19/06/2026
Siedzisz już w domu.
Być może jestes po pracy. Albo po całym dniu z rodziną, może po wyjeździe albo rowerze.
No ale zapisałeś się na warsztat, trening, spotkanie może jakieś inne zajęcia.
I właśnie wtedy pojawia się ona. Myśl:
„Nie chce mi się.”
„Może tym razem odpuszczę.”
„Posiedzę sobie jeszcze chwilę.”
„Może obejrzę jeden odcinek.”
„Pójdę następnym razem.”
Ciekawe jest to, że kiedy się zapisywałeś, naprawdę chciałeś tam być. Coś Cię do tego ciągnęło. Czułeś, że potrzebujesz takiej zmiany. Trochę ruchu. Spotkania z ludźmi. Trochę innego odpoczynku. Czasu dla siebie.
A potem przychodzi zmęczenie, może przyzwyczajenie i głowa zaczyna negocjacje.
I czasem warto wtedy zadać sobie jedno pytanie: Czy to naprawdę ja nie chcę? Czy po prostu nie chce mi się ruszyć z miejsca, w którym już jestem?
Bo bardzo często największy opór pojawia się tuż przed wyjściem. A największa ulga chwilę po tym, gdy jednak wyjdziesz z domu.
Masz czasem takie rozmowy ze swoją głową?
Wojtek
Prowadzę warsztaty, kręgi, spotkania wokół ciała, ruchu i obecności oraz sesje indywidualne.
Piszę o napięciu, odpowiedzialności i tym, jak nie zgubić siebie w codziennym działaniu.
| ciało | ruch | obecność | relacje | regulacja |