25/09/2022
Ciekawy tekst Marek Mitura warto przeczytać...
Cześć🙋
Wybór celu, do którego strzelamy w trakcie treningu, jest równie ważny a może nawet ważniejszy od modelu broni, bądź użytych elementów wyposażenia. Nieumiejętność doboru celu do założeń treningu, niezrozumienie zalet tarcz będących indykatorami błędów oraz brak wprowadzania niskokontrastowych, przestrzennych obiektów, znacząco obniżają tempo rozwoju strzelca. Ponadto może prowadzić do pogłębienia dwuwymiarowego, odrealnionego postrzegania świata, które utrwalają obwałowane realia strzelnic.
Bezrefleksyjne stosowanie, zwykle dużych, tarcz stalowych, może utrwalać bylejakość strzelecką, natomiast nadmierne skupianie treningu w obrębie małych celów utrudnia osiągnięcie bardzo wysokiego tempa strzelania i zamyka w „pułapce ciasnej grupy”. Zależności, niebezpieczeństw i możliwości wynikających ze świadomego, bądź przypadkowego doboru tarcz, jest wiele. Z częścią z nich zapoznam was poniżej.
Zapraszam!
➡ Możliwość oceny.
Różnorodność strzeleckiego świata, nie pozwala wskazać jednorodnego sposobu oceny kompetencji strzeleckich. Świetny strzelec precyzyjny, strzelający same dziesiątki na swojej „olimpijskiej” tarczy, może zostać oceniony jako najwyższy poziom strzelectwa. Jednocześnie przy zachowaniu standardu i tarczy wykorzystywanych do testu FBI, ma szansę zupełnie się posypać. Sytuacja jest analogiczna w drugą stronę. Wykorzystywana w treningu tarcza, już od początku zaczyna kreować strzelca i kierunkować go w stronę określonych kompetencji. Oczywiście w drodze rozwoju, można ową ścieżkę zmieniać wielokrotnie. Można również korzystać z wielu z nich i tworzyć w sobie kompleksowy warsztat. Można. Zwykle jednak tak się nie dzieje, a jednym z głównych problemów jest stawianie zbyt mało wymagających zadań. Ich manifestacją są wszelkie tarcze z ogromnymi strefami trafień, zbyt bliskie cele, strzelanie „blachy” już od początku drogi i pudrowanie bylejakości pierdołami o „bojowości”.
Nie tędy droga. Dobór celu i progresja trudności z nim związana są nieodzowne w nauce dobrego strzelania. Warto zatem wiedzieć, z których tarcz korzystać, jak ich używać i na ich podstawie poprawiać swoje strzelanie.
➡ Wisienka na torcie.
Jedną z najlepszych opcji w kontekście doboru celu, wciąż niezwykle mało popularną, są cele trójwymiarowe. Nie jest to łatwe, ale można je nabyć w Polsce. Zwykle produkowane są na bazie wymiarów tarcz IDPA. Niestety ich dostępność oraz relatywnie wysoka cena, stanowią znaczącą przeszkodę w popularyzacji na polskich strzelnicach.
Dlaczego uważam te tarcze za tak dobre? To dosyć proste. Świat jest trójwymiarowy. Ludzie są trójwymiarowi. Nauka strzelania do płaskich obiektów zaciera świadomość przesunięcia sławetnego „środka masy”, wraz ze zmianą konta ustawienia celu względem strzelca. Czy to duży problem? I tak i nie. Strzelając w typowy dla dwuwymiarowej tarczy środek masy, pod kątem około 60 stopni, jest bardzo duża szansa chybienia najbardziej witalnych rejonów ciała, takich jak serce. Tarcze trójwymiarowe pozwalają kodować w świadomości strzelca zmianę optymalnego rejonu strzelania, wraz ze zmianą kąta padania strzału.
Ponadto wspomniane tarcze, często, mają możliwość wprowadzenia pewnej reaktywności. Zawieszane na balonach symulują opadanie po skuteczny ostrzale. Pozwala to na przykład za symulować posiadanie przez cel kamizelki kuloodpornej i zmusić do świadomego wybierania rejonu ostrzału, zależnie od reakcji obiektu.
➡ Cele niskokontrastowe.
Doskonałym uzupełnieniem wyżej wymienionych tarcz, jest nakładanie na nie odzieży. Koszulki o ciemniejszych lub różnorodnych kolorach niwelują znaczący kontrast pomiędzy przyrządami a jasną jednolitą powierzchnią tarczy. To, zaskakująco mocno komplikuje strzelanie i demoluje grupę. Przybliża również do bardziej „życiowego” patrzenia na celowanie z broni i pozytywnie wpływa na oduczenie natychmiastowej weryfikacji punktu trefienia.
