13/10/2025
Po 11 latach powrót na maraton do Poznania.
Powód był jeden - dokończyć Złota Seria 42 i przywieźć Złotego Pegaza do Jabłonny😊
Dokończyłem, choć lekko i przyjemnie nie było, mimo tego, że pojechałem tam tylko na zaliczenie. Wynik tego maratonu już nie miał znaczenia, bo miałem już zapewniony złoty.
Wiedziałem, że po dwóch tygodniach po Maratonie Warszawskim świeży w nogach to ja nie będę, ale chyba wyszło nie tylko to, ale i ogólne zmęczenie sezonem. Do ok. 20km jeszcze po japońsku, czyli jako tako, spokojniej niż na warszawskim, ale tak miało być, a później już tylko wolniej i wolniej😊Przed 37km już stop, rozciąganie, kuśtykanie i tak kilka razy. Pierwsze mega skurcze w tym roku. To było kilka dłuuugich kilometrów. Wyżarłem wszystkie sole, które miałem i w miarę przeszło kilometr przed metą. Ufff, ulga! Mimo najgorszego wyniku od 2017r.
No cóż – życie! Raz świeci słońce, raz pada deszcz. Trzeba przyjąć to co daje z godnością i trzymać kciuki by biegowa zajawka trwała jak najdłużej.
A teraz czas na długo wyczekiwany urlop i odpoczynek – oczywiście z bieganiem w tle😊