Two Left Feet - TLF

Two Left Feet - TLF Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Two Left Feet - TLF, Amatorska drużyna sportowa, Koluszki gmina.

04/05/2019

Halo! Żyjecie? :D

Bo my ożyliśmy :P Podobnie jak ożyły rozgrywki Wiejskiej Ligi Piłki Nożnej, która to rozpoczęła właśnie swój 5. sezon.

Na jego starcie wygraliśmy z zespołem ,,Nam Strzelać Nie Kazano" 19:1, także początek całkiem niezły :D Bramki strzelali praktycznie wszyscy, także nowy w naszym zespole Mateusz Spochaczyk, którego udało nam się tu przetransferować prosto ze słonecznej i kolorowej Łodzi.

Dziś nadszedł czas na kolejny mecz - tym razem naszym przeciwnikiem będzie drużyna Reptilian. Spotkanie odbędzie się o 19:15 na naszym rogowskim orliku. Zapraszam serdecznie wszystkich! :)

24/03/2019

Halo halo! Wracamy! :D Po dość długiej nieobecności, ale jednak :P

Już dziś o 18:30 na Orliku w Rogowie rozegramy swój pierwszy sparing po dość długiej nieobecności, a naszym przeciwnikiem będzie nowa drużyna z naszej miejscowości - Atom Czarnobyl. Zapraszamy serdecznie wszystkich na to spotkanie! :)

08/08/2018

Oceny dla zawodników Two Left Feet za mecz z Katarzynowem:

Paweł Stańczyk - 9 - Bardzo dobry mecz naszego golkipera. Puścił co prawda 2 gole, ale przy żadnym nie miał szans, a co wybronił, to jego. Partnerzy z defensywy z pewnością nie pomogli mu na tyle, na ile mogli, ale na szczęście sam reprezentuje jakiś poziom, i dlatego licznik naszych straconych goli zatrzymał się w tym meczu na 2.

Szlawski - 8 - Owszem, strzelił bramkę. Owszem, zagrał kilka fajnych piłek do przodu. Owszem, kilka razy bardzo fajnie wsparł nasz atak. Co zatem jest nie w porządku? Ano to, że pan jest obrońcą panie Szlawski! I gdyby bronienie wychodziło pan tak dobrze jak wspieranie przodu, to uznałbym pana występ za niemalże idealny - no bo jakżebym mógł zrobić inaczej w wypadku, gdyby pan czyścił wszystko i jeszcze do tego wspierał drużynę w ataku. Ale nie mogę, bo w tyłach to pan grałeś na pół gwizdka, jak nie na 1/3 gwizdka. I to nawet nie gwizdka, a jakiejś piszczałki z Lidla. Objeżdżali pana goście, którzy mogliby być pana ojcami. Ciekawe czy pan Marek też tak pana ośmiesza w domu. Ogólnie występ na plus, ale postawa w defensywie zdecydowanie do poprawy, bo ataki Strefy czy Huge C***s zrobią z pana durszlak, panie kapitanie.

Łącki - 8 - Podobna historia, z tym że tutaj nieco lepiej w obronie i nieco słabiej w ataku. Również strzelony gol i to nawet ładniejszy niż ten w wykonaniu Szlawskiego, ale w sumie to nadal oczekujemy więcej. Albo inaczej - oczekujemy tego samego, ale przeciwko silniejszym rywalom. Jak na razie wszystko idzie w dobrym kierunku, ale chcemy, by szło w jeszcze lepszym.

Sawicki - 9 - Bardzo dobry mecz w jego wykonaniu. Ustrzelił hat-tricka, chyba nawet tam jakąś asystę załapał. Wygląda na to, że w końcu umie grać w środku pola, choć ciągle jeszcze potrafi się pogubić w pozornie prostej sytuacji. Na szczęście nadal ma POTĘŻNE kopyto, które sprawia, że przeciwnicy 2 razy się zastanowią, zanim do niego podbiegną, by go zablokować. Tylko tak dalej!

