mi wiele, ale chyba najważniejsze było to, że otworzyła we mnie apetyt.
Na życie.
Na ludzi.
Na zachwyt.
Na odkrywanie siebie, które nigdy się nie kończy, bo kiedy wydaje się, że już wiem, kim jestem, spod spodu wychodzi kolejna warstwa, kolejny płatek, kolejna opowieść.
Chciałabym dzielić się właśnie tym.
Takim patrzeniem na świat, w którym wszystko może być ważne.
Rozmowa przy stole.
Zapach ogrodu po deszczu.
Piosenka usłyszana przypadkiem.
Złamane serce.
Śmiech do bólu brzucha.
Tęsknota.
Zachwyt.
Chciałabym żyć tak, żeby świat wpadał do środka wszystkimi drzwiami i oknami. Chcę, żeby był przeciąg!
I chcę zapraszać do tego wszystkich.
Bo coraz bardziej wierzę, że nie jesteśmy tutaj po to, żeby przeżyć życie bezpiecznie.
Jesteśmy tutaj po to, żeby je poczuć.
A największą radość mam wtedy, kiedy patrzę, jak ludzie, którzy przyszli na jogę, zostają dla siebie nawzajem.
Jak nagle siadają obok siebie.
Jak nie mogą się nagadać.
Jak się śmieją.
Jak mój dom staje się ich domem. Moja joga ich jogą.
I myślę wtedy, że może właśnie o to chodzi.
Dziękuję, że jesteście.
Za te 1000 osób.
Za każde spotkanie.
Za każdą historię.
Za to, że współtworzycie ze mną ten piękny, głodny życia kawałek świata. 🤍
To dopiero początek🧘🌸🧘