16/05/2015
Wypowiedź na temat meczu trzech rezerwowych którzy odmienili wynik w spotkaniu Grzechynia 2-2 Juszczyn.
Dominik Baziński - Na temat pierwszej polowy nie mam możliwości się wypowiedzieć,ponieważ dojechałem pod koniec dopiero z przyczyn prywatnych. Przegrywaliśmy 2-0 i podobno strona dominująca byli gospodarze. W przerwie trener dokonał dwóch zmian by ożywić grę na bokach, Zaczęliśmy atakować lecz bez większego skutku. Na placu gry pojawiłem się w 60 minucie wraz Wojtkiem Tomczakiem i po paru minutach zdobyliśmy bramkę kontaktowa. Bramek wyrównująca strzeliliśmy w ostatniej minucie doliczonego czasu,po rzucie karnym. Gospodarze zagrali twardo i ambitnie,pokazali to z czego słyną. Szanujemy ten remis,może się okazać istotny w ostatecznym rozrachunku.Gdybyśmy przegrali to naprawdę nie byłoby za wesoło. Nasza gra mocno kuleje w tej rundzie,nie idzie nam kompletnie. Plany były całkiem inne. Chcemy jak najszybciej zapewnić sobie utrzymanie i dograć ta rundę do końca.
Wojciech Tomczak - Mecz z Grzechynią był bardzo zacięty. Wszyscy w drużynie wiedzieli co nas czeka. Pierwszą połowę widziałem z boku. Moi koledzy popełniali dużo błędów, nie jesteśmy nauczeni do prostej gry. Zawsze staramy się, aby gra była przyjemna dla oka i przede wszystkim nas cieszyła. W tym meczu musieliśmy zapomnieć o grze, a skupić się na wyniku, co w pierwszej połowie zdecydowanie nie wyszło. Okazje były już od pierwszych minut, ale skuteczność kolejny raz zawiodła. Od początku meczu nie byłem pewien czy zagram ( kontuzja łydki). Gdyby nie pomoc Dominika Bazińskiego w rozgrzewce, nie byłbym w stanie zagrać. Cała nasza czwórka wniosła wiele do gry i ruszyliśmy do ataku. Dostałem idealną piłkę od Dominika, nie pozostało mi nic innego jak dogranie do nabiegającego Jana. Staraliśmy się wyrównać co nie było łatwe. Nasz upór został wynagrodzony po rajdzie Dominika rzutem karnym. Karol bez problemu zamienił go na bramkę i wróciliśmy z jednym zasłużonym punktem.
Szymon Trybała - Celem na ten mecz były 3 punkty ale w takich okolicznościach musimy cieszyć się nawet z jednego oczka, był to mecz który równie dobrze mogliśmy wygrać lub przegrać, okazji nie brakowało pod obiema bramkami zwłaszcza po przerwie. Ważne że potrafiliśmy się podnieść w ciężkiej sytuacji i dogonić rywala.