27/08/2026
Z serii - joga poza matą - ASTEYA
Asteya (अस्तेय)- najczęściej tłumaczona jest jako niekradzenie, nieprzywłaszczania.
Słowo to składa się z dwóch części: a-, czyli „nie”, oraz steya — „kradzież” lub „przywłaszczenie”.
Asteya oznacza zatem: nie brać tego, co nie zostało nam dane;
Możemy przyrównać do przykazania - Nie kradnij!
Na pierwszy rzut oka ta zasada wydaje się oczywista. Większość z nas przecież nie zabiera cudzych rzeczy.
Kiedy jednak przyjrzymy się jej uważniej, zobaczymy, że asteya dotyczy nie tylko przedmiotów.
Można przywłaszczyć sobie cudzy pomysł, przypisać sobie czyjąś zasługę albo korzystać z wiedzy innych, nie wspominając o jej źródle.
Można również zajmować czyjś czas (!), nie szanować ustalonych granic albo oczekiwać od innych więcej, niż są gotowi nam dać.
Asteya zachęca więc do uczciwości nie tylko w działaniu, lecz także w intencjach i relacjach.
W Jogasutrach Patańdżali wymienia asteyę jako trzecią spośród pięciu jam:
„Niekrzywdzenie, prawdomówność, niekradzenie, brahmacarya i niegromadzenie są jamami”.
I opisuje efekty tej praktyki:
„Gdy człowiek jest trwale ugruntowany w niekradzeniu, pojawiają się przed nim wszelkie skarby”.
Słowa o „pojawiających się skarbach” można rozumieć na różnych poziomach.
Kiedy przestajemy sięgać po to, co do nas nie należy, pojawia się coś znacznie cenniejszego:
zaufanie, dobre relacje i poczucie, że to, co mamy, jest wystarczające. ...
A to daje nam spokój.
Potrzeba przywłaszczania często rodzi się z poczucia braku.
Patrzymy na innych i zaczynamy wierzyć, że mają więcej:
więcej wiedzy, więcej sukcesu, więcej uznania, więcej możliwości. ...
Asteya nie mówi jednak, że mamy zrezygnować z rozwoju czy własnych pragnień. Przypomina jedynie, abyśmy dochodzili do swoich celów uczciwie, bez odbierania czegoś innym i bez życia w ciągłym porównywaniu się.
Asteya jest więc nie tylko zakazem kradzieży. Jest praktyką uczciwości, szacunku i zaufania do życia.
Uczy, że nie musimy odbierać czegoś innym, aby samemu poczuć się bogatszym.
Czasami największym skarbem okazuje się świadomość, że naprawdę mamy wystarczająco.