23/02/2026
23 lutego. Rocznica śmierci Shihana Roberta Gembala.
W budo mówi się o sile, strukturze, dyscyplinie. Znacznie rzadziej natomiast o tym, że prawdziwa siła nauczyciela objawia się w sposobie, w jaki patrzy na ucznia - czy widzi w nim tylko błąd techniczny, czy dostrzega również jego wahanie, zmęczenie, chwilową utratę wiary w siebie.
Aikido Shihana nie było demonstracją sprawności ani zbiorem perfekcyjnie opanowanych technik. Było wymagającą formą relacji. Wymagał precyzji i nie godził się na bylejakość, ale za tą surowością stała głęboka odpowiedzialność za człowieka. Nie obniżał poprzeczki, kiedy ktoś słabł. Podnosił człowieka tak, by sam mógł ją przekroczyć.
Był jednym z tych nauczycieli, którzy nie mówią wiele o wartościach, bo je ucieleśniają. Nie chwalił łatwo, lecz pamiętał imię i energię każdego ucznia. Potrafił jednym spojrzeniem zatrzymać chaos na macie, a jednym zdaniem przywrócić komuś wewnętrzny porządek. Dla wielu z nas był kimś więcej niż instruktorem - był punktem odniesienia. Kimś, przy kim człowiek dorastał.
Dziś, w ciszy tej rocznicy, wraca nie tylko myśl o jego technice, lecz także o jego obecności. O sposobie, w jaki wchodził na matę. O spokoju, który wprowadzał i o wymaganiu, które było wyrazem troski.
Jeśli Festiwal AITE mówi o dialogu i relacji, to dlatego, że wyrasta z tej samej lekcji. Z przekonania, że spotkanie z drugim człowiekiem jest zobowiązaniem, w którym nie chodzi o pokaz, lecz o jakość bycia razem.
Pamięć w budo nie jest wspomnieniem dla samego wspomnienia. Jest pytaniem: czy potrafimy praktykować dalej z tą samą uczciwością, z tą samą odpowiedzialnością i z tą samą czułą surowością, której nas uczył.
Dziękujemy, Shihanie.