15/04/2026
Fragment mojej pracy nt. karate.
----------------------------------------------------------
Inna sytuacja, również sprzed kilku ładnych lat. Staż w Kołobrzegu u sensei Dąbrowskiego. Hala Millenium. Taki kołobrzeski MOSiR, jest tam dużo różnych pomieszczeń i sal sportowych. Końcówka sierpnia, upał, wielkie okna, w które świeci słońce, a których nie da się otworzyć. Niewydolna klima i mata do zapasów, może i w niezłym stanie, ale grzęzło się w niej jak w piasku na plaży. Patrzę na kolegę – przy kagi zuki, kiedy na moment się zatrzymał, woda dosłownie wylała mu się z rękawa. W głowie ponownie staje pytanie – po co? I wtedy na korytarzu pod salą pojawił się chłopak na wózku inwalidzkim i chyba jego tata. Możliwe, że na kogoś czekali i z nudów podjechali zerknąć co się tutaj dzieje. W ten sposób otrzymałem odpowiedź na moje pytanie. Po co? Bo mogę! To, że jesteśmy zdrowi, mamy dwie ręce i dwie nogi, zobowiązuje nas wręcz do tego, żeby korzystać z tego daru. Jest to podobna zasada jak tak dotycząca chodzenia po górach – po co się chodzi po górach – bo są!
--------------------------------------------------------