M. Lubczyński - 9.5 - Dostałby dychę, ale raz że na tle tak mało wymagającego przeciwnika nie zrobił wszystkiego co mógł zrobić, a dwa, że mimo wszystko czasami przydarzały mu się z przodu straty, po których nie wracał. Oj nieładnie, bo potem cała drużyna patrzy, jak pan stoi, panie Lupek i nie wraca za swoimi straconymi piłkami. Pan dajesz przykład tej ekipie, więc jak widzą, że pan stoisz i nie biegniesz za swoimi piłkami, to potem robią dokładnie tak samo. A poza tym klasyk - bramki, asysty, asekuracja i robienie nam całej gry. Czyli standard. Andrzej Twarowski powiedział kiedyś o Petrze Cechu: ,,Petr Cech jest tak dobrym bramkarzem, że jak on gra dobrze to nawet już nikt tego nie zauważa, bo to jest po prostu codzienność, normalność, chleb powszedni". To samo można powiedzieć o Lupku.

Janik - 8.5 - No, muszę przyznać, że ten kolo nam się podoba. Wszedł do drużyny bez żadnych kompleksów, bez bojaźni i z miejsca zaczął być w niej ważną postacią za sprawą swoich dobrych występów, strzelanych bramek i zaliczanych asyst. Nie inaczej było tego dnia, kiedy po raz kolejny udowodnił, że chce dla nas znaczyć jeszcze więcej i taką postawą na pewno się do tego przybliża. Bardzo dobry występ.

Pastryk - 9 - No, w końcu wróciłeś chłopie! I to z jak dalekiej podróży! Ziomek, który w swoim pierwszym i drugim sezonie w naszych barwach miał najlepszy wynik w klasyfikacji kanadyjskiej, ostatnio był bardzo zagubiony, ociężały, a do tego piekielnie nieskuteczny. Tym meczem przełamał się jednak - strzelał, asystował, dryblował, BIEGAŁ. Co prawda przeciwnik nie był zbyt wymagający, ale miejmy nadzieję, że to przełamanie da mu bardzo wiele i w pozostałych meczach sezonu zobaczymy już starego, dobrego Bodka, jakiego wszyscy znamy.

Kowalczyk - 9 - Również bardzo dobry mecz w jego wykonaniu. Normalnie za taki występ dostałby ode mnie max 8.5, ale wiemy, że właściwie gra on z kontuzją, więc dajemy mu za to +0.5. A co, niepełnosprawni mają u nas łatwiej (czyli w sumie pół teamu powinno dostać +0.5 za niepełnosprawność umysłową :v ), niech tak będzie. Bramka, parę asyst, parę bardzo ładnych akcji i ogólnie bardzo duży spokój. Jest dobrze, po prostu.

Kubiak - 8 - Występ ogólnie dobry, ale czasem mógłby mniej się bawić, kiedy zostaje na pozycji ostatniego obrońcy. Zapytacie pewnie: ,,a co za id**ta zostawia Bartka na ostatnim" - ano, nie będę pokazywał palcem, ale ten człowiek dostał dziś taką samą ocenę, jest obrońcą i kapitanem naszej drużyny :D Ale no trudno, zdarzyło się że kilka razy został na ostatnim, więc powinien się zachowywać w 100% odpowiedzialnie - a widzieliśmy, że nie zawsze tak było. Na szczęście żadne z jego lekkomyślnych zachowań nie skończyło się bramkami dla rywali, ale po prostu go zjadę, dla zasady, żeby wiedział, że, cytując Mariusza Pudzianowskiego w serialu ,,Na Wspólnej": ,,Tak się nie robi." :v

