28/01/2026
Takiej fuszerki jaka miała miejsce w półfinale Liga Halowa "Piątki" Zawadzkie nie odstawia nawet Pan Wiesio, chociaż początek na to nie wskazywał. Po starciu w fazie grupowej wiedzieliśmy że Fuga Team to będzie trudny przeciwnik, więc tym większe było zdziwienie kiedy po 16 minutach prowadziliśmy 3:0. Największa w tym zasługa Bajzla który ustawiony po lewej stronie strzelił dwa gole i ucieszył dwóch znanych Prezesów - Janusza Korwin-Mikke (bo często skręcał w prawo) i Rudego (bo asystował mu przy trzecim trafieniu). Fuga odgryzła się jednym golem i do przerwy wynik to 3:1. Po zmianie stron dalej nic nie zapowiada tragedii bo 10 minut przed końcem Aleks trafia na 4:1. Każdy kibic Huty mógł sobie wtedy pomyśleć że nawet tacy goście jak oni nie są w stanie spie*dolić.
Błąd.
Bo Huta to trochę taki Psi Patrol. Tylko w drugą stronę. Bo hasło Psiego Patrolu to "nie ma problemu którego nie rozwiążemy!" A hasło Huty? "Nie ma takiej rzeczy której nie da się spie*dolić"
No i pstryk. W 4 minuty z 4:1 zrobiło się 4:4. Fuga wrzuciła nas na taką karuzelę że Szrek w obronie kręcił się jak Żyd po pustym sklepie. Trzeba przyznać że ich taktyka z wycofaniem bramkarza przyniosła efekt. Widząc nadchodzącą katastrofę nasz selekcjoner (tym razem w tej roli Pyton) wziął przerwę. Przerwę podczas której miał miejsce legendarny cytat. Ten dialog zapisze się w annałach sportu i zyska status GOAT. Tak jak Bogdan Wenta w 2009 roku podczas meczu z Norwegią krzyczał że 15 sekund to dużo czasu, tak Pyton żywiołowo nakazywał zmianę ustawienia na parkiecie:
- Musimy zmienić z 3-1 na 2-2!
I wtedy pojawia się Omen który mógł zagrzać do walki swoich kolegów tak jak Tomasz Fornal w meczu z USA na igrzyskach. Ale Omen z pewną nutą zwątpienia w głosie zapytał trenera:
- CO TY PIERDOLISZ
Rozmowa na poziomie. No i możliwe że nie mamy już trenera.
Po przerwie wszyscy byli przekonani że Fuga dokończy swoją robotę i wpakuje nam kolejne gole. Tymczasem wrócili do swojej początkowej taktyki a Bajzel jakimś cudem po bilardzie w polu karnym Fugi zmieścił piłkę przy słupku. Znowu wyszliśmy na prowadzenie i Fuga ponownie przeszła do ofensywy. Teraz wystarczyło grać ostrożnie i odpowiedzialnie w obronie - tak jak nasz Prezes. Jeszcze przed chwilą po czwartym golu Fugi Prezes padł na deski niczym Michael Moorer po ciosie George'a Foremana w 94' i wydawało się że znowu zesramy się metr przed kiblem. Ale Prezes się nie poddał. Wstał żeby dalej walczyć. I wiecie co odpie*dolił? 2 minuty przed końcem sprzedał kopa przeciwnikowi. Pół metra przed naszym polem karnym. Kapitalne zagranie. A to był nasz szósty faul więc Fuga dostała rzut karny PRZEDŁUŻANY. Ale od czego jest w bramce nasz nielot Gołąb który pokazał świetną znajomość przepisów (nie wiedział że można podejść trochę bliżej do piłki). I jak dobrze wiadomo - wszystko się może zdarzyć. Wielkie odkrycie. Jasne ku*wa, że wszystko się może zdarzyć. No i zdarzyło się tak, że strzelający zobaczył ptaka cień, ptaka który właśnie obronił jego uderzenie. Potem jeszcze wybijaliśmy piłkę z linii bramkowej jakieś 27 razy aż w końcu sędziowie zakończyli ten spektakl. I tym sposobem awansowaliśmy do piątkowego finału gdzie zagramy z drużyną Victoria.
Warto też wspomnieć o Maksie, Gumisiu i Amigo. To nic że większość czasu przesiedzieli na ławce - też brali udział w tej kaszanie, partaninie i partyzantce.
A na koniec zacytujemy jeszcze pana ze zdjęcia:
"Widzisz synek. Ja tam za dużo do szkoły nie chodziłem, zresztą tak samo jak ty. Bo człowiek najlepiej uczy się na błędach, a nie na lekcjach. Dlatego następnym razem spartolimy jeszcze bardziej."