27/07/2026
Po co to robimy?? 🧐
Cóż to za dziwny sport, który z założenia nie polega na rywalizacji?
Bardzo często jako przewodnicy psów tropiących spotykamy się z całkowitym niezrozumieniem wśród osób postronnych 🫢
Podczas, gdy tropiciele z zapałem rozprawiają o odłożeniach, castingach i różnych niewidocznych niewprawnemu oku zjawiskach, przeciętny człowiek puka się w czoło zachodząc w głowę, co takiego fajnego jest w zaleganiu w lesie podczas mrozu, rzęsistego deszczu lub będąc gryzionym przez komary i inne robactwo.
Można by długo rozprawiać o korzyściach wynikających dla samych psów z pracy węchowej, ale dziś nie będzie o tym. Dziś będzie o ludziach 👣🫂👥
Ponieważ trening mantrailingu wymaga wzajemnego pozorowania sobie (wszak ktoś musi wcielić się w rolę osoby zaginionej, żeby ktoś inny mógł go szukać) sprawia to, że treningi tropienia znajdują uznanie wśród specyficznego rodzaju ludzi.
Oprócz pracy z własnym psem, kazdy jest częściowo odpowiedzialny za wyszkolenie innych zespołów. Dużo zależy od tego, czy po często wielogodzinnym zaleganiu w krzakach (w różnych warunkach atmosferycznych) będziesz w stanie szczerze się ucieszyć na widok uśmiechniętego pyska psa koleżanki czy kolegi.
Także od tego, czy umiesz ułożyć ślad zgodnie z wytycznymi trenera będzie zależało, czy zespół dla ktorego pozorujesz nabędzie nową umiejętność, lub przepracuje zadany problem, z którym się boryka.
Wszystko to sprawia, że czujemy się zwyczajnie odpowiedzialni nie tylko za siebie i swojego psa, ale także za sukcesy innych, które powinny cieszyć przynajmniej tak samo, jak nasze własne 🤩🥰
Wszystko to sprawia, że z czasem stajemy się po prostu zgraną drużyną, która może na sobie polegać!
Kolejną właściwością pracy węchowej jest to, że nijak nie jesteśmy w stanie psa do niej zmusić. Tu frustracja ani tupanie nóżką nie pomoże.
Ponadto występują czynniki, na które często zwyczajnie nie mamy wpływu albo nawet o nich nie wiemy. Bywa, że po pieczołowicie ułożonym śladzie z godzinnym odłożeniem radośnie przejdzie rodzinka grzybiarzy lub zbłąkany czerwony kapturek skutecznie utrudniając pracę psu i niwecząc założenia treningowe 🤡
I cóż w tej sytuacji? Ano nic 😌 pozostaje się uśmiechnąć i dalej bez utraty entuzjazmu robić swoje i skupiać się na rzeczach, na które wpływ mamy ❤️ a trudności potraktować jako kolejne doświadczenie. I podziękować swojemu psu za to że jest i za to, że się dla nas stara.
Z tropowymi pozdrowieniami dla wszystkich pozytywnie zakręconych świrów
Trenejro