08/08/2018

W minioną niedzielę rozegraliśmy swój kolejny mecz w IV sezonie Wiejskiej Ligi Piłki Nożnej. Tym razem przyszło na własnym boisku przyszło nam się mierzyć z ekipą Katarzynów Legends. Wiedzieliśmy, że jest to znakomita okazja ku temu, by podnieść się po porażkach z Kociakami i Huge C***s. Na to spotkanie wyszliśmy w następującym składzie: P. Stańczyk - Szlawski, Łącki - Sawicki, M. Lubczyński, Janik - Pastryk. Na ławce początkowo nie było nikogo, ale po kilku minutach zjawili się Kowalczyk i Kubiak. Po rozpoczęciu meczu dość szybko udało nam się wyjść na prowadzenie, a następnie je podwyższyć. W ataku szaleli zwłaszcza Lupek, Kondziu i Bodek, którzy raz po raz nękali swoimi strzałami bramkarza rywali, a część z nich po prostu lądowała w siatce. W końcu przyszedł luz i sytuacje podbramkowe zaczęły niejako tworzyć się same. Przeciwnikom, mimo posiadania znacznie większej ilości zawodników, we znaki po prostu dawał się wiek i bardzo szybko opadli oni z sił. Na przerwę schodziliśmy więc z prowadzeniem 7:0 i czuliśmy się już na tyle pewni, że postanowiliśmy od początku drugiej połowy posadzić na ławce Lupka. Na boisku nie było go przez jakieś 10 minut drugiej połowy, a przez ten czas straciliśmy 2 gole. Z przeciwnikiem, z którym przez wcześniejsze 35 minut nie straciliśmy ani jednego. To tylko mówi o tym, jak wielki młodszy z braci Lubczyńskich ma wpływ na naszą grę. Parafrazując klasyka: ,,oczywiście nie tylko on, byli inni", ale bez niego tracimy co najmniej 50% wartości w, jak to mawia Tomasz Hajto, ,,defenzywie i ofenzywie". Wrócił Lupek na boisko - wróciły i strzelone bramki, a i nie straciliśmy już żadnej więcej. Tym samym wygrywamy 12:2 po meczu bez większej historii i koncentrujemy się już tylko na tym, co czeka nas w najbliższych dniach i tygodniach. Dzięki temu zwycięstwu utrzymujemy 3. miejsce w tabeli i tracimy już tylko punkt do drużyny Huge C***s, gdzie pozostał nam z nimi jeszcze bezpośredni mecz. Walka o wicemistrzostwo wydaje się więc być otwarta i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by zakończyć IV sezon Wiejskiej Ligi Piłki Nożnej na najwyższym miejscu w historii (przypomnijmy że jak do tej pory najwyżej byliśmy na 3. pozycji). TLF! / Adżyn

