17/04/2026
Są takie wydarzenia sportowe dla dzieci, które na długo pozostają w pamięci i mogą służyć za przykład dla organizatorów tego typu eventów. Przed tygodniem wybraliśmy się do Gliwic na tenisowy festiwal „Zostań Asem”, skierowany do dzieci grających w kategorii czerwonej Tenis 10. Było to wydarzenie towarzyszące meczu BJK Cup pomiędzy reprezentacjami Polski i Ukrainy. 🇵🇱🎾🇺🇦 Wrażenia? Same pozytywne! 😊
Mała Prezero Arena została zaaranżowana na tenisowe miasteczko z mini-kortami, strefami celności, refleksu, kreatywności, dmuchańców oraz torem przeszkód. Prawdziwy raj dla spragnionych aktywności dzieciaków. Najważniejszym punktem całgo wydarzenia był oczywiście turniej. Jak zawsze, jedni stresowali się bardziej, inni mniej. Dla jednych najważniejszy był wynik, inni zdawali się nie przywiązywać do niego uwagi.
Mimo różnych reakcji na wydarzenia na kortach - tak dzieci, jak i rodziców - cały format festiwalu pozwalał na dużą swobodę, zabawę i masę roześmianych twarzy. Nawet jeśli na korcie nie wszystko szło po myśli i pojawiały się negatywne emocje, to zaraz później skakanie na dmuchańcu, przejście toru przeszkód czy czas spędzony na kreatywnym ozdabianiu piłek tenisowych, pozwalały o tym zapomnieć.
Oczywiście, ktoś powie, że w tym całym, pełnym aktywności szaleństwie dzieciakom mogło być trudno w pełni skupić się na grze. Po części to prawda, ale ideą festiwalu była dobra zabawa. Wynik sportowy był, jest i będzie ważny, ale na tym etapie rywalizacji nie powinien być nadrzędnym celem. I o tym powinni pamiętać szczególnie rodzice, którzy jeżdżą ze swoimi pociechami na turnieje, rozmawiają z nimi przed i po meczach, mając tym samym największy wpływ na ich podejście i przeżywanie meczowych emocji. A te podczas każdego turnieju są różne. Większą sztuką może okazać się przybicie piątki i podziękowanie za grę po porażce 0:10 w meczu grupowym, niż dojście do finału, przegrana i zejście z kortu bez podziękowania przeciwnikowi, który czeka z wyciągniętą ręką przy siatce. To jednak temat do przemyślenia dla każdego „tenisowego rodzica”.
Dla nas emocji było sporo, ale wygrywały te pozytywne. Nawet mimo bilansu 1 zwycięstwo, 3 porażki i braku awansu do fazy finałowej. Było dużo grania - od fajnych wymian po mecze z praktycznie samymi błędami, ale przede wszystkim nie było nudy. A najlepiej świadczy o tym odpowiedź Dawida na moje stwierdzenie, że niedługo się zbieramy (po sześciu godzinach tam spędzonych): „Ale ja chcę jeszcze tu zostać”. Strefa była już jednak zamykana, ponieważ chwilę później w głównej Prezero Arenie startował mecz BJK Cup Magda Linette - Marta Kostyuk. Wszystkie dzieciaki biorące udział w festiwalu mogły wraz z opiekunami oglądać piątkowe i sobotnie spotkania dzięki darmowym wejściówkom. To był udany czas w Gliwicach! 🫡