27/08/2026
„OSU” nie wszędzie znaczy to samo. Dlaczego warto znać kontekst tego słowa?
W świecie karate słowo „Osu” lub „Oss” stało się dla wielu ćwiczących niemal naturalnym elementem treningu. Używa się go jako formy potwierdzenia, powitania, okazania szacunku, gotowości do wykonania polecenia czy po prostu odpowiedzi na słowa instruktora. Warto jednak pamiętać, że jego znaczenie i odbiór nie są jednakowe we wszystkich japońskich i okinawskich sztukach walki.
Ciekawą perspektywę na ten temat przedstawiał Fumio Demura, jeden z najbardziej rozpoznawalnych propagatorów japońskich sztuk walki na Zachodzie. Według relacji opublikowanej na stronie poświęconej jego pamięci, Demura zwracał uwagę, że zwrot „Osu” nie jest czymś powszechnie stosowanym przez Japończyków ani przez wszystkie środowiska budō.
W rozmowie z Bobem Cherone miał wyjaśnić w bardzo bezpośredni sposób, że „Osu” kojarzy przede wszystkim z określonymi środowiskami karate oraz niektórymi grupami uniwersyteckimi. Podkreślał jednocześnie, że nie jest to typowa forma używana powszechnie w kendō, aikidō czy innych dyscyplinach budō.
Co szczególnie interesujące, sam Demura miał powiedzieć:
„Ja nigdy tego nie używałem.”
To ważne przypomnienie, ponieważ na Zachodzie często traktujemy pewne zwroty jako nieodłączny element „japońskości” sztuk walki, podczas gdy w samej Japonii ich zastosowanie może być znacznie bardziej ograniczone i zależne od środowiska, organizacji, uczelni czy konkretnej tradycji.
A jak wygląda to na Okinawie?
Autor relacji wskazuje również, że podobne podejście spotkał podczas pobytu na Okinawie. Według przekazanej mu interpretacji słowo „Osu” może być tam odbierane negatywnie, szczególnie w części tradycyjnych okinawskich szkół.
Przywoływane jest przy tym historyczne skojarzenie z okresem drugiej wojny światowej i relacjami pomiędzy japońskim wojskiem a mieszkańcami archipelagu Riukiu. W takim kontekście używanie tego zwrotu może mieć dla części osób zupełnie inne znaczenie emocjonalne niż dla współczesnego karateki w Europie czy Ameryce.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy Okinawczyk, każda szkoła karate czy każdy japoński mistrz postrzega „Osu” dokładnie w ten sam sposób. Tradycje budō nie są jednolite, a sposób używania języka zależy od organizacji, regionu, pokolenia i kultury konkretnego dojo.
„Hai” i „Sai” zamiast „Osu”?
W przytoczonej publikacji pojawia się sugestia, aby zamiast automatycznego „Osu” używać bardziej neutralnego „Hai”, czyli japońskiego potwierdzenia oznaczającego w zależności od sytuacji m.in. „tak”, „rozumiem” lub „przyjąłem”.
Nie chodzi jednak o stworzenie kolejnej sztywnej zasady i ogłoszenie, że od tej chwili wszyscy karatecy powinni przestać mówić „Osu”.
Znacznie ważniejsza jest świadomość kontekstu.
To, co w jednym klubie jest tradycją pielęgnowaną od dziesięcioleci, w innym środowisku może w ogóle nie występować. Zwrot, który dla jednej organizacji jest symbolem wytrwałości i ducha walki, gdzie indziej może brzmieć obco, zbyt szorstko albo być obciążony zupełnie innymi skojarzeniami.
Budō zaczyna się od szacunku
Najcenniejszą lekcją z tej historii nie powinno więc być pytanie:
„Czy wolno mówić Osu?”
Lepiej zapytać:
„Czy wiem, do kogo mówię, skąd pochodzi jego tradycja i jakie znaczenie mają słowa, których używam?”
Karate to przecież nie tylko technika. To także poznawanie kultury, historii i sposobu myślenia ludzi, od których ta sztuka do nas przyszła.
Możemy używać „Osu” w swoim klubie, jeśli jest ono częścią naszej tradycji. Warto jednak wiedzieć, że nie jest to uniwersalne powitanie wszystkich sztuk walki ani słowo używane przez wszystkich japońskich mistrzów.
I być może właśnie taka świadomość jest znacznie bliższa prawdziwemu budō niż bezrefleksyjne powtarzanie zwrotów tylko dlatego, że „zawsze tak robiliśmy”.
Źródło inspiracji: relacja opublikowana na stronie Fumio Demura Appreciation, przypisywana Fumio Demurze i Bobowi Cherone.
, , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,
„OSU” nie wszędzie znaczy to samo. Dlaczego warto znać kontekst tego słowa? W świecie karate słowo „Osu” lub „Oss” stało się dla wielu ćwiczących niemal natu...