13/07/2018

W poniedziałek 25 czerwca zagraliśmy swój kolejny mecz w tegorocznej edycji Wiejskiej Ligi Piłki Nożnej. Tym razem przyszło nam się mierzyć z ekipą Aerodynamiki na Orliku w Łaznowie. Trzeba przyznać, że frekwencja tego dnia naprawdę dopisała w obu zespołach, ponieważ przeciwników było ok. 15, a nas 11, co jest bardzo dobrym wynikiem jak na naszą średnią frekwencję w tym roku. Uniesieni tym faktem wyszliśmy na ten mecz w następującym składzie: P. Stańczyk - Szlawski (C), R. Lubczyński, Kowalczyk - Sawicki, M. Lubczyński - Kubiak. Dość dziwnym wydaje się wystawienie starszego Lupka na środku obrony w tym spotkaniu? No to tylko powiem, że wygrał najwięcej indywidualnych pojedynków w defensywie ze wszystkich zawodników, którzy tego dnia wyszli na boisko. Ale dobra, koniec spoilerów, po kolei. Na wstępie przeprosiny - kilka dni temu przywracałem w telefonie ustawienia fabryczne (miałem tak zawaloną pamięć w moim Huawei'u że zwykłe czyszczenie jej już niczego nie dawało, dlatego też zdecydowałem się na ten desperacki krok). Zmierzam do tego, że przez to usunęły mi się WSZYSTKIE notatki, jakie zrobiłem podczas tego meczu. Napiszę więc tyle, ile pamiętam, jak się pomylę to mnie poprawcie w komentarzu. Gola straciliśmy jako pierwsi, ale niedługo później udało nam się wyrównać (za sprawą Lupka). Jednak fakt ten, zamiast podziałać na nas mobilizująco, wywołał dygotanie naszych nóg i po chwili gospodarze prowadzili już z nami 2:1. Koniec końców wzięliśmy się jednak do roboty i zdołaliśmy strzelić jeszcze parę bramek, przy okazji nie tracąc żadnej. A stracić mogliśmy, bo rywale mieli jeszcze (choć w 100% niesłusznie podyktowany) rzut karny, którego jednak nie zdołali wykorzystać i wysłali futbolówkę w poszukiwania za zaginioną piłką Sergio Ramosa. Skończyło się 5:2, a my zdołaliśmy wytrącić wszystkie atuty naszych przeciwników z rąk, ponieważ ich akcje ofensywne w drugiej połowie ograniczały się jedynie do długiej lagi wykopywanej w nasze pole karne. Co na pewno będziemy po tym meczu wspominać? Na pewno kolejny hat-trick Lupka, fantastyczny mecz jego starszego brata, Rafała, który dawał mnóstwo przede wszystkim w obronie ale również w ataku pokazał dużo jakości, dobra postawa naszych młodych talentów, występ Bartka Kubiaka w halówkach na mokrej murawie, gol Jeffa w końcówce i wpuszczenie przez Pawła bramki z ok. 40 metrów :D

Tego dnia daliśmy radę, ale już 4 dni później na własnym boisku zostaliśmy upokorzeni przez drużynę Huge C***s, która w tym sezonie jak na siebie do tej pory zawodziła. Nie zawiodła jednak w tym meczu i zlała nas 7:2. Smutno, ale cóż, nie zawsze się wygrywa. Odkujemy się w rewanżu ;) TLF! / Adżyn

17/06/2018

Oceny dla zawodników Two Left Feet za mecz z Wikingami:

P. Stańczyk - 8 - Co nam powybraniał to jego. Były takie sytuacje, że naprawdę przypominał siebie ze swoich najlepszych występów w naszych barwach i na pewno po części ten wynik to jego zasługa. Do pełni szczęścia zabrakło kleju w rękawicach (które jak sam mówił, cytuję ,,są do wyjebania") i braku wyjścia przy bramce na 5:4, kiedy gdyby pozostał w bramce to zapewne obroniłby strzał zawodnika gości. Dlaczego oceniłem go tak ,,surowo"? Ano dlatego, że dobre występy tego gościa między słupkami są już jak codzienność, jak chleb powszedni ;)

Łącki - 7.5 - Dobrą ocenę ratuje tutaj przede wszystkim bramka zdobyta w ostatniej akcji meczu. Wcześniej kilka razy potrafił pomylić się w dość prostych sytuacjach. Wszystko zrzucamy jednak na karb jego wieku, bo wciąż jest młodym zawodnikiem i wiemy, BA! Jesteśmy pewni, że będzie kapitalnym zawodnikiem. Inaczej nie bralibyśmy go do siebie. Dlaczego 7.5? Ano dlatego, że za przegrany mecz nie daję nikomu oceny poniżej 7 (chyba że jest to zwycięstwo tak haniebne jak to z naszego drugiego sezonu przeciwko Orłom Otwocka). Dodajmy do tego +0.5 za bramkę i mamy :)

Sawicki - 8 - Dojrzał nam ten Sawik chyba w końcu. :P Nie było już bojaźni, nie było głupich decyzji i strat, nie było strzałów z nieprzygotowanych pozycji (no, może z raz :D ), ale przede wszystkim pojawiła się odpowiedzialność, asekuracja i pewność. Widać, że treningi i mecze w Pogoni Rogów pod okiem trenera Błażejewskiego dużo mu dały. I tylko tak dalej!

