Psychowriting

Psychowriting Strategie wywierania wpływu słowami. Więcej informacji:
https://dynanet.pl/ Słowa to najtańsze narzędzie marketingowe.

Strona Copywritera o copywritingu, czyli pisaniu skuteczniejszych tekstów sprzedażowych.

Wczoraj tłumaczyłem klientowi, czemu nikt nie pamięta jego postów.Dałem przykład Apple, które wypuściło reklamę bez poka...
16/07/2026

Wczoraj tłumaczyłem klientowi, czemu nikt nie pamięta jego postów.

Dałem przykład Apple, które wypuściło reklamę bez pokazywania produktu.

Ani słowem nie zdradziła, co on robi.

Wyemitowana oficjalnie tylko raz w 1984 roku. Trwa minutę. Pamiętana do dziś.

Pewnie dlatego, że jej kopia na YT ma ponad 6 milionów wyświetleń.

Wiele osób robi odwrotnie niż w tej reklamie. Kawa na ławę, wszystko jak na spowiedzi.

I pewnie dlatego nikt ich postów nie pamięta. I nie kopiuje na YT.

Mózg odbiorcy dostaje komplet informacji, więc nie ma potrzeby niczego dalej szukać, a to kasuje post z pamięci.

A psychologia mówi jasno: gdy człowiek jest zaciekawiony, włącza mu się układ nagrody i zapamiętuje nawet rzeczy przypadkowe. Łącznie z Twoją marką.

Więc mówię mojemu klientowi: wyjaśnianie, edukowanie, informowanie ma niewiele wspólnego z Twoim sukcesem.

Wygrywa dziś ta treść, która zostawia lukę.

Jest z branży fitness, więc zatłoczonej. Stworzyliśmy nowy post, by sprawdzić, jak to u niego zadziała.

Dziś mi pisze, że właśnie otrzymał DM z pytaniem o to, co sprzedaje.

Tworząc posty w nowy sposób możesz się tego spodziewać:

👉 Klienci dopytują, zamiast przewijać.
👉 Wracają po dwóch dniach, bo chodzi im to po głowie.
👉 Przestajesz tłumaczyć, zaczynasz sprzedawać.

Napisz DM, jeśli chcesz, żebym pokazał Ci, gdzie w Twoim ostatnim poście była luka do zostawienia. 🙂

Walczysz z tremą przed publikacją… i właśnie z tego powodu ona rośnie.Nie dlatego, że brakuje Ci pewności siebie.Walka z...
14/07/2026

Walczysz z tremą przed publikacją… i właśnie z tego powodu ona rośnie.

Nie dlatego, że brakuje Ci pewności siebie.
Walka z tremą tylko ją wzmacnia!

Jeśli przed kliknięciem "opublikuj" próbujesz się uspokoić, mózg dostaje sygnał: coś nam grozi, włączamy obronę Częstochowy.

Napięcie rośnie.
Post ląduje w szkicach "na jutro".
I następnym razem walczysz ze sobą jeszcze bardziej.
Błędne koło.

Zmiana zaczyna się w momencie, który brzmi absurdalnie: zamiast uciekać od tremy, zamów ją sobie.

✔ ustaw minutnik na 3 minuty przed publikacją
✔ powiedz: teraz chcę poczuć tę tremę najmocniej, jak się da
✔ zapisz w 2 zdaniach, co robi Twoje ciało (ścisk w brzuchu? płytki oddech?)

Tak działa intencja paradoksalna. To technika Viktora Frankla, którą sprawdzono między innymi na osobach doświadczających bezsenności.

Jak? Kazano im NIE zasypiać. Gdy przestawali starać się zasnąć, spokojnie zasypiali :)

Więc przestań walczyć z tremą i ją tylko wzmacniać.

I wtedy:
– klikasz "opublikuj" od razu po napisaniu posta
– trema spada do takiego stopnia, że Cię łaskocze zamiast blokować
– pierwszy raz od dawna czekasz na reakcje, zamiast się ich bać

Wiesz już, jak walczyć z tremą, napisz DM, jeśli chcesz dowiedzieć się, co i jak pisać w tych postach.

