22/12/2025
Czy muszę się męczyć, aż mięśnie odmówią posłuszeństwa?
Nie - szczególnie, jeśli na liście Twoich priorytetów maksymalna siła czy dojebana sylwetka są gdzieś na końcu.
Trening do załamania brzmi hardcore’owo i taki jest. Na szczęście dla Ciebie (i dla mnie) wcale nie jest konieczny, żeby osiągać zauważalne efekty.
Zostawiając sobie lekką rezerwę, zmniejszasz ryzyko kontuzji czy załamania techniki (to drugie może zresztą prowadzić do tego pierwszego).
Dzięki temu dłużej wytrwasz w treningu i długoterminowo osiągniesz lepsze efekty niż ktoś, kto rzucił się na ćwiczenia, jak Reksio na szynkę, a potem przypłacił to kontuzją.
To jest maraton, nie sprint. Przed Tobą wiele lat ruchu. Po co niepotrzebnie ryzykować?