R. Lubczyński - 8 - Taka tam ósemeczka. Pewnie gdyby to nie był Luj to dostałby więcej, ale po nim spodziewamy się również więcej, dlatego leci ósemeczka na zachętę i do roboty! :D A tak całkiem serio - tego dnia nie był aż tak widoczny w ataku, ale za to sporo nabiegał się w obronie i wyłuskał bardzo dużo trudnych i ważnych piłek. Czarna robota wykonana niemalże perfecto, brawo!

M. Lubczyński - 10 - 5 bramek i asysta - łącznie udział przy 6 naszych golach na 8 strzelonych przez nas w tym meczu ogólnie. 6/8 = 3/4 = 75% - właśnie tyle jakości w ofensywie dał nam ten gość. A na domiar tego wszystkiego jeszcze zapierdalał do obrony i odbierał piłki rywalom. Jakieś pytania? No, to jedziemy dalej.

Kubiak - 8 - Podobnie jak w przypadku Luja - dobry występ, ale czekamy na więcej, bo i stać Cię na więcej Bartuś. :D Tego dnia, jak to mówi Zidane, ,,piłka nie chciała wpadać do bramki" :v Ale luzik, jeszcze będzie wpadać, tylko trzeba próbować i zasuwać! :P

Pastryk - 8 - Ależ tych ósemek tu dzisiaj nadawałem. I nie wiem czy za dużo dlatego, że wszyscy poczują, że dostali zbyt niską ocenę, czy po prostu będą zazdrośni, że kolega dostał taką samą ocenę. :P Niemniej jednak - Bodziu, wiesz, że nie dało rady ocenić Cię na więcej, i nawet ta asysta przy pierwszym golu Lupka nie da rady podbić tej oceny wyżej :P Ale spoko, jak to mówią: wrócisz silniejszy ;)

Kowalczyk - 8 - Normalnie pewnie dostałby 7 albo 7.5 bo nie zachwycił swoim występem. Mamy jednak na uwadze to, że gra po ciężkiej kontuzji (a tak naprawdę z kontuzją) i nie do końca może wykonać na boisku wszystko to, co chce w 100%. Dlatego leci 8, a co pograł to jego. :D

Janik - 9 - Dlaczego rezerwowy dostaje wyższą ocenę niż 90% wyjściowego składu? Ano może dlatego, że zapakował dwa bardzo ważne gole i zagrał zdecydowanie powyżej oczekiwań. Brawo brawo i jeszcze raz brawo! Tylko tak dalej! Jak widać, szkółka TLF-u przynosi kolejne owocne plony ;>

Grzybczyński - 7.5 - Może i dostałby więcej, gdyby grał troszkę odważniej. Ale patrz na Kondzia - on się przejmuje tylko gra na swoim poziomie i ładuje bramy jak szalony, i to w tak ważnym meczu. Także - mniej spinki, więcej koncentracji i będzie super ;) Zresztą - akcja bramkowa z ostatniej minuty pokazała, na co go stać.

