25/08/2026
Dostałam wczoraj maila od mamy, która przed pierwszym spotkaniem zapytała, czy może najpierw przyjść z dzieckiem, poznać nas i zobaczyć, jak pracujemy.
Dlaczego pyta?
Bo ma za sobą historię, w której zapłaciła z góry za pół roku nauki pływania, a po pierwszych zajęciach usłyszała od dziecka:
„Nigdy więcej tam nie pójdę”.
Instruktorka nie radziła sobie z grupą. Pojawił się krzyk i zmuszanie dzieci do wejścia do wody.
A potem podobno przez pół roku trwało odzyskiwanie pieniędzy.
I wiecie co?
Ja się wcale nie dziwię, że po takim doświadczeniu rodzic chce nas najpierw sprawdzić.
My też chcemy sprawdzić Was.
A dokładniej - poznać dziecko.
BO NAWET NAJLEPSZY INSTRUKTOR NIE BĘDZIE NAJLEPSZYM INSTRUKTOREM DLA KAŻDEGO DZIECKA.
Dlatego pytamy o temperament, wcześniejsze doświadczenia z wodą, obawy, potrzeby i oczekiwania. Dobieramy instruktora nie tylko według wolnej godziny w grafiku, ale też według tego, z kim dane dziecko ma szansę złapać kontakt.
A pierwsze zajęcia?
Są pierwszymi zajęciami.
Nie egzaminem wstępnym do półrocznego abonamentu.
Nie momentem, w którym dziecko ma udowodnić, że „się nadaje”.
I zdecydowanie nie sytuacją, w której trzeba je do czegokolwiek wpychać.
Czasem po pierwszym spotkaniu mówimy: super, działamy.
Czasem: zmieńmy instruktora, tutaj przyda się ktoś bardziej stanowczy.
Czasem: spróbujmy innego, np. cieplejszego basenu albo zupełnie innej formy zajęć. Z jedną z dziewczynek od września będę np. przez 45 minut pływać, a ostatnie 15 minut przeznaczymy na masaż i relaksację w wodzie. Bo właśnie tego w tej chwili potrzebuje.
Zdarza nam się też odmawiać prowadzenia dwójki dzieci równocześnie, jeśli któreś z nich (lub oboje) by na tym nie zyskali.
A czasem mówimy po prostu: to jeszcze nie ten moment, odezwijcie się za miesiąc.
WOLIMY STRACIĆ KLIENTA NIŻ ZAUFANIE DZIECKA DO WODY.
I niedługo pójdziemy z tym o krok dalej.
Na naszej stronie pojawi się bezpłatny formularz o roboczym na razie tytule:
„Jaka droga w wodzie będzie najlepsza dla mojego dziecka?”
Bez zapisywania się do JB SPORT.
Bez zobowiązań.
Bez późniejszego „dzień dobry, dzwonię w sprawie naszej oferty”.
Opiszecie nam swoje dziecko, jego doświadczenia, temperament, obawy i potrzeby, a my jako eksperci przeczytamy odpowiedzi i ręcznie (!) podpowiemy jaką drogę w wodzie warto rozważyć.
1:1 czy grupa?
Jaki rodzaj basenu?
Na co zwrócić uwagę przy wyborze instruktora?
Od czego zacząć, jeśli dziecko boi się wody?
A może na razie wcale nie zaczynać regularnej nauki?
Znamy krakowskie baseny i środowisko pływackie naprawdę dobrze. Dlatego nie zakładamy, że odpowiedzią zawsze będzie: „zapraszamy do JB SPORT”.
Jeżeli uznamy, że dla Waszego dziecka lepsza będzie szkoła działająca w innym modelu i znamy miejsce, które możemy z czystym sumieniem polecić - to właśnie to zrobimy.
Bo nie każde dziecko musi pływać z nami.
Ale każde zasługuje na to, żeby ktoś najpierw zastanowił się, gdzie i z kim będzie mu dobrze.
-----------------------------------------------------------------
I żeby było jasne - to nie jest post o tym, że jeden model prowadzenia szkoły jest dobry, a wszystkie inne złe.
Rozumiem wynajem torów, koszty basenów, grupy, pakiety i to, że biznes musi się po prostu spinać. Ja też prowadzę firmę, a nie fundację ;)
Ale nadal można wybierać w jaki sposób chce się zarabiać i z czego nie chce się rezygnować po drodze.
My ten wybór zrobiliśmy świadomie.
Pewnie łatwiej byłoby zapełnić grupy z jedynym podziałem na wiek i poziom zaawansowanie, sprzedać miejsca na kilka miesięcy do przodu i mieć przewidywalny grafik. Indywidualne dobieranie dzieci, instruktorów, basenów, zmienianie koncepcji po pierwszych zajęciach i czasem powiedzenie klientowi „to nie u nas” jest zdecydowanie mniej wygodne biznesowo.
Ale właśnie taki model pracy wybieramy.
Nie dlatego, że jest najbardziej opłacalny albo najłatwiejszy.
Tylko dlatego, że najbardziej zgadza się z tym, jak chcemy pracować.