22/08/2026
Regaty Palermo - Montecarlo
Przedwczesny epilog.
Po ogłoszeniu przez organizatora regat przerwy w wyścigu ze względu na zbliżające się załamanie pogodowe, wszystkie załogi zaczęły się zastanawiać kiedy i w którym miejscu przerwać regaty. Było to o tyle ważne, że każdy jacht musiał znaleźć bezpieczne miejsce na przeczekanie pogodowego zła. Na własną rękę oczywiście.
Będąc na wysokości Olbii, nasza kpt. Marta Skrzypek Sailing podjęła decyzję, że Sailing Factory 2 wciśnie się do jakiejś mariny na wyspach w północnej części Sardynii. Nie wiadomo jakim cudem, udało się jej nawet zarezerwować jakieś miejsce w marinie. Plan był gotowy i wydawałoby się, że wystarczyło tylko tam dopłynąć.
Niestety, morze testuje nas i sprzęt cały czas i się wydarzyło to, czego obawia się wielu żeglarzy. Pękła wanta kolumnowa. Szybka reakcja załogi nie dopuściła do większych strat i maszt został w swoim miejscu i w jednym kawałku. Korekta decyzji i kurs obrany na Olbię.
Powiedzenie, że nieszczęścia chodzą parami znalazło tu swoje zastosowanie. Po jakimś czasie żeglugi na silniku, nastąpiła cisza. Silnik przestał oddychać i nie pozwalał przywrócić się do życia. Sytuacja o tyle trudna, że bez jednej wanty kolumnowej nie można było postawić całego ożaglowania i pozostała ostrożna żegluga na foku.
Kilka godzin zajęło dotarcie do bezpiecznych zatok w okolicach Olbii i tam w jednej z nich stanęli w nocy na kotwicy.
Mimo, że na kotwicy, łatwo nie było, bo temperatura w nocy specjalnie nie spadała i sardyńskiej sauny nie dało się wyłączyć. Późno wieczorne i nocne próby odpalenie silnika nic nie dały. Szczęśliwie determinacji po nocnej regeneracji nie zabrakło i silnik przed południem zaczął współpracować. Przyczyną okazał się zatkany separator. O tyle dziwne, że nie dalej jak kilka miesięcy wcześniej był rozebrany i czyszczony. Trudno. Najważniejsze, że jest napęd i wczoraj późnym wieczorem, Czarna ruszyła w drogę do Monte Carlo.
Niestety już nie jako czynny uczestnik regat.
Morze uczy wielu rzeczy, a w tym wszystkim najbardziej pokory.
Z morzem nie należy "się kopać", bo jak się uprze, to nie da nam żadnej szansy w tej konfrontacji
Trzeba przyjmować to co jest. Radzić sobie w danej sytuacji i wyciągać wnioski.
Morze potrafi się odwdzięczyć i nagradza tych najbardziej rozsądnych i wytrwałych.
Morze nie lubi konkurencji w dyscyplinie pt. kto może więcej lub / i bardziej.
Morze też potrafi odróżnić szaleńców od tych, którym rozsądku nie brakuje, a podstawą ich wiedzy, siły i doświadczenia jest szacunek do natury i jej możliwości.
Sytuacja opanowana i Czarna powinna jutro po południu zobaczyć się ponownie z Monte Carlo.
Mamy miesiąc na lizanie ran, bo w październiku regaty na Malcie.
Regaty, nie jachting!
Rozsądek, nie rumakowanie!
Co nas nie złamie, to nas wzmocni.
Mądrzy się gostek siedzący w wygodnym w fotelu, w rozsądnych temperaturach i odległości dwóch tysięcy km od centrum wydarzeń.
Zawsze razem z Sailing Factory Club