04/11/2021
„Nasze konie, historie prawdziwe...”
„Furiata poznaliśmy, gdy był małym, miesięcznym źrebięciem. A właściwie jeszcze wcześniej. Byliśmy świadkami jego poczęcia.(...)
Pewnego dnia ludzie założyli mu siodło. Furiat był spięty i zdenerwowany. Nowy teren, nowy jeździec. Jeźdźcy, których nosił przed przybyciem tu, nie byli zbyt delikatni.
Było ich wielu, zmieniali się co godzinę i każdy inaczej przeszkadzał koniowi w ruchu. (...)
Kłus wprawił Furiata w euforię. Było cudownie. Był szczęśliwy. Zagalopował i podskoczył radośnie. Może troszkę za mocno się wybił. Może troszkę za mocno machnął zadem. Dość, że nagle poczuł, że już nikt na nim nie siedzi.
Pędził jednak dalej, upajał się prędkością, powietrzem, swobodnym galopem.
Nagle zorientował się, że jest sam. Zwolnił, przeszedł do stępa, rozejrzał się. Co robić? Przestraszył się... „
Jeśli jesteście zainteresowani co było dalej, zapraszamy do naszej stajni ☺️