26/11/2023
„Do trzech razy sztuka!”
Trochę nas tu nie było, a sporo się wydarzyło. Za nami już 3-cia kolejka III Ligi HLAKP, a na naszym fanpage’u cisza. Zatem przejdźmy do samego początku, czyli wracamy do wydarzeń z 12.11.2023r.
Mecz inauguracyjny rozegraliśmy z drużyną dobrze znaną nam drużyną LSM Lublin . Biorąc pod uwagę wyniki z zeszłego sezonu (remis i nasze zwycięstwo) i praktycznie niezmienioną naszą kadrę, równo obstawialiśmy pewne 3 punkty na początek. I to był błąd. Po pierwszej połowie na tablicy widniał wynik 0:0 i mecz zapowiadał się, iż tak raczej się zakończy. Remis w tym wypadku nie byłby taki zły, biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się już w 2. połowie. Błysk talentu i indywidualna akcja jednego z zawodników LSM pozbawiła nas złudzeń i gdyby nie świetna postawa naszego golkipera – Pawła Szpindy, porażka mogła być boleśniejsza.
Jeśli ktoś uważał, iż zimny prysznic na początek postawi nas na nogi – to niestety też był w błędzie. W 2. kolejce przyszło nam spotkać się z naszymi przyjaciółmi z KS Świeżaki . Tu również liczyliśmy na pełną pulę i tak samo mocno znów się przeliczyliśmy. Nasi przyjaciele spod znaku „Supermana” dość szybko wyjaśnili nam na czym polega gra w piłkę i do przerwy schodziliśmy z wynikiem 0:3. Przebudziliśmy się na ostatnie trzy końcowe minuty, ale było już za późno by odrobić wynik. Po bramce dla nas zdobył Oleksandr Dmytruk i Mateusz Karchut, a mecz zakończył się wynikiem 2:5.
Teraz albo nigdy, do trzech razy sztuka, bo jak nie my to kto – takie slogany wybrzmiewały w szatni na 30 minut przed rozpoczęciem spotkania 3. kolejki z VaBank Lublin . Z mocnym postanowieniem poprawy po falstarcie ruszyliśmy do walki z „Bankowcami”. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis, ale okazje, które sobie stworzyliśmy dawały nadzieję na zgarnięcie pełnej puli. Do przerwy świetnie w bramce spisywał się nasz człowiek-pająk Paweł Szpinda, a akcje ofensywne co rusz kreował Dmytruk na zmianę z Karchutem. Niewiele zabrakło, a sobotni debiutant w barwach Mythos – Marcin Pawłasek (ex LWA) schodziłby z boiska na przerwę z dubletem. Przestrzelił też Zajączkowski, a także Dmytruk, Karchut i Koperczak.
W drugiej połowie znów zmarnowaliśmy parę szans, a czas nieubłagalnie mijał. Kapitan Dawid Świdziński zaczął kreować w środku boiska swoją akcję i zagrał na ścianę do Zajączkowskiego, któremu udało się utrzymać piłkę i obrócić się z obrońcą na plecach, po czym mocnym uderzeniem z lewej nogi umieścił piłkę w siatce drużyny „Bankowców”. To była 20. minuta spotkania i usłyszeliśmy ryk szczęścia zawodników „Mitycznych”. Po tej sytuacji świetną okazję miał jeszcze Dmytruk, który przelobował bramkarza rywali, ale piłkę z bramki wybił obrońca. Jak on się tam znalazł?! No cóż, najważniejsze, że udało się nam utrzymać prowadzenie do końca i po 24 minutach mogliśmy się cieszyć z pierwszych 3 punktów w lidze. Warty odnotowania jest również debiut w tym meczu Jacka Wrony (ex Kultywator Konopnica).
Miejmy nadzieję, że to co złe to już za nami i możemy już ruszać w pogoń za odjeżdżającym nam „czubem” tabeli. W pościgach jesteśmy dobrzy, w zeszłym sezonie w ten sposób udało nam się zrobić awans. Bądźmy dobrej myśli i do usłyszenia!
P.S. Dziś coś jeszcze może się tutaj pojawić… 😊