04/05/2026
Majowy weekend- osobisty przystanek.
Ostatnie tygodnie były dla mnie prawdziwym wyzwaniem. Organizm powiedział "stop" poprzez anemię i inne zdrowotne sprawy, które teraz wymagają ode mnie pełnej uwagi. Zmęczenie i brak sił do tworzenia bywają frustrujące, zwłaszcza gdy na matę czy do sztalugi chce się wnosić zawsze 100% energii.
Zrozumiałam jednak, że moja praktyka jogi to teraz przede wszystkim nauka odpuszczania i dbania o to, co wewnątrz. Poczułam, że muszę odpocząć, trochę odciąć się od internetu, pobyć w miejscach które zasilają energią. Zamiast hucznych imprez, wybrałam "wyjazd leczniczy" do Czarnowa w Rudawach Janowickich.
Tam od lat 80 działa pierwsza w Polsce Świątynia Kryszny- Nowe Śantipur. Chciałam przez chwilę poczuć atmosferę tego miejsca, pomodlić się.
Marzenie o wyjeździe do Indii wciąż we mnie żyje, ale w tym roku moje ciało jest najważniejszą podróżą.
Potem był szlak, oddech, spacer w tempie 14-letniej Blondi i spotkanie z ludźmi, którzy nakarmili nas dobrym słowem, obecnością, pyszną pizzą z pieca i wege bigosem.
Wracam z większym zrozumieniem, jak o siebie dbać.
P.S.
Wybaczcie, jeśli nie odpisywałam na wiadomości. Przez chwilę musi mnie być mniej dla świata, a więcej dla siebie.