Tłumaczy się tylko winny i w marketingu przegrywa?No bo wyobraź sobie, że chcesz pokazać klientom coś nowego, czego jesz...
09/07/2026

Tłumaczy się tylko winny i w marketingu przegrywa?

No bo wyobraź sobie, że chcesz pokazać klientom coś nowego, czego jeszcze nie znają.

Masz gigaproblem. Mechagodzillę, gdy próbujesz tłumaczyć mechanikę działania nowości.

Im więcej będziesz tłumaczyć co to jest i jak to działa, tym gorzej, bo gmatwasz, zamiast sprzedawać.

Czas goni, czytelnik już się znudził i klika, by przejść dalej.

A można inaczej.

Dam Ci mój ulubiony przykład.

Henry Ford i jego samochód. Jak to reklamować, gdy nikt nie wie, co to jest?

Ta kategoria nie istniała. Ford był pierwszy.

Jak nazwał swój pierwszy produkt w kategorii?

“Powóz bez koni”.

To piękny przykład. Bo natychmiast rodzi pytanie:

“Przecież to koń ciągnął wóz, więc jak to jedzie?”

Zobacz, po jednym zdaniu klient sam pyta o produkt!

Gdyby Ford reklamował go tak, jak robi dziś 90% rynku, wyglądałoby to tak:

“Kuuup samooochóóód. Musisz go mieć! Tylko u naaaas!”

Phiii… na co mi samochód, gdy nie wiem, co to jest?

Zobacz, “powóz bez koni” otwiera nową kategorię produktów, która nie ma wad starej: pasze, weterynarz, zmęczenie koni, woźnica…

Czyli nie tłumaczysz "jak to działa", tylko pokazujesz eliminację czegoś, co było uciążliwe dla klientów!

Są takie cztery obszary, które omawiam w Psychostrategii i wielu uczysetnikom otworzyły oczy na to, jak opowiadać o produktach w nowy, świeży i zrozumiały sposób.

"Sprzedaj mi powietrze".Myślący wygrywa i więcej sprzedaje.Jak pewna kobieta urządzała treningi oddychania dla firm. A k...
26/06/2026

"Sprzedaj mi powietrze".

Myślący wygrywa i więcej sprzedaje.

Jak pewna kobieta urządzała treningi oddychania dla firm. A konkretnie dla pracowników.

Uczyła ich poprawnie oddychać. że niby ćwiczenia oddechowe służą poprawie zdrowia pracowników.

W sumie można powiedzieć, że sprzedawała powietrze.

Jakaś naciągaczka? Kto się na to nabierze? Na pewno nie firmy.

Być może też sprzedajesz "powietrze" i nikt nie chce tego kupić.

Traktują Cię jak naciągacza, bo chcesz pieniądze za coś, czego nie widać, czego nie da się chwycić ani posmakować.

Ale wiesz co, to może się zmienić.

Gdy pokażesz, że te powietrze, to konkretne pieniądze. Na przykład w tym stylu, jak to zrobiła nasza bohaterka:

"Każdego roku pracownik przebywa na zwolnieniu lekarskim 14,5 dnia.

W jednej z firm, w której prowadziłam trening oddychania, po czterech miesiącach dało się zauważyć poprawę zdrowia - na koniec roku było to o 34% mniej dni na zwolnieniu lekarskich w przeliczeniu na jednego pracownika.

To daje jakieś 5 dni dodatkowej pracy na każdą osobę!

Biorąc nawet najniższą krajową, przy założeniu, że płacicie brutto 460 zł dziennie, to możecie odzyskać minimum 5 dni pracy, za którą płacicie 2300 zł na każdego pracownika rocznie.

Przy stuosobowej załodze, to 500 dni pracy, za którą płacicie 230 000 zł każdego roku. A mój trening kosztuje 10 000 zł jednorazowo - opłaca się?"

