18/08/2023
Dokładnie tak 🙂 najpierw zajmuj się koniem, potem sprzętem, a na końcu sobą :)
CZY JESTEM PRAWDZIWYM MIŁOŚNIKIEM KONI?!
To pytanie powinna zadać sobie każda osoba przychodząca do stajni na zajęcia...
W czasach, kiedy ja rozpoczynałam swoją przygodę z końmi, a były to wczesne lata 90te, każdy pieczołowicie dbał zarówno o konia, na którym przyszło mu jeździć, jak i o sprzęt, który wówczas był raczej ubogi oraz o stajnię i teren wokół niej jak o własne... Wyjście ze stajni na niedoczyszczonym, czy niechlujnie osiodłanym koniu było największą ujmą na honorze...
Dziś dzieciaki przychodzące na zajęcia poproszone o wyczyszczenie przydzielonego konia przed jazdą uważają, że trzy machnięcia szczotką w najbardziej dostępnym miejscu wystarczą... Kompletnie nie przeszkadzają im zaklejki w okolicach zadu, słoma w grzywie, czy ogonie, zasuszone błoto na kopytach, czy szczotkach...
Mało kto podczas siodłania zwraca uwagę na precyzyjne ułożenie czapraka, przyczepienie wszystkich pasków w odpowiednie miejsca, sprawdzenie, czy sprzęt danego konia jest odpowiednio dopasowany... Widziałam w wielu stajniach, że nawet instruktorzy nie zwracają uwagi na poskręcane paski policzkowe, wodze, podgardla, na wysuwające się spod siodeł czapraki, bo komuś nie chciało się przełożyć popręgu przez taśmę...
Po zakończonym treningu w wielkim pędzie dzieciaki zdejmują siodła, często gęsto kładą drogi sprzęt bylegdzie, mimo że są w stajniach przygotowane stojaki i wieszaki... Jeśli instruktor każe umyć wędzidło, to wsadzą je na 2 sekundy pod bieżącą wodę, ale nie czują już potrzeby doszorowania zaschniętej śliny...
Niejednokrotnie, nawet po doświadczonych jeźdźcach, zdarzało mi się zbierać baciki, czy szczotki porozrzucane po całym terenie...
Wprowadzając konia do boksu, mało kto patrzy, czy przypadkiem któryś nie zostawił "prezentu" w poidle, bo przecież po skończonej jeździe lepiej wstawić relacje na social media, niż przejmować się takimi prozaicznymi rzeczami...
W okresie zimowym rękawiczki jeźdźców zostawiane w boksach to codzienność... A przez okrągły rok można znaleźć w boksach także zdjęte z końskiej grzywy gumeczki po wcześniej robionych warkoczach, szczotki, które spadły w słomę podczas czyszczenia i nikomu nie chciało się po nie schylić, podtybinki, które zsunęły się z przystuł podczas przenoszenia siodła i nikt nie zwrócił uwagi na ich brak w trakcie podpinania popręgu...
BYLEJAKOŚĆ aktualnie króluje w stajniach...
Osobiście staram się z nią walczyć, ale czy to oby nie przesada?! Czy każdy, kto uważa siebie za miłośnika koni nie powinien sam z siebie zwracać uwagi na detale? Nie powinien czuć wewnętrznej potrzeby, by przed jazdą wyczyścić każdy centymetr końskiego ciała?!
Nie powinien zadbać o czystość wędzidła?!
Pomijam brak dbałości o infrastrukturę (niegaszenie świateł, niezamykanie za sobą drzwi, bram, furtek, czy nawet nieopuszczanie klapy sedesowej po skorzystaniu z WC...), ale brak dbałości o zwierzę i sprzęt w którym przyszło mu pracować jest czymś obok czego nie można przechodzić obojętnie...