26/08/2026
O, kurczę, przecież my mamy profil na fejsie, coś trzeba by na nim napisać, w końcu... nie uwierzycie, choć nie awansowaliśmy, to jednak awansowaliśmy do 3. ligi https://www.facebook.com/SiatkarskaLigaTrojmiastaSL3. Jak do tego doszło? Nie wiem. To znaczy wiemy - ktoś się nie zgłosił, potem jeszcze ktoś się nie zgłosił, no to wskoczyliśmy w puste miejsce gotowi na walkę o awanse, medale, a jak się nie da, to choćby utrzymanie..
Wczoraj zaczęliśmy tę walkę od meczu z Audiofonem Karczemki. Chwilę nam zajęło przypomnienie sobie, że mimo pewnych podobieństw, siatkówka to nie tenis (piłka nie może spadać po naszej stronie) oraz nie piłka ręczna (piłka w siatce nie jest sukcesem). Przez pierwsze dwa sety przypominanie sobie tych różnic szło nam trochę opornie (przeciwnicy nie pomagali, zwłaszcza swoją grą w obronie, skubańcy), ale w trzecim coś w końcu zatrybiło i pokazaliśmy, że ten awans nam się po prostu należał. Pokazaliśmy raz, drugi, trzeci, atak, blok, obrona, przeciwnicy zaczynają się mylić, kibice odrywają oczy od smartfonów, na halę wchodzą trenujące chearliderki i panowie z ochrony, pokazują nas sobie z podziwem i zaciekawieniem, ktoś dzwoni po telewizję, jest fajnie, są piąteczki, okrzyki, uśmiechy, wygrywamy, gonią, ale my odganiamy, końcówka seta, remis po 20 i... d**a.
No i niby to tylko zabawa. Niby każda chwila jest cenna. Niby każde wspomnienie choćby jednej akcji może ładnie budować pewność siebie i poczucie szczęścia. Niby i tak to wszystko jest niczym wobec wieczności i wszechświata a najważniejsze są zdrowie i miłość. Niby tak. Ale, kurczę, szkoda, że wczoraj wieczorem Audiofon Karczemki zbił nas do zera.
We'll be back!
Sports & recreation