25/05/2026
Koniec serii... "Nic nie może wiecznie trwać"
Po 12 meczach bez porażki (od meczu z Piastem Feliksów na jesieni) nasza seria dobiegła końca.
Ale po kolei
👇👇👇👇
W niedzielny wieczór, 24 maja o godzinie 18:30, Grodzisk Mazowiecki żył tylko jednym wydarzeniem. Hit B-klasy pomiędzy GTS-em Grodzisk Mazowiecki a Błękitnymi Korytów. Spotkanie przyciągnęło na trybuny bardzo dużą liczbę kibiców. To miał być mecz o ogromnym ciężarze gatunkowym — i dokładnie taki był.
Obie drużyny przystępowały do spotkania z dorobkiem 49 punktów. Błękitni zajmowali pozycję lidera wyłącznie dlatego, że jesienią okazali się lepsi w bezpośrednim starciu. Stawka była więc ogromna, a każdy obecny na stadionie wiedział, że ten mecz może mieć kluczowe znaczenie w walce o mistrzostwo serie B.
Od pierwszego gwizdka było jasne, że nikt nie odpuści nawet centymetra boiska. Mecz był brutalnie wymagający fizycznie — pełen ostrych starć, fauli taktycznych, walki bark w bark i ogromnych emocji. Sędzia, mimo pomocy dwóch asystentów, miał niezwykle trudne zadanie i praktycznie przez całe spotkanie sięgał po kartki, próbując ( i to odpowiednie określenie) utrzymać kontrolę nad widowiskiem. To nie był mecz dla ludzi o słabych nerwach. To była wojna sportowa, która wyciągnęła emocje absolutnie ze wszystkich obecnych na stadionie.
Lepiej rozpoczęli goście. W 9. minucie Jarota otworzył wynik spotkania, a tuż przed przerwą, w 47. minucie, Łojszczyk podwyższył prowadzenie Błękitnych na 0:2. Do szatni schodziliśmy w bardzo trudnym momencie, ale nikt w naszej drużynie nie zamierzał się poddać.
I właśnie wtedy GTS pokazał coś, czego nie da się wytrenować. Charakter. Serce. Mentalność drużyny, która walczy do końca bez względu na okoliczności.
W 57. minucie kontaktowego gola zdobył Filip Połukord. Stadion odżył, a my uwierzyliśmy, że to jest nasz moment. Dziewięć minut później Dominik Andrzejak doprowadził do wyrównania, a emocje eksplodowały. Chwilę później, w 68. minucie, Michał Kejres wyprowadził GTS na prowadzenie 3:2. Od stanu 0:2 (wiadomo to niebezpieczny wynik) wróciliśmy do meczu w sposób, który pokazał wielkie serducho całej drużyny i ogromną determinację chłopaków zostawiających na boisku absolutnie wszystko.
Błękitni jednak również pokazali jakość lidera. W 73. minucie Łojszczyk ponownie wpisał się na listę strzelców i zaczęła się nerwowa końcówka. Obie strony miały swoje sytuacje, obie mogły przechylić szalę zwycięstwa. Było mnóstwo walki, mnóstwo biegania, wiele niewykorzystanych okazji i ogrom emocji.
Prawdziwy rollercoaster.
Niestety, decydujący cios przyszedł w najbardziej bolesnym momencie. W 97. minucie tuż przed końcowym gwizdkiem Jarota zdobył bramkę na 3:4 i dał Błękitnym zwycięstwo.
To była nasza pierwsza porażka w tej rundzie i druga przegrana przed własną publicznością w tym sezonie. Boli tym bardziej, że drużyna zostawiła na murawie wszystko — zdrowie, siły i serce. Po końcowym gwizdku było widać ogromne rozczarowanie, złość i złe emocje wynikające z przebiegu spotkania i samego zakończenia. Ale właśnie w takich momentach poznaje się drużynę. Mimo bólu po porażce, mimo świadomości straconej szansy, w szatni nie zabrakło wzajemnej motywacji i wiary w dalszą walkę.
Po tej porażce niestety szanse na mistrzostwo ligi są znikome.
Jednak walka o awans do A-klasy wciąż trwa i wszystko nadal pozostaje w naszych nogach i naszych sercach. Do końca sezonu zostały trzy kolejki — jeśli chcemy osiągnąć cel, musimy wygrać wszystko. Tym bardziej, że drużyna z Płochocina traci do nas już tylko dwa punkty i końcówka sezonu zapowiada się niezwykle emocjonująco.
Jedno jest pewne — ten zespół jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Charakteru, serca i ambicji tej drużynie nie można odmówić. I właśnie z tym nastawieniem GTS Grodzisk Mazowiecki wchodzi w najważniejsze tygodnie sezonu.
PS. Poziom emocji najlepiej pokazuje fakt, że naszemu prezesowi podczas meczu tętno podobno skakało momentami pod 150. Także potwierdzone — to był smutny i wymagający mecz nie tylko dla zawodników, ale dla wszystkich obecnych na stadionie.
LKS Błękitni Korytów to było dobre widowisko 🤝
Za tydzień 31.05.2026 o 12:00 zagramy w Feliksowie z Piastem. Jedno jest pewne, przyjedziemy do Feliksowa zmotywowani jak nigdy wcześniej, bo żarty się już skończyły i trzeba wziąć się w garść.