Należy jednak pamiętać, że tego typu cele są jakimś rodzajem zwieńczenia strzelania do kartonu. Nie są bynajmniej potrzebne do nauki techniki strzelania i budowy fundamentalnych, strzeleckich kompetencji. Są również kompletnie zbędne dla strzelców, których interesuje wyłącznie sport, a tematy szeroko rozumianej walki bronią, są im obojętne.
➡ Rodzaje tarcz.
W codziennym, strzelnicowym życiu spotkamy nieco inne tarcze. Zwykle dobierane są one dosyć przypadkowo. Część z nich pochodzi lub jest inspirowana sportem strzelecki. Inne natomiast zapożyczone są ze standardów strzeleckich różnych służb.
Jedne i drugie mogą być dobre i niedobre zarazem. Wszystko zależy od wyobraźni, poziomu wiedzy, założeń treningowych i samodyscypliny strzelca.
➡ Tarcze sportowe.
Z tymi tarczami spotkamy się najczęściej, zwłaszcza na początku strzeleckiej przygody. Gdy zamkniecie oczy i pomyślicie – tarcza strzelecka, to co ukaże się waszym oczom? Tak. To będzie nieśmiertelna tarcza TS 2. Okręgi z punktami. Czy coś może być tarczą bardziej niż TS 2? Nie sądzę. Łatwość oceny wyników strzelca i powszechność, a co za tym idzie dużo punktów odniesienia do innych strzelców, przemawiają na korzyść TS 2. Jest to jednak cel typowo sportowy. Nadający się do nauki techniki strzelania i do sportowej rywalizacji, jednak nieoptymalny do bardziej „użytkowego” strzelania.
Tarcz typowo sportowych jest wiele. Ot, chociażby tarcza do IPSC. Nie ma sensy zagłębiać się w nie nadmiernie. Warto jednak zauważyć, że tarcza IDPA, bardzo chętnie wykorzystywana we wszelkim „użytkowym” strzelectwie, to nic innego jak tarcza sportowa. Czymże jest IDPA jak nie sportem?
➡ Tarcze „służbowe”.
Na strzelnicach bardzo popularne są również tarcze o rodowodzie mundurowym. Takie, które projektowane były z zamysłem badania i nauki zachowania akceptowalnego standardu, szeroką rzeszę funkcjonariuszy danej formacji. Sztandarowym przykładem może tu być tarcza wykorzystywana w testach FBI. Zawiera ona humanoidalny, nieco „butelkowy” kształt, z zaznaczonymi strefami na częściach imitujących klatkę piersiową i głowę. Problem z tą tarczą i jej pochodnymi jest taki, że strefy ostrzału są bardzo mało wymagające. Nie mniej pchają nas już w stronę strzelania nie sportowego a obronnego, czy nieco bardziej ofensywnego. Bardzo negatywnym przykładem tarcz z tej kategorii jest popularny „francuz”. Dlaczego? Ponieważ jako domyślną strefę celowania, na obrysie człowieka, ustanawia w obrębie brzucha. To natomiast kompletnie nie przystaje do założeń anatomii krytycznej.
➡ Tarcze anatomiczne.
Od humanoidalnych „butelek” przechodzimy płynnie do tarcz z rozrysowaną ludzką anatomią. Tu już nie ma wykrętów. Takie tarcze mają za zadanie sprawdzać naszą zdolność do zachowania standardu pozwalającego skutecznie strzelać w witalne części ludzkiego ciała. Podchodzimy już zdecydowanie bliżej realiów użycia broni. Warto jednak pamiętać, że tarcze anatomiczne, to nie tarcze techniczne. Jeżeli sprawdzamy standard swojego warsztatu na podstawie takiej tarczy, to trening ten nierozerwalnie powinien łączyć się z celami 3D. W przypadku braku możliwości strzelania do takich celów, a chęci wprowadzenia jakiegokolwiek ruchu i zmiany kątów, należy bardzo świadomie pracować nad ułożeniem grupy przestrzelin. Tylko wówczas ma to głęboki sens.
Uważam, iż należy pamiętać, że tarcze z ludzką anatomią, co do zasady, nie służą do nauki techniki strzelania. Służą do sprawdzenia, czy wypracowany standard celności, przystaje do założeń anatomii krytycznej.
➡ Tarcze do drilli.
Nieco inną historią są tarcze z drillami. Precyzyjnie określonymi zadaniami, mającymi sprawdzić mniejszą bądź większą część warsztatu. Mogą one sprawdzać mocno techniczne aspekty, jak również bardziej obszerne zagadnienia, mogące znajdować swoje zastosowanie w szeroko rozumianym użyciu broni. Tarcza z drillem to nic innego jak tarcza z celem, do którego przypisana jest precyzyjna instrukcja sposobu strzelania. Owa precyzja opisu zapewnia jedną wyjątkowo cenną rzecz – możliwość zestawienia z dowolnym strzelcem na świecie.
