03/05/2026
Ne rozumiju jak nie jeździć off.
Grodzisk | Giżycko
Dzień 1 | Dzień 2
Wracam do prawdziwie męskiego zajęcia, czyli tego co prawdziwy menszczyzna wg konstruktu społecznego powinien robić. Robić fotki. I pisać.
Mija drugi dzień wyrypki na Mazury. Jest bajkowo, kurzowo i smacznie. Pierwszy dzień ceowo pominąłem bo dział się zbyt blisko stolicy, a co jest blisko tej ostatniej pozostaje nieciekawe, asfaltowe, betonowe i lasowycięte.
Mój kompan doli podróżniczej Radzimierz wykazuje się wyjątkowym pędem na prostych offowych dzięki czemu mamy przenośną siłownie walcząc z kierownicą ale i przez co nie nadążam z wciąganiem aparatu z plecaka. Tak już tylko aparatu i tak zostanie. Do kamerowania swoich podróży powinna mieć prawo wyłącznie Itchy Boots. Cała reszta proszę się schować w piach. A propos Itchy - dzięki niej i jej kryptoreklamie jadę w najlepszym kasku jaki mi się w życiu przydarzył - skowyt z wydechu usłyszę dopiero trzeciego dnia więc hełm kwalifikuje się do zakładania na mecze Projektu Warszawa. Widoczność dwa razy większa i tyle samo mniejsza hałaśliwość.
Wieczorem zdejmiemy garnki z głów i na imprezce przy ognisku pokażemy nasze obtarte wygniecione pyszczki.
No i co... ciągle nie wiem b&w czy kolor?!
Ave Cesaria!