Brawo drużyna! / Adżyn

17/06/2018

Siemanko! Trochę nas tu nie było, ale spokojnie, graliśmy regularnie, a teraz wracamy na fp! ;) Od momentu rozegrania pierwszego meczu z Katarzynowem zdążyliśmy już: wygrać walkowerem z zespołem Są Gorsi (drużyna ta nie przyjechała na mecz z nami i za sprawą zbyt częstego postępowania w ten sposób wycofała się już z rozgrywek), przegrać 0:8 ze Strefą Zrzutu (zdecydowanym faworytem tegorocznych rozgrywek) i zwyciężyć z Kociakami Felicjanów 10:5. W środę nadszedł zaś kolejny mecz - tym razem przeciwko ekipie Wikingów, która w zeszłym sezonie zlała nas boleśnie w Pucharze Knura, i to grając wówczas jeszcze w 2. Lidze. Wiedzieliśmy więc, że mecz będzie bardzo ciężki, a przekonanie to spotęgował jeszcze fakt, że znów brakowało paru naszych kluczowych zawodników, a długość ławki pozostawiała wiele do życzenia. Na to spotkanie wyszliśmy w następującym składzie: P. Stańczyk - Łącki, Sawicki - R. Lubczyński, M. Lubczyński, Kubiak - Pastryk. Z ławki zaś straszyć mieli Janik, Grzybczyński oraz Kowalczyk (i postraszyli, ale o tym później). Spotkanie rozpoczęło się w niecodzienny sposób. Napór i wysoki pressing rywali zakończył się... bramką dla nas już w 9. minucie spotkania. Na listę strzelców po raz pierwszy (ale nie ostatni) tego dnia wpisał się Lupek. Przez kolejnych 15 minut nie działo się jednak zbyt wiele - goście nadal próbowali naciskać, my zaś staraliśmy się umiejętnie przechwytywać piłkę i kontrować. Nie było to jednak proste, ponieważ Wikingowie byli bardzo dobrze zbudowani i wybiegani, przez co wygrywanie z nimi pojedynków było niezwykle ciężkie. Ofensywnymi rajdami i strzałami z dystansu jak zwykle błyszczał Lupek, ale w pierwszej połowie poza strzelonym golem coś mu piłka nie siedziała na nodze. Irytowała zaś postawa naszych ofensywnych graczy - kiedy Lupek miał piłkę, ci często zamiast pokazywać się mu na wolnej pozycji, po prostu patrzyli czy uda mu się minąć wszystkich czy nie. W efekcie do naszego pomocnika dolatywało kilku rywali i albo odbierali mu piłkę albo skutecznie uniemożliwiali oddanie celnego i soczystego strzału na bramkę. Również gra naszej defensywy nie była idealny - nasi obrońcy często wybiegali do przodu jakby mieli pracowitość w ataku ustawioną na ,,high" jak w FIFIE, przez co z tyłu tworzyły się niekiedy pustki większe niż ta, jaką w głowie ma Tomasz Lis. W efekcie to w połączeniu z brakiem konsekwencji doprowadziło do tego, że w ostatniej 6 minutach pierwszej połowy straciliśmy 3 gole, i zamiast schodzić na przerwę z jednobramkowym prowadzeniem, schodziliśmy na nią z dwubramkowym deficytem. Postanowiliśmy jednak wziąć się w garść - szybko wytłumaczyliśmy sobie co jest nie tak i co trzeba poprawić, zmotywowaliśmy się jeszcze bardziej i ruszyliśmy na drugą połowę jak po swoje. Goście zaskoczyli nas jednak ponownie wysokim pressingiem - przez pierwsze chwile znów mieliśmy problem z wyjściem z własnej połowy. Kiedy jednak już to zrobiliśmy, to z prawdziwą pompą, bo od razu zdobyliśmy bramkę - a konkretnie Janik, który chwilę wcześniej pojawił się na placu gry. Ten sam zawodnik zdobył gola już 6 minut później, kiedy został obsłużony fantastycznym prostopadłym podaniem z głębi pola od Lupka i niemniej efektownie (ale co najważniejsze efektywnie) pokonał bramkarza gości wyrównując tym samym stan meczu. Nie minęły 2 minuty, a było już 4:3 dla nas - tym razem obrońcy Wikingów nie zdołali już powstrzymać Lupka i jego kapitalnej lewej nogi. Nie zdołali również 180 sekund później, kiedy w niemalże identycznym stylu pozwolili mu skompletować hat-tricka. Rozkręcili się wszyscy z tym pozwalaniem, bo minutę później było już tylko 4:3, kiedy nieporozumienie między naszym obrońcą a bramkarzem wygrał zawodnik gości, który przeskoczył naszego defensora i głową przelobował Stańczyka. Ale od czego ma się Lupka - minęło 5 minut, a ten skubaniec dorzucił 2 kolejne gole. I choć chwilę później było już tylko 7:5, to jednak ostatnie słowo należało w tym meczu do nas, a konkretnie do dwójki naszych młodych zawodników - Grzybczyńskiego i Łąckiego. Pierwszy z nich ruszył do kontrataku i ładnym lobem z prawego skrzydła zagrał piłkę w pole karne, a tam Łącki sprytnym strzałem głową ominął wychodzącego bramkarza i ustalił wynik meczu na 8:5 dla nas. Tym samym wygrywamy kolejny trudny mecz i umacniamy się na drugim miejscu w tabeli. O terminach kolejnych spotkań poinformujemy, kiedy będziemy już wszystko wiedzieli.

