18/05/2026
Co jakiś czas przypominam tu, w mojej przestrzeni - dlaczego nie botoks i wypełniacze a joga twarzy i automasaż.
Ciekawa jestem z czym tobie kojarzy się zdrowie, młodość, dobrostan? Czy dostrzegasz paradoks promowania nienaturalnej gładkości, unieruchomienia, obciążenia tkanek.
Zdrowie to przepływ, ruchomość, siła i elastyczność a nie zamrożenie, uszkodzenie, odseparowanie.
Wygląd skóry zależy od stanu metabolicznego, odżywienia, gospodarki hormonalnej, jakości snu, stanów zapalnych, używek, czynników środowiskowych, codziennego stylu życia a nie od wygładzenia czy wypełnienia.
Nieużywane mięśnie słabną, zanikają, skóra wokół nich traci na jakości, gęstości. Zblokowanie wydzielania acetycholiny przez toksynę botulinową sprawia rodzaj paraliżu, mięśnie nie mogą normalnie funkcjonować. Fakt, skóra czasowo się wygładza, dość nienaturalnie napina, ale jej jakość nie poprawia się od tego. To wyłącznie krótkotrwały efekt wizualny. Nie oceniam tego i rozumiem, że komuś taki efekt jest bardzo potrzebny, jednakże informacja o krótkoterminowych i długoterminowych konsekwencjach powinny być bardzo klarownie przedstawione przez osoby wykonujące zabieg. Trudno też ocenić kiedy zabiegi są incydentalne a kiedy stają się koniecznością. Trochę jak ze wszystkim- dawka robi różnicę.
Joga twarzy, automasaż działają w zupełnie innym kierunku. Uczą systematycznej pracy nad poprawą dotlenienia, ukrwienia tkanek, stopniowo poprawiając ich jakość. Proponowane ćwiczenia wzmacniają więzadła, poprawiają gęstość kości, wpływają na jakość widzenia, słuchu, węchu, pracują z limfą, regulują układ nerwowy, poprawiają nawilżenie oka i pobudzają ślinianki do pracy.
Codzienny kontakt z własnym ciałem buduje dobrą relację, polegającą na wspieraniu a nie na naprawianiu. Włączona praca z oddechem uspakaja i poprawia ogólnie jakość życia. A zmarszczki to utrwalane napięcie. Poznając swoje nawyki można je zmienić na korzystniejsze dla zdrowia.
Można mieć gładkie (ale nie wygładzone) czoło i pracować nad uniesieniem powiek, wzmacniać mięśnie unosząc owal, zapobiegać chowaniu się czerwieni wargowej i gromadzeniu limfy a to wszystko z wielkim benefitem nie wyglądu a zdrowia.
Podobnie, jak joga na macie, takie podejście wymaga spotkania ze sobą, czasu, cierpliwości, zaufania do drogi i naturalnych procesów. Braku przywiązania do efektu.
Natura ma swoje prawa a na jodze uczymy się ich akceptacji. To działanie ProAge a nie AntyAge.
Joga twarzy pojawiła się w moim życiu około 2015 roku, kiedy to mieszkając na Malcie natrafiłam na jej propagatorkę. Temat mnie wciągnął, potem skończyłam kurs wg metody Danielle Collins, stopniowo rozwijając autorskie podejście w oparciu o nowe umiejętności i spostrzeżenia. Mam wdzięczność do Agnieszki Wyszyńskiej za cierpliwe propagowanie metody Danielle w Polsce i pracę, jaką od lat wykonuje, ale też do całego mnóstwa nowych nauczycielek, które dzięki swoim osobowościom i podejściom wzbogacają tę metodę i rozpowszechniają w Polsce i za granicą. Działanie w zgodzie z naturą jest bliskie mojemu sercu i jest moją prywatną i zawodową ścieżką.
Edit - Tak, można korzystać z metod jogi twarzy jeśli korzystasz z innych metod, ale to trzeba indywidualnie dopasować.
Kiedy najlepiej zacząć? Teraz ☀️🌸 niezależnie od wieku są korzyści. przeciwwskazaniem są stany zapalne w obrębie jamy ustnej