Jeśli sprzedajesz powietrze, to zadaj sobie pytanie, jaką ono ma wartość dla klienta.

Wyobraź sobie: tworzysz tekst, który ma coś sprzedać.

Wiesz, jak przestać pisać o oddychaniu i zacząć o wartości, którą klient otrzymuje.

Pokazujesz mu jedną liczbę, na przykład, ile odzyskuje rocznie, a następnie swoją cenę.

Jego wzrok skacze z 230 000 na 10 000 i się zatrzymuje. Nie pyta już „czy warto". Mówi jedyne, co zostało: ZAMAWIAM!

Mało co boli tak, jak gdy widzisz, że ktoś sprzedaje z sukcesem to, co Ty próbujesz, za o wiele wyższą cenę.Czujesz tę n...
25/06/2026

Mało co boli tak, jak gdy widzisz, że ktoś sprzedaje z sukcesem to, co Ty próbujesz, za o wiele wyższą cenę.

Czujesz tę niesprawiedliwość?

Gdy szukałem kiedyś rozwiązania tego problemu trafiłem na eksperyment, opisywany przez Richarda Thalera.

Uczestnik eksperymentu leżał na plaży, a pomocnik eksperymentatora mówił: słuchaj, jest gorąco, napilibyśmy się piwa.

- No, byśmy się napili piwa.

I wtedy słyszał jedną z dwóch propozycji.

Pierwsza była taka: Wiesz co, pójdę do sklepu przy plaży. Zobaczę po ile jest Twoje ulubione piwo. Powiedz mi, jaka byłaby najwyższa cena jaką byś zapłacił z tego sklepiku?

Druga grupa usłyszała coś innego: Wiesz co, tu jest taki luksusowy hotel przy plaży. Pójdę do baru i zobaczę czy tam jest Twoje ulubione piwo. Jaka jest najwyższa cena jaką byś za to zapłacił? Za ile kupić, jeśli będzie tyle kosztowało?

I co się okazało? To samo markowe piwo, ten sam człowiek, podawał dwie różne ceny.

Piwo ze sklepu: 4,10 doara.
To samo piwo z baru luksusowego hotelu: 7,25 dolara.

Prawie dwa razy więcej za to samo piwo!

Skąd ta różnica?

Z OCZEKIWANIA, że piwo z luksusowego hotelu musi być droższe od tego ze sklepiku przy plaży.

Czyli gdy chcesz sprzedawać drożej, musisz nauczyć się zarządzać oczekiwaniami klienta. Jest to tak zwana użyteczność transakcji.

Daj znać, jeśli chcesz się tego szybko nauczyć.

Muszę Ci coś pokazać, szybko, chodź zobacz....Czy może wolisz, bym tak zaczął:Statystyki pokazują, że 8 na 10 osób…Czuje...
23/06/2026

Muszę Ci coś pokazać, szybko, chodź zobacz....

Czy może wolisz, bym tak zaczął:

Statystyki pokazują, że 8 na 10 osób…

Czujesz różnicę?

Bitwy o umysł klienta (i jego pieniądze) nie wygrasz statystykami.

Za to jedna żywa historia zrobi dla sprzedaży więcej, niż setki statystyk.

Chodzi o to, że konkretna, żywa historia wywiera na ludzi większy wpływ niż suche fakty i dane.

Taka powinna być komunikacja z klientami, to im się nigdy nie znudzi i pomoże Ci sprzedawać.

Kilka autentycznych przykładów, z mojego podwórka.

Porównaj sobie to:

A) Klienci chętnie czytają moje e-maile i pod ich wpływem kupują.

B) Jeden z klientów tak mi napisał po jednym z e-maili: “Zakręcił mnie Twój newsletter, który wyrwał mnie z dzisiejszych zajęć. Automatycznie, choć ze zdziwieniem, że tak się dzieje, wykupiłem dostęp do kursu. Po szybkim działaniu oprzytomniałem, bo okazało się, że zapłaciłem za ostatni kurs, na którym już byłem!”

