30/05/2026
Uwaga Turyści !!!
Uprzejmie informujemy, że już tylko godziny dzielą nas od zaplanowanej przez nasze biuro podróży ,,To My Turyści z Lipska” wycieczki do Iłży. Iłża to malowniczo położone miasteczko nad rzeką Iłżanką u podnóża wzgórza, na którym to górują nad miastem ruiny zamku biskupów krakowskich z XIV wieku. Złotym wiekiem dla Iłży był wiek XV, kiedy to Iłża zasłynęła w całym kraju z produkcji ceramiki. Iłża była także świadkiem wielu historycznych wydarzeń w tym dwóch najazdów tatarskich z XIII wieku, potopu szwedzkiego i najazdu wojsk Rakoczego z XVII wieku, podczas których zniszczono zamek oraz walk niepodległościowych. Jeśli chodzi o walki związane z niepodległością naszego kraju to podczas trwania powstań listopadowego i styczniowego stoczono pod Iłżą bitwy , w tym zwycięską dla powstańców bitwę z 9.08.1831 roku. Miasto za udział mieszkańców w powstaniu styczniowym straciło prawa miejskie. Zawierucha wojenna nie ominęła także Iłży podczas I i II Wojny Światowej. Do Wartych wspomnienia wydarzeń z tamtego okresu zaliczają się między innymi bohaterska obrona Iłży z 8-9 września 1939 roku polskich żołnierzy wchodzących w skład Armii ,,Prusy” dowodzonej przez płk Muzykę oraz zajęcie przez partyzantów Iłży w nocy 16-17 maja 1944 roku.
Jeśli chodzi o historię najnowszą to od lat 90-tych XX wieku Iłża jest świadkiem kolejnych niepokojów tym razem związanych z najazdami „Wyznawców Królowej Powiśla”. Tym właśnie wydarzeniom pragniemy przyjrzeć się z bliska i przedstawić ich historię. Pierwsza taka wyprawa do Iłży miała miejsce w sezonie 1996/97, wybrało się na nią kilkunastu Trójkolorowych, którzy to na miejscu otrzymali wsparcie juniorów, rozgrywających swój mecz przed seniorami. Kolejna wyprawa do Iłży to rok 1999 i wtedy to zabawa powoli się rozkręca, a nasza kilkudziesięcioosobowa grupa szybko rozgania miejscową zbieraninę.
Prawdziwy wachlarz swoich umiejętności nasza ekipa pokazuje w 2001 roku. Najpierw Trójkolorowa Horda wesoło grasuje na mieście, co niekoniecznie miło kończy się dla przebywających w pobliżu miejscowych. Następnie lipscy miłośnicy historii udają się na zamkowe wzgórze, co ostatecznie kończy się zdobyciem w imieniu Królowej Powiśla zamkowych ruin. W odróżnieniu od naszej grupy ponownie nie miło powyższe wydarzenie wspominają obecni na zamku miejscowi, którzy to zajęli się inscenizacją odwrotu wojsk niemieckich , jakie miały miejsce podczas ich 3 pierwszych ataków. Iłża została przejęta na dobre przez naszą ponad 100 osobową grupę, nad którą nie potrafiły zapanować służby porządkowe, a mimo wszystko jak gdyby nigdy nic rozpoczęto spotkanie. Po krótkim czasie spora część naszej załogi pozazdrościła aktywności fizycznej piłkarzom i melduje się na murawie szybko udając się w stronę miejscowych. Ostatecznie po walkach z miejscowymi, służbami mundurowymi i apelach działaczy udaje się dokończyć spotkanie. Pomimo całej masy atrakcji jakie tego dnia zafundowała nasza szajka miejscowym, co najlepsze miało dopiero nadejść. Prawdziwy młyn rozkręca się po zakończeniu spotkania pod stadionem. Miłośnicy prac budowlanych sprawdzają stan pobliskich ogrodzeń, fani motoryzacji sprawdzają wytrzymałość radiowozów, jeszcze inni skupiają się na sprawdzeniu sprawności fizycznej miejscowych i służb mundurowych. Krótko sumując każdy znalazł coś dla siebie.