Nie jestem fanem wykorzystywania zadań w postaci drilli do nauki strzelania. Od tego są tarcze z kolejnego akapitu. Są to natomiast genialne mierniki tego, jak dobrzy jesteśmy w kwestii technicznego strzelania.
➡ Tarcze indykatory. Tarcze techniczne.
Wszelkie kształty, kreski, kropki okręgi, czy w końcu jednolite powierzchnie, mogą służyć za tarcze do nauki technicznych podstaw strzelania. Różnorodność tych tarcz jest ogromna, choć zasadniczo sprowadzają się do zbliżonych geometrycznych figur. Niemal każdy w prostym programie graficznym, czy ostatecznie z markerem na strzelnicy może stworzyć tego typu tarczę. Nie to jest jednak tu najważniejsze.
Wszystkie te kropki, kreski i kwadraty nabierają sensu, dopiero wówczas gdy występują w parze z pomyślanym pod nie sposobem strzelania. Dodatkowo niezbędna jest zdolność rozumienia przyczyn sposobu układania się przestrzelin względem celów, jak i zachowania przyrządów bądź znaku celowniczego. Do właściwego „czytania” informacji dostarczanych przez punkty trafień oraz zachowanie broni, niezbędne jest albo znaczące doświadczenie strzeleckie, albo dobry instruktor, który nie tyle wywróży z przestrzelin, co poszło nie tak, ale również precyzyjnie przekaże kursantowi, na co powinien zwracać uwagę i jakie występują zależności.
Nie wymyślny kształt i ciekawa forma świadczą o jakości celu. Świadczy o nim to, w jakim stopniu ułatwia czytanie zachowania broni i kierunkuje uwagę strzelca na kwestie, które w założeniu ma pomóc szlifować. Dobra tarcza do nauki strzelania powinna przede wszystkim być mądrym indykatorem błędów.
➡ Cele stalowe
Ostatnią kategorią są bardzo lubiane cele stalowe. Ogólnie rzecz biorąc, lubię strzelać do blach i uważam, że warto z nimi trenować. Jednak nie zawsze i nie wszystko, a wiąże się z nimi jeden powszechny problem. Jaki? Budują poczucie bycia lepszym, niż jesteśmy faktycznie. Cele stalowe są zazwyczaj relatywnie duże i kuszą ku strzeleckiej bylejakości. Nie chcąc wpaść w pułapkę bycia szybkim, ale technicznie marnym strzelcem, należy brać się za strzelanie blach wówczas, gdy nasz strzelecka baza jest już na wysokim poziomie. Wtedy to jesteśmy w stanie mądrze wykorzystać dobrodziejstwa celów stalowych.
Jakie to dobrodziejstwa? Po pierwsze - łatwość korekty tendencji do spoglądania na przestrzelinę natychmiast po strzale. Po drugie - pomoc w wyjścia na wyższy poziom prędkości, którego osiągnięcie jest utrudnione poprzez ramy relatywnie małych i precyzyjnie określających strefy trafienia, celów papierowych.
W pewnym momencie swojego treningu wpadłem w „pułapkę ciasnej grupy”. Podświadomie zwalniałem strzelanie, gdyż możliwość wyjścia poza wyznaczoną strefę, była dla mnie nieakceptowalna. Chcąc się rozwijać, musimy pudłować. Tylko wówczas wiemy gdzie leży granica naszego skilla. Jeżeli mentalnie nie możemy sobie z tym poradzić, widząc przestrzeliny rozrzucone po tarczy, wówczas z pomocą przychodzą cele stalowe. Pamiętajcie jednak o zdrowym balansie. Wykorzystujcie to jako narzędzie do osiągnięcia precyzyjnego celu. Nic nie usprawiedliwia bylejakości.
➡ Podsumowanie.
Dobór celu ma znaczenie. Im wyższy poziom świadomości strzeleckiej, im wyższe kompetencje, tym łatwiej dobrać cele, które stają się narzędziem pod nasze potrzeby, a nie rzeczywistością określającą możliwości. Jeżeli nie wiecie jak dobierać tarcze i z czego korzystać, to wybierzcie się na dobre szkolenie. Dobre to takie, gdzie tarcze dopasowane są pod program szkolenia, a nie program musi być korygowany pod dostępne tarcze. Nie macie takiej możliwości? Mam nadzieję, że powyższy tekst nieco wam pomoże.
Do zobaczenia na strzelnicy. Marek🤘