A czy B?

A) Już pierwszy moduł tego szkolenia pomoże Ci zwiększyć zyski.

B) Po pierwszym module tego szkolenia jeden z klientów tak mi napisał: “Panie Darku ja musiałem firmę przez Pana zakładać… No dobra, może nie przez Pana bezpośrednio, ale przez klienta, którego zdobyłem i powiedziałem mu jak dla mnie kilka razy większą sumę w porównaniu do tego, co bym powiedział bez pierwszego modułu… No i się zgodził!”

A czy B?

A) Moje teksty wywołują pragnienie posiadania.

B) Czasem pytam czytelników, dlaczego kupują ode mnie. Oto jedna z odpowiedzi: “Intrygują mnie Twoje teksty Darku. Jak to jest, że chce mi się mieć to, o czym piszesz? Dlaczego kupuję, choć nie widzę na własne oczy, nie czuję fizycznie w swoich dłoniach?”

A czy B?

Sugestywne historie budują Twój obraz w oczach klienta.

Jasne, musisz dać “twarde” fakty, konkrety, ani e-mail, ani oferta nie składają się z samych cytatów, ale pamiętaj, że musisz pobudzić wyobraźnię czytelnika, bez tego nie wpłyniesz na jego postawę i działania.

Pisz żywym językiem klienta.

I jeszcze jeden, i jeszcze raz...Tak wygląda codzienność osób tworzących treści marketingowe.Czysty zapierdziel marketin...
22/06/2026

I jeszcze jeden, i jeszcze raz...

Tak wygląda codzienność osób tworzących treści marketingowe.

Czysty zapierdziel marketingowy. To już choroba cywilizacyjna. "Szybciej, szybciej, więcej, jeszcze, jeszcze..."

Tyle, że to bieganie z pustą taczką, jak w tym dowcipie:

Robotnik biega cały dzień z pustą taczką po budowie.
Widzi to kierownik i pyta: Dlaczego ty jeździsz z pustą taczką?!
– Panie kierowniku, taki mamy zapiernicz, że nawet nie ma czasu niczego na nią załadować!

Zajętość daje poczucie produktywności. Robotniczy marketing poczucie efektywności.

Brakuje pytania: "Ale po co to robię?"

Albo inaczej: "Co masz na taczce?" Biegasz z niczym, czy dajesz sobie czas, by tam załadować wartość i dopiero wtedy ją dowieźć?

Załadowanie wartości wymaga zatrzymania. Wyboru. Określenia celu. Kierunku działania.

W moich szkoleniach zawsze od tego zaczynamy. Od załadowania wartości na taczkę. Potem biegniesz z nią do celu.

Pierwszy krok, by przestać biegać z pustą taczką, to zadanie sobie pytania: "Ale po co tak piszę/mówię?".

Najpierw cel, potem działanie, nie odwrotnie.

DAJ, DAJ, DAJ, poproś... już nie działa?To była najważniejsza zasada tworzenia treści. BYŁA.Co się zmieniło?Tysiące obie...
21/06/2026

DAJ, DAJ, DAJ, poproś... już nie działa?

To była najważniejsza zasada tworzenia treści. BYŁA.

Co się zmieniło?

Tysiące obietnic, cudowne transformacje, każdy może być młody, bogaty i szczęśliwy, wystarczy sięgnąć po... [TU WPISZ SWÓJ PRODUKT].

Trudno się przebić w świecie, gdzie każdy podskakuje i krzyczy: "Mnie wybierz! Mnie!"

Oczywiście trudno jest wtedy, gdy skaczesz z innymi. Każdy chce wyżej podskoczyć, prawda?

W dawaniu zawsze ktoś Cię przebije. Więc zamiast próbować skoczyć wyżej, przestań.

Zamiast pytać się, "Co jeszcze mogę dać klientowi?", lepiej pójść w innym kierunku.

