22/04/2026
No i są… nasi nowi chłopcy! 🦙💛
W poprzednim poście pytaliśmy Was o imiona dla dwóch nowych alpak, i musimy przyznać, że kilka osób trafiło!😄
Powitajcie w naszym stadzie Albercika 🤎🤍 i Bogusia 🤍
Albercik to biało-brązowy kawaler ze skarpetkami i pięknym krawatem, a Boguś jest śliczną, białą alpaką (oczywiście przed zdjęciami wytarzał się w czarnej ziemi 😅). Obaj przyjechali do nas w poniedziałek wieczorem z dobrze znanej nam hodowli Slow Life Alpacas, tej samej, z której pochodzi większość naszych chłopaków. Ojcem obu jest Xandu Calvados, a sami chłopcy mają obecnie półtora roku.
Każdy hodowca wie, że najbardziej stresującym momentem przy dołączaniu nowych zwierząt do stada jest pierwsze połączenie. To zawsze wielka niewiadoma.
Mamy za sobą różne doświadczenia, poprzednim razem Józek na początku zupełnie nie zaakceptował Rogalika i to połączenie było zdecydowanie trudniejsze.
Tym razem jednak Józek i całe nasze stado przeszli samych siebie. To, jak pięknie przyjęli Albercika i Bogusia, przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Naprawdę wyglądało to tak, jakby oni po prostu… znali się od zawsze.
Najlepiej zachował się chyba Gustaw, który niemal od razu podszedł do chłopaków i jakby momentalnie powitał ich w stadzie. I wcale mnie to nie dziwi, przecież Gustaw i Kazik znają Albercika i Bogusia. Przez około pół roku były razem w jednym stadzie. My wcześniej zabraliśmy do siebie Gustawa i Kazika, a Albercik z Bogusiem dojechali do nas dopiero teraz.
Jestem przekonana, że ogromne znaczenie miał tutaj zapach ich dawnego stada. Myślę, że nasi chłopcy pamiętali ten zapach, tę energię, tę „swojość”, i właśnie dlatego to połączenie przebiegło tak łagodnie.
Nie potrafię opisać, jak bardzo byłam szczęśliwa i spokojna. Oczywiście noc była podglądana na kamerach, ale… nic się nie działo. Po prostu spokój. Gustaw spał przytulony do chłopaków, jakby to była najbardziej naturalna rzecz na świecie.
A dziś, podczas pierwszego dnia na pastwisku, chłopaki również odnaleźli się wspaniale. I co najważniejsze, wcale nie trzymali się kurczowo siebie nawzajem. Zachowywali się tak, jakby byli częścią naszego stada od zawsze. Bez oznak stresu, bez nerwowości, bez niepokoju.
Co ciekawe, na pastwisku zadziałała nasza klasyka 😄 Zazwyczaj alpaki dzielą się u nas kolorami, białe trzymają się z białymi, kolorowe z kolorowymi. I tym razem było dokładnie tak samo. Boguś poszedł z białymi chłopakami na sam koniec pastwiska, a Albercik został z kolorową ekipą bliżej początku. I wcale nie potrzebowali siebie nawzajem, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że naprawdę dobrze czują się już wśród naszych chłopaków, a właściwie wśród swojego stada