10/03/2020
Zimowy Ultramaraton Karkonoski 2020
Dystans: 57km
Przewyższenia: około 2400m up
Czas: 6:34
Miejsce: 24
ZUK-a chciałem pobiec od zawsze. Gdy tylko widziałem zdjęcia z kolejnych edycji, to chciałem się tam kiedyś pojawić.
Ba - zobaczyć Śnieżkę w zimowych warunkach to było moje i Eweliny marzenie od dawna!
Jakoś nigdy nie było nam to po drodze, jednak Karkonosze są spory kawałek od nas. Ostatni raz byliśmy na Śnieżce aż 14 lat temu - szok!
Wreszcie los się do mnie uśmiechnął i zostałem wylosowany 🙂
Trzeba było zacząć się szykować do tej zimowej przygody. Jednak tegoroczna zima delikatnie mówiąc nie sprzyjała.
Napiszę tylko, że ZUK był moim czwartym bieganiem w śniegu tej zimy 😛 😀
Trasa miała początek w Jakuszycach, leciała granią Karkonoszy, przez Śnieżkę do Karpacza.
Gdy widzi się pogodę u nas za oknami czuć wiosnę, natomiast jest to niezła zmyłka, bo w górach panuje prawdziwa zima.
Nawet w samym Karpaczu w momencie wyjazdu autobusów na start było zero śniegu.
Warunki na trasie to był kosmos - w końcu z tego słynie ten bieg.
Ciężko to opisać słowami, ciężko opowiedzieć, ciężko pokazać na zdjęciach - to trzeba po prostu przeżyć.
Mgła, widoczność na 20-30 metrów, silny wiatr i ostry śnieg zacinający w twarz - było wszystko.
Strasznie dziwne to uczucie, gdy ziemia zlewała się z niebem, widziało się tylko przed sobą białą plamę bez odcięcia horyzontu.
Ciężko się biegnie w takich warunkach, gdy nie wiesz co jest pod nogami i przed tobą.
Podejście na Śnieżkę to była wisienka na torcie 🙂 Wiatr był tak potężny, że trzeba się było mocno trzymać na nogach.
Dodatkowo sypiący w twarz śnieg sprawiał wrażenie jakby ktoś pokruszonym szkłem rzucał ci w twarz - co za uczucie!
Jednym słowem to była ekstremalna przygoda. Jestem strasznie szczęśliwy, że udało mi się to przeżyć, wspomnienia zostaną na zawsze 🙂
Jeśli chodzi o mój wynik to tak naprawdę nie wiedziałem jakie mam oczekiwania, wiadomo, że wszystko na ZUK-u zależy od warunków.
Ale koniec końców jestem zadowolony z tego jak poleciałem, nie było tak źle. Warto dodać, że była to najbardziej obstawiona elitą edycja, samych znanych wymiataczy na starcie stanęło ponad 10 osób.
Na dokładkę następnego dnia wybraliśmy się z Eweliną by zdobyć Śnieżkę po raz kolejny 🙂 I jak zobaczycie na zdjęciach dzień a dzień w górach to zupełnie inne warunki.
Szok jak to wszystko się szybko potrafi zmienić.
Myślę, że było to moje najciekawsze doznanie biegowe do tej pory - to był po prostu czad 😀