23/08/2026
Nasz klubowicz i duszpasterz Klubu, ksiądz Krzysztof Majder, dotarł właśnie do Kątów Wrocławskich po niezwykłej wyprawie rowerowej. W ciągu 9 dni przejechał 1065 km, pokonując trasę Szczecin - Gdańsk - Kąty Wrocławskie.
To miała być wyprawa wzdłuż polskiego morza, ale jak to często bywa przy takich przygodach, plan zaczął zmieniać się już na samym początku. Z czasem pojawiła się też myśl, żeby nie kończyć podróży w Gdańsku, tylko wrócić do domu na dwóch kołach. Tak właśnie powstała historia o sile, zmęczeniu, kryzysach, wietrze, deszczu, samotnej jeździe i ogromnej satysfakcji na mecie.
Oddajemy głos księdzu Krzysztofowi.
---
„Kolarska podróż bez hamulców”
W sobotę 15.08 ruszyłem w podróż wzdłuż polskiego morza, ale od początku plany zostały zmienione. Początek miał być w Świnoujściu, ale ze względu na długi czas spędzony w pociągu wysiadka nastąpiła w Szczecinie i tam się wszystko zaczęło.
Trasa Szczecin - Międzyzdroje przywitała mnie różnymi drogami. Najtrudniejsze były piaszczyste ścieżki, w których rower z sakwami się zakopywał. Wtedy nie pozostawało nic innego, jak tylko prowadzenie roweru z nadzieją, że szybko się skończą…
Blask zachodzącego słońca wszystko wynagrodził.
Kolejny dzień, kolejne nadzieje i trasa wzdłuż morza, która dodawała uroku i pomagała kręcić kolejne kilometry.
Od Łeby doszedł silny wiatr i deszcz, który utrudniał jazdę. Pojawiały się pierwsze kryzysy, ale widok Gdańska wszystko wynagrodził.
To miał być koniec podróży. Bilet powrotny do Wrocławia kupiony, ale od kilku dni w głowie budziła się myśl, żeby pójść na całość i wrócić na dwóch kołach do domu.
Czyste szaleństwo.
Ale tak zrobiłem.
Trasa na południe była bardzo wymagająca. Silny wiatr w twarz, częste deszcze, mocne podjazdy, błędy w nawigacji i piachy w lasach doprowadzały mnie często do bezradności, ale rozmowy z najbliższymi pomagały wrócić na właściwe tory.
Po 9 dniach i 1065 km dojechałem do Kątów szczęśliwy, że to już koniec.
Szalona podróż, szalony czas.
Za rok trzeba to powtórzyć.
---
Krótka rozmowa po powrocie z księdzem Krzysztof Majder:
🚴♂️ Skąd pomysł na taką przygodę?
Pomysł zrodził się spontanicznie. Najpierw plan był prostszy, ale jak to bywa przy takich wyprawach, po drodze zaczął się rozwijać.
📏 1065 km to ogromny dystans. Jak trzeba się przygotować do takiej wyprawy?
Byłem przygotowany na trasę do Gdańska - przynajmniej tak mi się wydawało. Powrót rowerem do Kątów był już innym wyzwaniem, także dla głowy.
🚲 Jak sprawdził się rower i sprzęt? Czy były niespodzianki?
Rower, gravel, nie zawiódł. Niespodzianki były za to od samego początku: nawigacja, trasa, pogoda, piach, wiatr i deszcz.
🙏 Czy taka długa jazda rowerem jest bardziej sportem, podróżą czy formą rekolekcji w drodze?
To była przede wszystkim próba pokonywania siebie. Bo „ból jest tylko w głowie”.
🗺️ Czy już zaczyna Ksiądz myśleć o kolejnym projekcie?
Za rok będzie coś większego, ale o konkretach jeszcze za wcześnie. Chociaż plan jest już w głowie.
👏 Gratulujemy!
Księże Krzysztofie, ogromne gratulacje za przejechanie 1065 km w 9 dni i za szczęśliwy powrót do Kątów Wrocławskich. Takie wyprawy pokazują, że granice często są dalej, niż nam się wydaje.
Czekamy na kolejny projekt i już teraz trzymamy kciuki za następne rowerowe wyzwania! 🚴♂️🔥