Im więcej klientowi "dajesz", tym bardziej rośnie opór z innej strony.

Gdy każdy na Twoim rynku dodaje coś ciągle, by się przebić, pojawia się problem: Tyle tego jest, co wybrać, co będzie dla mnie lepsze?

Mózg klienta ten nadmierny wybór odbiera jako zagrożenie!

Bo nie jest w stanie tego wszystkiego przetworzyć. I występuje reakcja obronna numer trzy.

Nie wiesz jaka? Są trzy reakcje obronne: Fight, Flight, Freeze.

Nasz obskakiwany ze wszystkich stron klient zamiera.

Zamiast zadawać pytanie: "Co by tu jeszcze dodać, by się wybić?" zadaj te właściwe: "Co zabrać, by zmniejszyć opór zakupowy?"

W praktyce ja zadaję sobie jedno cholernie ważne pytanie: "Dlaczego klient nie kupuje?"

- Bo nie wie, co wybrać.
- Bo boi się, że wtopi.
- Bo nie czuje potrzeby.
- Bo jest dziś przemęczony...

Można to ciągnąć w nieskończoność.

Recepta? Prostota komunikacji i dopaminacja.

Wystarczy, że to co oferujesz będzie NAJPROSTSZE do ogarnięcia przez klienta. Żeby w sekundę wiedział, co to jest - bez żadnego myślenia.

W sekundę zrozumiał, jaki jego problem rozwiązuje.

A do tego wywołaj dopaminergiczną ekscytację. Zaskoczeniem, które wywołuje nagły wyrzut dopaminy, a ta daje strzała motywacji.

Tak się dziś buduje marketingową przewagę!

Nawet jednym zdaniem.

Dobry marketing to 1 + 1 = 11Widzisz przecież dwie jedynki. Cyfry się zgadzają.Tak klient reaguje na to widzi.Nie liczy,...
19/06/2026

Dobry marketing to 1 + 1 = 11

Widzisz przecież dwie jedynki. Cyfry się zgadzają.

Tak klient reaguje na to widzi.

Nie liczy, bo to wymaga myślenia, a kto myśli, scrollując?

Gdy próbujesz PRZEKONAĆ kogoś do zakupu, każesz mu MYSLEĆ!

Myślenie to rozwiązywanie zadania: ile to jest 1 + 1? Oj… chyba 2?

Reagowanie? Widzę 1 i 1, czyli 11! Tu nie ma logiki, jest reakcja na to, co widzimy.

By nastąpiło myślenie, a więc i przekonywanie, taka osoba musi się zatrzymać. Poświęcić temu uwagę.

Zrobi to, gdy uzna, że to, co widzi jest dla niej ważne. A jak o tym decyduje?

No właśnie, reagując na treść! Czyli najpierw jest 11, a potem 1 + 1.

Mam Twoją uwagę? Następny krok to mój newsletter.

Naśladowanie to najszybsza droga do pokazania wszystkim, że nie masz żadnej unikatowej wartości.Takie lepsze ksero z Cie...
25/02/2026

Naśladowanie to najszybsza droga do pokazania wszystkim, że nie masz żadnej unikatowej wartości.

Takie lepsze ksero z Ciebie. Może nawet kolorowe. Ale kopia nigdy nie przeskoczy jakości oryginału.

A Ty rozmieniasz się na drobne, kopiując tego, tamtą, to, tamto...

To cały Twój marketing? Powielanie kopii kopii kopii kopii?

Naprawdę tak nisko się cenisz, że uważasz, że jesteś osobą bez własnej wartości?

Obudź się z tego snu. Nie jesteś kopią, lecz oryginałem, ale tylko siebie.

Adres

Kwidzyn

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 08:00 - 17:00
Środa 08:00 - 17:00
Czwartek 08:00 - 17:00
Piątek 08:00 - 17:00

Telefon

501 161 491

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychowriting umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij

Kategoria