Stajnia " Między Polami "

Stajnia " Między Polami " hodowla koni
rekreacja konna
pensjonat

Kurs podstawowy JNBT L1 za naszą Moreną i Moniką. Był to czas intensywnej pracy nad sobą i koniem. Przekazana wiedza poz...
15/11/2016

Kurs podstawowy JNBT L1 za naszą Moreną i Moniką. Był to czas intensywnej pracy nad sobą i koniem. Przekazana wiedza pozwoliła na lepsze poznanie natury koni,a co za tym idzie poprawiła komunikację między sobą. Ten niesamowity weekend nauczył nas wielu nowych rzeczy, a odmienione podejście właścicielki widoczne jest w codziennej pracy w stajni. https://www.facebook.com/pg/Je%C5%BAdziectwo-Naturalne-bez-Tajemnic-172996769379218/photos/?tab=album&album_id=1345322618813288

Jesienna szarówka i ziąb na padokach. To nie przeszkoda dla ludzi, którzy gorąco chcą się szkolić. Poznać dogłębnie naturę koni, naprawić siebie i swobodnie komunikować się z tymi pięknymi zwięrzętami. Stajnia Toffel to miejsce, w którym nie tylko konie czują się dobrze. Mieszka tu dużo kotów wielkości XXL oraz dość spora sfora psów. Opiekują się nimi cudowni właściciele stajni, którzy jak zwyklę przyjęli nas bardzo gorąco i co chwilę podsuwali nam świeże jeszcze ciepłe ciasto – dieta legła w gruzach, ale warto było! Szkolenie prowadziła trenerka akademii jezdzieckiej JNBT Aura, a asystowałam jej ja – Aga. Bardzo mnie cieszy pomoc w podstawowym kursie JNBT L1- Zaufanie, a jeszcze bardziej fakt, kiedy ludzie wracają na ten poziom pomimo ukończenia kursu z wyższego poziomu. To jest ich mądrość, że jeśli coś nie idzie, to należy zastanowić się nad sobą, przeanalizować sytuację i wrócić do podstaw, czy na pewno tam nie został pominięty jakiś drobny szczegół. Często nieodrobione lekcje z L1 blokują możliwość wzmocnienia relacji, a co za tym idzie nie osiągamy takich efektów treningowych jakie byśmy chcieli.
Każda z uczestniczek na pewno zapamięta kross początkowy, bo po trzech dniach intensywnej pracy nad sobą i koniem oraz świadomości co poszło nie tak, może nie zaglądną do tej części fotorelacji :)
L1 to ogrom wiedzy, którą przekazujemy. Wiedzy dotyczącej komunikacji międzygatunkowej, języka equus, potrzeb psychicznych naszych podopiecznych. Przekazujemy informację jak konie odczytują nasze gesty, mowe ciała. Jak ogromną rolę ma nasz wzrok. Każdy koń coś do nas mówi, a nasi uczestnicy już o tym wiedzą. Aura pięknie pokazała technikę 10 złotych minut (10GM) z Fryzem, która zaczyna się przy pierwszym kontakcie z koniem. Technika ta pozwala nam na rozpoczęcie dialogu z koniem, tu często musimy żąglować elementami z triady, którą ukuł Andrzej Makacewicz. Musimy się zastanowić czy przy danym osobniku będziemy się skupiać na zaufaniu, a może potrzebujemy odrobinę szacunku, a może szczypta dominacji by się przydała ? Oczywiście cały dialog to gesty i mowa naszego ciała. Balans od lub do konia, ustawienie siebie pod odpowiednim kątem. Kontrola naszego wzroku. Chcemy, aby nasze zwierzę wychodziło z nami na trening skomunikowane i gotowe do współpracy.
Zaczynamy od podstaw, to znaczy w naszym treningu opartym na relacjach, staramy się nauczyć ludzi jak poprosić konie o ustępowanie odpowiednich partii ciała. Aura wytłumaczyła 3 podstawowe sposoby na cofnięcie naszego konia plus 1 sposób, który bezpośrednio przełoży się na pracę w siodle. Pomagałyśmy uczestnikom odpowiednio układać ciało do odangażowania zadu oraz do ustepowania przodem. Co ciekawe te ćwiczenia nie sprawiały aż takiej trudności. Jedna para musiała się sporo napracować przy zwykłym prowadzeniu konia w strefie 2. Tu o dziwo nie było problemu z przepychaniem łopatką, tu był problem z uciekaniem tą częścią ciała. Aura pokazała w jaki sposób odzyskać odpowiednie