28/12/2021
Po świętach czas się wreszcie ruszyć :) Los chciał (a dokładnie znajomi mojej córki ;) ) żebym zameldowała się na dawnej granicy państwa krzyżackiego w dzisiejszym Golubiu - Dobrzyniu. Stąd już niedaleko do Torunia, więc nie mogło się obyć bez krótkiego spaceru na starówce.
Golub - Dobrzyń znany jest przede wszystkim z zamku krzyżackiego, który - usytuowany na wysokim wzgórzu nad rzeką Drwęcą - strzegł granicy Zakonu. Zamek posiadał wszystkie niezbędne pomieszczenia - kapitularz, kaplicę, refektarz, infirmerię, dormitoria, magazyny a dla niepokornych i jeńców - lochy, w tym loch głodowy (bliżej o tym miejscu w opisie pod zdjęciem). Jako twierdza graniczna, podczas licznych wojen przechodził z rąk krzyżackich do polskich i odwrotnie. Urody w XVII wieku dodały mu kobiety, które nim zarządzały: Anna Wazówna, Konstancja Habsburżanka i Cecylia Renata. To wtedy zamek został przebudowany w stylu późnorenesansowym zyskując cechy pałacu (wieżyczki, prostokątne okna, attyka). Swoją letnią rezydencję miała tutaj właśnie Anna Wazówna, która bardzo lubiła te tereny ( post z lipca o Brodnicy). W czasach zaborów rzeką Drwęcą przebiegała granica między zaborem pruskim a rosyjskim. Przez lata zamek pełnił rozmaite funkcje; fortecy granicznej, służył lokalnym władzom pruskim jako siedziba i mieszkania, był lazaretem wojsk francuskich, więzieniem pruskim a nawet pełnił funkcję obory (pomieszczenia parterowe) czy (dość ponuro) ośrodka propagandowego dla młodzieży III Rzeszy. Oprócz braku należytej troski ze strony władz również natura odcisnęła piętno na budowli: dwukrotnie w połowie XIX wieku wichury niszczyły zamek raz przewracając attykę na dach i zawalając budynek aż do piwnic i powtórnie także niszcząc, to czego nie zabezpieczono. Oczywiście wszystkie te działania sprawiły, że budowla popadała w coraz gorszy stan i stawała się (jak to często z ruinami bywa) darmowym źródłem budulca.
Po wojnie umieszczono w zamku oddział PTTK oraz hotel. Dzisiaj hotel funkcjonuje nadal, ale zamek najbardziej znany jest z letnich międzynarodowych turniejów rycerskich.
Sama ekspozycja hmm... taka jakich wiele. Sala tortur nieczynna, wystawa etnograficzna powtarzalna, a sale na piętrze bardzo surowe i oszczędne w eksponaty. Dla lubiących archeologię ciekawa będzie wystawa z wykopalisk koło Chełmna, skąd pochodzi kilka "perełek" np. pens Kanuta Wielkiego. Ciekawostką mogą być końskie schody prowadzące na piętro.
Myślę, że zamek zdecydowanie lepiej zwiedzać latem, przy okazji turnieju. Warto jednak zejść niżej i przyjrzeć się pozostałościom muru obronnego, który otacza miasteczko. Wykorzystana jest tutaj oczywiście naturalna przeszkoda w postaci rzeki Drwęcy, latem spływają tędy grupy kajakarzy. Obok historyczna przeprawa przez Drwęcę - most im. Błękitnej Armii Józefa Hallera, który łączył Golub i Dobrzyń, województwa, ziemie, zabory. Był granicą i łącznikiem.
Wieczorem przy -10 stopniach pospacerowałam trochę po świątecznym Toruniu. Niewiele z tej wyprawy, ale gotyk zdecydowanie na dotyk, Kopernik w choince, zachód słońca nad lodową Wisłą plus pyszna jambalaya w Restauracja Luizjana Mostowa 10 😋, a później smakowite i rozgrzewające piwo grzane (nomen omen 😂) "Stary Piernik" w Little Egoist Coffee bardzo polecam :D. Przewinął się tam jeszcze jakiś smok, rycerze z BMW i pies z czapką ;)