07/06/2022
Błędne Skały, Szczeliniec, Skalna Czaszka, Narożnik czyli obłędnie piękne góry stołowe, z ogromną ilością labiryntów, zakamarków i skał o ciekawych, czasem dziwnych kształtach.
Ich obszar, w późnej kredzie, stanowił zatokę rozległego, płytkiego morza. Są jednymi z nielicznych w Europie gór płytowych. Płyty z górnokredowych piaskowców ułożone są poziomo, stąd ich nazwa - są płaskie jak stół.
Jedną z najciekawszych skał w Parku Narodowym Gór Stołowych jest Skalna Czaszka. Aż trudno uwierzyć, że to dzieło natury! Równolegle ułożone, idealnie okrągłe oczodoły, wydatny nos i otwarte usta... Wygląda jak dzieło człowieka, jakieś miejsce kultu... Powstała ona jednak miliony lat temu, zanim uformowały się góry stołowe. Trwały wtedy procesy, w wyniku których na dnie morskim z organicznych osadów tworzył się piaskowiec. Zamknięte pęcherzyki powietrza zastygały. Tak powstały oczodoły skalnej czaszki. Szlak prowadzący na Skalną Czaszkę został utworzony niedawno, bo w czerwcu 2021. Wcześniej niewiele osób o niej wiedziało, a ci którzy wiedzieli, szukali jej na własną rękę, schodząc ze szlaku (czego w parkach narodowych robić nie wolno). Górę, na której zboczu jest czaszka, nazywano Totenkopf, czyli Trupia Głowa. Była ona jednym z nazistowskich symboli. Po II wojnie światowej tłumaczono nazwy na Polskie i dziś nazywa się ona Kopa Śmierci. Idąc do Skalnej Czaszki ze Szczelińca, przez Karłów, mijamy Narożnik - kolejny szczyt, ze skalnym tarasem widokowym zakończonym stromą skarpą. W 1997 roku została tam zamordowana para studentów, którzy mieli dotrzeć na obóz. Nigdy tam nie dotarli, a ich ciała zostały znalezione niedaleko szczytu, co dzisiaj upamiętnia tam kamienna tablica i krzyż. Sprawa nadal nie została wyjaśniona.
Góry Stołowe inspirowały też filmowców. Labirynty Błędnych Skał pojawiają się np. w Opowieściach z Narni...
Jeśli i Wy chcecie poszukać inspiracji w ich labiryntach, bierzcie pod uwagę, że obowiązuje dzienny limit osób odwiedzających Błędne Skały i trasę turysyczną na Szczelińcu, warto więc kupić bilet wcześniej, przez internet. Samo wejście do Park Narodowy Gór Stołowych jest bezpłatne, jednak na te dwie trasy obowiązuje opłata. Za bilety normalne płaciłyśmy 12 zł od osoby.
No to z ciekawostek i formalności to wszystko :D
Jeśli chodzi o to, jak wyglądała nasza wycieczka, to my zaczęłyśmy ją w Kudowie-Zdrój na stacji PKP (o czym będzie osobny post), a następnie, po odwiedzeniu paru miejsc, udałyśmy się taksówką na parking godzinę od Błędnych Skał. Na bliższe, płatne parkingi, taksówka dojechać nie może. Chodzenie z dużymi plecakami po Błędnych Skałach to jest wyzwanie :D Momentami trzeba było raczkować 😁
Potem poszłyśmy na Szczeliniec, akurat trafiając na przecudowny zachód słońca 😍🥰
Noc spędziłyśmy w schronisku na Szczelińcu w pokoju 8 osobowym. To nasze pierwsze doświadczenie spania w pokoju z obcymi ludźmi i przyznam że trochę minus do komfortu i wyspania, tymbardziej że kilka osób na zmianę chrapało 😁 Ale jest to okazja do zawarcia nowych znajomości. :) Następnego dnia przeszłyśmy trasę turystyczną na Szczelińcu, poszłyśmy do Schronisko Pasterka (małe klimatyczne schronisko znajdujące się w środku wsi), a potem z powrotem do Schronisko na Szczelińcu po nasze bagaże. Przyznam że wczesnym rankiem przed schroniskiem na Szczelińcu jest dużo przyjemniej. Zjedzenie śniadanka i wypicie kawy po góralsku z widokiem na góry Stołowe, w ciszy, to coś pięknego. Po południu jest jeden wielki harmider, bo Szczeliniec to miejsce bardzo turystyczne. A że harmider, to trzeba było uciekać czem prędzej! ;) Udałyśmy się więc w stronę Skalnej Czaszki, przez Karłów, zdobywając po drodze Narożnik i Kopę Śmierci, zeszłyśmy do Łężyc, gdzie czekał na nas bardzo sympatyczny pan Taksówkarz, który przed Duszniki odwiózł nas pod samo Schronisko górskie PTTK Pod Muflonem. Tam już nie było harmidru. Cisza, spokój, mega klimat... Jedno z fajniejszych schronisk, w których byłyśmy.
Chciałyśmy wejść jeszcze na Orlicę, szczyt z wieżą widokową, ale nie starczyło nam czasu i sił. Coś ta nasza kondycja nie chce się rozkręcić w tym roku. Cóż, musimy więc tu wrócić. ;)
Przez pierwszy dzień było upalnie, ale większość dnia były jednak chmury. Światło do zdjęć takie nijakie... Niezdecydowane... Drugiego pięknie świeciło słońce, miałyśmy przecudowne światło do zdjęć. Trzeciego natomiast lało. Może po to, żeby nam nie było szkoda, że zrezygnowałyśmy z tej Orlicy. ;)
Mimo wszystko, kiedy ruszyłyśmy ze schroniska w stronę Dusznik-Zdrój, rozpogodziło się. Wszechświat chyba nas lubi. ;) Ale o tych Dusznikach będzie w następnym poście 😁