ustawienie przy prowadzeniu i przekazała dalszą pracę tej pary pod moje oko. Dla studentki był to prawdziwy trening kontroli ciała i emocji. Co więcej trening na odpuszczanie presji i zejście do fazy 0, o której tak często zapominamy. Przy pracy nad ustąpieniem łopatki u Hafi pojawił się problem nie zgaszonego odruchu przeciwstawiania, które dla naszego bezpieczeństwa i dalszej pracy należało odrobić. Jak to Hafki, bronią własnego ciała i powiedzą co o tym myślą, ale pod dobrym przywództwem mówią OK ! To było mądre, a pewnie i potrzebne dla nas :) Jak na Hafi to była bardzo rozgadana klaczka. Szczerze i wprost mówiła co sądzi o dużej presji ale konsekwencja i mądry trening sprawiał, że z chęcią akceptowała przywództwo opuszczając potem łeb bardzo nisko i liżąc. Być może do tej pory, po prostu nie znalazła nikogo komu mogłaby powierzyć swoje życie a widząc teraz (no może jeszcze nie pilota odrzutowca ale szybowca) dobrego lidera wreszcie odsapnęła z ulgą – mówiąc – ok, to skoro zajmiesz się wszystkim ja z chęcią odpocznę. Jak na tą rasę straszna z niej - jak się okazało w treningu naturalnym - gaduła. Gdy studentka odpracowała sobie wodzę kierunkową i pośrednią, to w siodle miękko ustepowała na najmniejszą prośbę. Wiem bo sama mogłam na nią wskoczyć i popracować w kłusie.
Sesja habituacyjna zrobiła tak ogromne wrażenie na dziewczynach, że chyba przez długi czas nie mogły opanować emocji, ale to dobrze, bo emocje były tylko pozytyne. Konie, które furczały na dziwne przedmioty i na krosie początkowym nie było mowy o ich pokonaniu, lub były zobojętniałe wobec nich, zaczęły się nimi bawić. Uczestnicy poznawali metodę oddalania i przybliżania. To zaznaczamy, że na metodę zalewania należy mieć większe umiejętności oraz ogromną wyobraźnię. Hulahop na szyi w stój, to nie to samo, co hulahop obijający się o przednie nogi czy klatkę piersiową w ruchu. Aura popracowała tą metodą z Fryzem oraz Andaluzem. Efekty możecie zobaczyć w galerii. Studentka, która pracowała ze swoim Fryziem, robiła to tak świetnie, czekając na jego akceptację, że w dalszym treningu próbował dla niej przejść mostek z podwyższeniem, wchodził na folię i basen z gąbkami, a pózniej ze wszystkim na sobie pokonywał inne przeszkody, również przeciskanie, co na krosie początkowym było niemożliwe do wykonania. Andaluz hasał po hali ze wszystkim na głowie, albo misiek wszystko nosił w pysku. Hafi wchodziła w kurtynę z fredzli i folii. Siwy męczył się jak tu obejść oponę dookoła, ale na nic się to zdało gdy studentka wyważyła swoje ruchy i skupienie tak, ze Siwy włożył wreszcie do opony przednie nogi i ładnie podstawił zad. Być może na kolejnej sesji uda się także wstawić tam tylne nogi. Rozłożyłyśmy rozbudowany plac habituacyjny tak, aby Siwy miał co robić. Jednak on świetnie sobie radził. Okazało się, że dla niego tylko ta opona od traktora była względnym wyzwaniem. Taki efekt przynosi habituacja z którą ten koń, chodzący zawody rycerskie, jest zaprzyjaźniony. Także reszta par przeszła wszystkie nasze wymyślne przeszkody. Bawili się tym i jeźdźy i konie.
Sesje trzeciego dnia to praca w siodle i błagalne prośby " można drugą wodzę? ". Aura prowadziła rozgrzewkę, czyli powtórkę wszystkich ćwiczeń z ziemi, a ja pomagałam, udało mi się nawet niechący dostać pochwałę od trenerki, bo pomyliła mnie ze studentką- hehe. Pózniej pokazywała jak bezpiecznie wsiadamy na konia. Jak zrobić tak aby koń się nie kręcił przy wsiadaniu, ile czasem trzeba poczekać na zwierzę aby psychicznie zaakceptowało jeźdźca i zejść z powrotem aby umocnić dobre zachowanie konia. Cały pokaz wraz z ugięciami oraz odangażowaniem zadu zaprezentowała na Fryzie, który był bardzo spięty, a jak się dowiedzieliśmy, wcześniej jazda na nim w wolnym tempie odbywała się na tak zwanym ciagłym hamulcu. Okazało się, że przy odpowiednim czytaniu konia oraz poprawanych naszych odpowiedziach każdy koń stał przy wsiadaniu. Można było zbalansować ciało na jednym strzemieniu bez ruchu konia i swobodnie go dosiąść, co przy większości koni wczesniej się nie zdarzało. Praca na jednel linie, to była sama zabawa. Konie były odczulone na liny i baciki, więc wcale nie bały się jej przerzucania. Z początku mozolnie i powoli. Potem coraz lepiej, aż do momentu, w którym nieogarnięty pierwszego dnia Andaluz pojechał slalom w kłusie z przerzucaniem liny jakby to robił od lat! Siwy próbował zrobić swoją amazonkę w konia, ale przejazd slalomu zakończył się powodzeniem, a Hafi i Fryz powolutku i do przodu, każdy kolejny raz z wyraźna poprawą :) Na koniec wjazd na folię z końskiego grzbietu! Dla niektórych bułka z masłem, a niektórzy zaznaczyli wyraźnie to co zawsze tłumaczymy – folia pokonywana „z ręki” to co innego niż folia pokonywana „z siodła”. Jaki efekt – sami zobaczcie na zdjęciach.
Zachowanie koni bardzo często uzależnione jest w dużej mierze od nas, a konkretnie od tego jaki komunikat przekazuje im nasze ciało. Od tego jak je układamy, jakie wykonujemy gesty, jaka jest ich intensywność i kierunek, gdzie umieścimy wzrok, w jaki sposób użyjemy presji aby nie stać się agresywnym w ich oczach, czy jakie mamy założenia. Często brakuje nam planu w głowie, albo mamy dokładny plan ale brakuje nam umiejętności jego wykonania. Nasze myślenie, to co mamy w głowie tworzy nagle ograniczenia dla konia, których on tak naprawdę nie posiada, dopóki my niejako nie nałożymy ich na niego, przez to co myślimy, przez nasze emocje i podświadome oczekiwania, ale także przez nieumiejętne posługiwanie się naszym ciałem, które często przekazuje zwierzęciu zupełnie inny sygnał niż ten który zakładamy. Byłam dumna i szczęśliwa kiedy drugiego dnia okazało się, że prowadzone odpowiednio konie, podążając jedynie za wzrokiem dotykały nosem dokładnie tam gdzie życzyli sobie tego ich trenerzy. Najlepsze, że oni sami nie mogli uwierzyć, kiedy mówiłyśmy im – nie rób nic więcej tylko skup swój wzrok i energię na danym punkcie. Okrzyki zachwytu rozbrzmiewały na hali raz po raz. Czy to naprawdę możliwe żeby konie zmieniły się tak bardzo w ciągu 2-3 sesji? Tak to możliwe, ale tylko wtedy kiedy nastąpi zmiana w trenujących je osobach z czym właśnie po raz kolejny mieliśmy do czynienia. Największa zmiana to andaluz wraz ze swoją trenerką. To ona musiała jeszcze raz poukładać swoje ciało i przemyśleć sposób przekazywania sygnałów. Gdy zwiększyła samokontrolę nagle okazało się, że koń chętniej współpracuje. Pamiętajcie, że jest kilka powodów dla których konie odmawiają nam wykonania danej czynności. Jednym z nich jest właśnie brak zrozumienia wydawanego polecenia. Kiedy nasze ruchy i gesty stają się czytelne nagle trening znacznie posuwa się do przodu. Trzeba też pamiętać o tym jak ułatwić im wykonanie niektórych rzeczy, bo czasem odmowa nie wynika z braku chęci współpracy ale np. z poziomu wytrenowania zwierzęcia.
Ja oprócz pracy i kolejnego potwierdzenia, że każdy koń odpowiada prawidłowo na model zbalansowanych relacji bawiłam się bardzo dobrze. Ponieważ lubię pracować w atmosferze uśmiechów i pogody ducha.
Agnieszka Bator Akademia Jeździecka JNBT.

06/11/2016
jesienna zabawa
06/11/2016

jesienna zabawa

niedzielny odpoczynek :)
02/10/2016

niedzielny odpoczynek :)

01/06/2016

Adres

Kosowo
62-241

Telefon

+48788646146

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stajnia " Między Polami " umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij