03/09/2026
Jak łatwo zostać zmanipulowanym przez "soszial media", przekonujemy się codziennie. Wystarczy clickbajtowy nagłówek, szczypta strachu i zasięgi, które bad newsa rozsieją po całym kraju 😌
Dzisiaj o nowych zasadach żywienia dzieci, które wywołują skrajne emocje. Moja rada - usiądź, przeczytaj Rozporządzenie raz, jak nie dociera to drugi. I zastanów się gdzie w treści są te wszystkie "straszaki" którymi media żyją od co najmniej dwóch tygodni.
Bo nie ma tam mowy o tym, że dzieci od przedwczoraj będą jeść dania wegetariańskie bez negocjacji z rodzicami. Że teraz nagle dzieci będą chodzić głodne, bo ich menu zostało wywrócone do góry nogami jednym machnięciem długopisu.
Jest za to wskazane, że jeśli mięso, to świeże, kawał drobiu czy wołu, nie żaden gotowiec. Że potraw smażonych ma być mniej, a jeśli smażone to tylko na określonym rodzaju tluszczu. Że cukier ograniczamy do minimum, chociaż łyżeczka na szklankę to i tak wciąż dużo. I wreszcie że (co najmniej) RAZ W TYGODNIU dzieci dostaną obiad przygotowany na bazie nasion roślin strączkowych bez dodatku produktów odzwierzęcych. Tyle.
I przyznaje się, że sama na chwilę przestraszyłam się tym wszystkim. Więc po opublikowanym dziś poście usiadłam, wydrukowałam, przeczytałam. I Was namawiam do tego samego.