Pierwsze wyjazdy to czasy kiedy w Iłży nie było jeszcze zorganizowanego ruchu kibicowskiego i zebrani miejscowi stali obok siebie w szalikach Legii, Widzewa oraz zagranicznych klubów bez nawet barwowych flag w barwach Polonii. Przeciwieństwem była nasza ekipa posiadająca już w tamtych latach dużej wielkości, starannie wykonane flagi, szaliki, kominiarki oraz prowadząca zorganizowany doping. Zorganizowany ruch kibicowski w Iłży powstaje około roku 2004.
Po kilku latach przerwy związanych z naszymi awansami i spadkami zawitaliśmy do Iłży po raz kolejny w 2007 roku. Był to wyjazd na którym to nasza blisko 140 osobowa grupa wsparta Bronią Radom i Wisłą Sandomierz po raz pierwszy rywalizowała z zorganizowaną grupą miejscowych kibiców, wspartych Radomiakiem i Szydłowianką. Finał tej rywalizacji jest taki, że w wyniku awantury podczas I połowy zarówno my jak i miejscowi w przerwie zostajemy usunięci ze stadionu. Wszystko dzieje się na oczach weselników z domu weselnego znajdującego się na terenie stadionu Polonii, którzy z pewnością nie tak sobie wyobrażali ten dzień. Na powrocie w Lipsku dochodzi do pacyfikacji jakie fundują nam oddziały zomo.
W 2009 ma miejsce kolejna eskapada w której uczestniczy 150 osobowa grupa fanów Powiślanki, którą wspierają Broniarze i Wiślacy z Sandomierza. Ciekawie jest już na trasie, gdzie dochodzi do szarpaniny z psiarnią w wyniku której część z nich sprawdza zawartość pobliskiego rowu. Zabawa z mundurowymi trwa w najlepsze przez co, dojeżdżamy do Iłży w przerwie spotkania. Tak jak w przerwie przyjechaliśmy tak podczas niej odjechaliśmy i po raz kolejny za wiele futbolu w wykonaniu naszych piłkarzy nie zobaczyliśmy. Wszystko związek miało z tym ,że jak to na trwałe zapisało się w historii naszej rywalizacji kilka minut po naszym przybyciu na murawie rozkręca się miła dla oka awantura w wyniku której wracamy do Lipska z kilkoma pamiątkami zdobytymi na koalicji Polonii, Szydłowianki, Radomiaka i Prochu. Niestety wracamy w okrojonym składzie, 20 osób zostaje zawiniętych, a wszystko kończy się dla zatrzymanych zakazami stadionowymi i grzywnami.
W tym miejscu należy poświęcić kilka słów oprawie jaką zaprezentowali miejscowi, a mianowicie folii z napisem ,,Nigdy jak niewolnik zawsze jak król”. Szczytem hipokryzji jest kierować taki przekaz w kierunku niezależnej ekipy podążającej swoją drogą, która ze zdecydowaną większością ekip z regionu ma kosę i nie dała sobie przez nikogo narzucić zwierzchnictwa samemu będąc czyimś fc i wykonując jego polecenia. Powiślanka działa tak jak sama uważa za słuszne i sama wybiera z kim trzyma! Polonia natomiast najpierw w koalicji z Szydłowianką prowadzi wojnę z Prochem, po czym szybko przechodzą w układ z Prochem, który jest im odgórnie narzucony przez Radomiaka. I tyle można napisać w temacie niezależności kibicowskiej Polonii Iłża
Po dwóch kolejnych awanturach jakie miały miejsce w Iłży z naszym udziałem na mecze pomiędzy Powiślanką a Polonią, zostaje nałożony kilkuletni zakaz rozgrywania spotkań z udziałem kibiców. W wyniku powyższego zakazu nie dane nam zawitać do Iłży na kolejny wyjazd w 2010 roku. Następnie nasze drogi rozchodzą się na kilka lat poprzez występowanie drużyn Powiślanki i Polonii na różnych szczeblach rozgrywkowych.
Dzięki kibicom Powiślanki działo się w Iłży nie tylko podczas spotkań z miejscową Polonią. Zaraz po powstaniu ruchu kibicowskiego na Polonii, Iłża stała się niezwykle popularnym kierunkiem eskapad fanów Powiślanki, którzy to niebywale dbali aby Poloniści nie zaznali spokoju na swoich rewirach. Szczególnie w okresie jesienno-zimowym praktycznie co weekend jakaś grupa Trójkolorowych patrolowała Iłże w celu zdobycia na miejscowych fantów. Kibice iłżeckiej Polonii nie znali dnia ani godziny kiedy to zawitają do nich Trójkolorowi sąsiedzi, jak to miało miejsce wczesnym rankiem podczas ich wyjazdu na derby Rzeszowa, gdzie zostają rozgonieni i finalnie udają się na wyjazd bez szala i kanapek. Miło zapewne nie wspominają także wyjazdu do Pionek, gdzie po powrocie do Iłży czeka na nich grasująca po mieście blisko 50-osobowa ekipa Powiślanki wsparta autem Wisły Sandomierz. Wyjazdy Polonii stały się w pewnym momencie pasją naszej ekipy, która to sprawdzała regularnie formę wyjazdową biało-zielonych, jak to miało miejsce np. w Siennie gdzie poloniści stracili na naszą korzyść kilka szalików. Sienno jednak ma swoje drugie dno, kilku iłżan obciąża zeznaniami naszą ekipę, co między innymi kończy się pierwszym zakazem stadionowym wśród biało-zielono-czerwonych. Apogeum jeżdżenia za Polonią przypada na rok 2010 kiedy to krążymy po Iłży w dniu ich wyjazdu do Pionek młodym składem, a także wizytujemy również głównie młodymi składami Garbatkę w 15 i Zwoleń w 35. Do zabawnej sytuacji dochodzi z kolei w 2007 podczas naszego wyjazdu do Warki, kiedy to w pobliskim Magnuszewie swój mecz rozgrywała drużyna Polonii Iłża. Najpierw autokar koalicji Powiślanka&Broń zawitał do Magnuszewa, gdzie okazało się, że poloniści byli ale zawinęli się po I połowie. Nasza Zasmucona tym faktem koalicja udaje się do Warki, gdzie ku miłemu zaskoczeniu spotykają busa z iłżeckimi kibicami czującymi się na tyle pewnie, że postanowili sprawdzić nasz wyjazd. Finał całego zajścia jest taki, że kierowca busa długo musiał zbierać swoich pasażerów rozsianych na wszystkie strony świata.
Po roku 2012 dochodzi do kilku zmian na naszym lokalnym kibicowskim podwórku. My mamy sześć sezonów podczas których to znacząco spadają nam liczby i zbieramy się u siebie i na wyjazdach w kilkadziesiąt osób, nie mogąc dobić do trzycyfrowej liczby. Poloniści natomiast znikają ze sceny kibicowskiej na dobre 10 lat, przypominając o sobie dwa razy w okresie Świąt Bożego Narodzenia marząc na trasie Lipsko- Iłża kilka przystanków. Odwdzięczamy się Polonistom malując Iłże, a nasze malunki na tyle spodobały się miejscowym, że na długo zdobiły miejscowe mury, na budynku klubowym nasz herb widniał ponad 2 lata.
Sukcesy jakie odnosi Radomiak w ostatnich latach miały z pewnością wpływ na ożywienie w szeregach kibiców z Iłży i tak powrócili na szlak w sezonie 2022/23, dzięki czemu podczas ostatniego wyjazdu do Iłży jaki miał miejsce w 2024 roku, na którym pojawiamy się pomimo otrzymanego pisma o niewpuszczeniu kibiców gości pod stadionem, gdzie rywalizujemy z kilkudziesięcioosobową grupą miejscowych wspartych przez Radomiaka i fc. Różnica działalności pomiędzy Powiślanką a Polonią jest znacząca. Powiślanka wystawia młyn na każdym spotkaniu, zaliczając kilka wyjazdów na rundę. Kibice z Iłży natomiast od czasu reaktywacji zbierają się raz na rundę z czego połowa tych spotkań to mecze oczywiście nie z kim innym jak z Powiślanką.
Czy jeszcze kogoś należy nakłaniać na dzisiejszą eskapadę do Iłży? Dzisiaj wszystkie drogi każdego kibica Powiślanki prowadzą do Iłży!!! Bracia i Siostry barwy w dłoń i wszyscy niebawem widzimy się na zbiórce!!! W Jedności Siła!!! Razem po Awans!!!