A tymczasem dzięki wszystkim, którzy przyszli na ten mecz, bądźcie z nami! TLF! / Adżyn

30/04/2018

Dzień dobry! Jak Wam mija ten piękny i słoneczny dzień? :)

Mamy dla Was bowiem bardzo dobre informacje!

Już dziś o 19:00 na Orliku w Rogowie podejmiemy ekipę Są Gorsi! Zapraszamy więc wszystkich na to spotkanie, bo szykuje się naprawdę super widowisko i to już na początku sezonu!

Miłego dnia! ;) / Adżyn

28/04/2018

Zewsząd płyną do nas pytania o to, o której dziś gramy mecz. Sytuacja wygląda tak - czekaliśmy do ostatniej chwili, próbując dograć szczegóły, ale niestety nie udało się i dzisiejszy mecz zostaje PRZEŁOŻONY. Na razie nie wiadomo na 100% na jaki dzień. Najprawdopodobniej będzie to poniedziałek, ok godziny 19:00, ale o wszystkim damy znać kiedy będziemy już wszystko wiedzieć. Miejsce spotkania oczywiście bez zmian. Miłego dnia mordki! :) / Adżyn

24/04/2018

Trochę nas tu nie było co? ;) Ale nie martwcie się, wracamy i to z przytupem! :)

Zapewne wiele z Was już o tym wie, ale jak ktoś nie wie, to teraz się dowie, że... wygraliśmy pierwszy mecz 4. sezonu Wiejskiej Ligi Piłki Nożnej! Tak - zgłosiliśmy się, tak - było trochę zmian (głównie z powodu urazów), ale szkielet pozostał ten sam ;)

Pierwszy mecz, który wygraliśmy (o czym już wspomnieliśmy) odbył się w niedzielę w Katarzynowie przeciwko ekipie Katarzynów Legends. Po naprawdę dość ciężkim boju zwyciężyliśmy 4:1, a bramki dla nas strzelali: M. Lubczyński x2, Janik (nowy w naszej ekipie, wkrótce przedstawimy go Wam trochę obszerniej) i Pastryk.

Dzięki temu zwycięstwu po pierwszej kolejce jesteśmy na 3. miejscu w tabeli, za Strefą Zrzutu i Marianami.

A już w następnej kolejce zmierzymy się na własnym obiekcie, a więc na Orliku w Rogowie, z drużyną Są Gorsi. Spotkanie najprawdopodobniej już w tę sobotę, a o dokładnej godzinie powiadomimy na dniach ;)

PS Oczywiście od następnego meczu wraca już zarówno pełny opis jak i oceny, za którymi wszyscy tak bardzo tęsknili. ;) TLF! / Adżyn

by Patrycja Wawrzyniak
23/04/2018

by Patrycja Wawrzyniak

06/08/2017

Kawałek pierwszej polowy

Adres

Koluszki Gmina

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Two Left Feet - TLF umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij